niedziela, 5 października 2014

Rozdział 67

Następnego dnia, kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam Harry'ego, który trzymał na rączkach Jimmy'ego. Wyglądali przeuroczo. Brakowało tylko jeszcze mojej Darcy, która nawet nie wie co się dzieje. Uśmiechnęłam się do moich skarbów.
- Hej kochanie - przywitał się ze mną chłopak.
- Cześć, już nie śpisz ?  - przeciągnęłam się myśląc, że nic mnie już nie boli jednak się trochę myliłam, bo dopiero teraz poczułam ból w partiach intymnych. Wykrzywiłam się trochę, ale chwile potem przeszło. 
- Mały zaczął płakać, a nie chciałem cię zbytnio budzić, bo wiem, że jesteś zmęczona - spojrzał na mnie, a potem na malucha.
- Jesteś kochany, ale chyba on jest po prostu głodny, daj mi go - poprawiłam się i wyciągnęłam po małego rączki. Chłopak mi podał maluszka i zaczęłam go karmić piersią. Jimmy rzeczywiście był głodny. Ssał mleko zawzięcie i jeszcze w dodatku strasznie przy tym gryzł . Był bardziej brutalny niż Darcy, która była bardziej delikatna. - Och trochę boli...-oznajmiłam.
- Co cię boli ? - spojrzał przerażony na mnie.
- Spokojnie ,to nic takiego, trochę mnie boli jak Jimmy je, bo przy tym gryzie , po prostu  nie jestem przyzwyczajona do tego, bo Darcy była delikatna... Ale wiem po kim Jimmy jest taki brutalny . - spojrzałam się na niego, a ten się tylko zaśmiał i przygryzł dolna wargę, a potem ją oblizał. 
- Przestań tak patrzeć - spojrzałam na niego, a potem się zaśmiałam. 
- Jesteś moja przyszłą żoną mam prawo tak patrzeć. - spojrzał się na mnie, po czym nachylił i musnął moje usta.- Jesteś głodna ? 
- Trochę..Mam ochotę na ...- nagle mi przerwał.
- Nie, tylko rosołek. Bo jest lekki, skarbie. - nachylił się znów i pocałował mnie. Wyszedł z mojego pokoju, a ja w tym czasie przyglądałam się maleństwu. Był śliczny, taki podobny do Harry'ego, tak jak z resztą Darcy. Oby dwoje są strasznie do niego podobni. Mały przestał już jeść, zaczęłam go delikatnie lulać, pocałowałam go w główkę i zaraz zasnął na moich rękach. Położyłam go obok siebie i przyglądałam się jemu, głaszcząc go delikatnie po brzuszku, a czasem po główce. 15 minut później przyszedł Hazz z zupą. 
- Cii..- pokazałam mu paluszkiem, że mały śpi. Pomału przeniosłam go do łóżeczka, które stało obok mojego. Usiadłam i chłopak podał mi kupione jedzenie. Zaczęłam jeść. Zupa była przepyszna, ale szybko się skończyła. 
- Jak wrócę do domu i będę w stanie, to zacznę ćwiczyć - spojrzałam się na niego .
- Przestań, dobrze wyglądasz, uwielbiam cie taką jaką jesteś .
- Ale muszę się zmieścić w suknię ślubną - uśmiechnęłam się delikatnie do niego .
- I tak będziesz wyglądać cudownie - oznajmił i zbliżył twarz do mojej, zaczął składać namiętne pocałunki na moich ustach, które odwzajemniałam. 
       Niespodziewanie do pomieszczenia, w którym leżałam i aktualnie miziałam się z moim narzeczonym wparowali roześmiani chłopcy z balonami i misiami. Kiedy usłyszałam, że oni weszli do sali to oderwałam się od Hazzy i spojrzałam na nich. 
- No no ... spokojnie państwo Styles, bo dopiero na świat wyszedł wasz syn, a szykuje się tu chyba już kolejne.
-powiedział Niall i oczywiście zaczęliśmy się śmiać. 
- To gdzie jest mały ?- spytał Zayn.
- Leży tu obok - pokazałam paluszkiem na łóżeczko obok. Znów wybuchnęli chłopcy śmiechem, ponieważ to było dziwne nie zauważyć niemowlaka, który leży naprzeciwko nich. Po tym mały zaczął płakać, bo chyba jednak było za głośno i się maleństwo obudziło. 
- Harry podasz mi go - chłopak natychmiast wstał po małego i wyciągnął go z łóżeczka, po czym mi go podał. Zaczęłam go lulać, żeby się uspokoił, ale to nie trwało długo, ponieważ mały kiedy poczuł, że to ja od razu przestał płakać. Czuje swoją mamusię. 
- Jakie daliście mu imię ? - spytał Liam 
- Jimmy - oznajmił Harry i spojrzał się na mnie i się uśmiechnęł delikatnie, a ja odwzajemniłam uśmiech. 
- Ładnie, mogę go wziąć na rączki ? -  spytał Louis. 
- Tak, ale powiedz mi gdzie jest Darcy ?- podałam mu malucha. 
- Jest z Hazzy mamą, powinna dziś tu przyjechać. - oznajmił chłopak. 
- Ok, chciałabym ją zobaczyć. 
- Zadzwonić skarbie do mojej mamy, żeby przyjechała już z Darcy ? 
- Nie, nie trzeba .- każdy z chłopaków nacieszył się Jimmy'm, mówili cały czas jaki to on nie jest podobny do Hazzy i jaki on jest śliczny i że to on będzie kolejnym członkiem One Direction. 
- Musimy się zbierać, bo mamy spotkanie z Paulem i niestety Ali będziemy musieli porwać ci narzeczonego, bo też jest nam potrzebny. 
- Dobrze, niech jedzie - spojrzałam się na loczka. 
- Jesteś pewna ?
- Jedź i przyjedź dopiero jutro.
- Jak jutro ? Będę dziś za parę godzin. 
- Jedź do domu trochę się prześpij i przyjedziesz jutro po mnie i pojedziemy do domu. 
- No, ale...
- Harry ktoś też musi zostać z Darcy, a twoją mamę nie chcę o to prosić, też ma swoje życie i zapewne chce już wrócić do domu. Przyjedź dziś jeszcze pod wieczór zabierzesz Darcy ode mnie, żeby tu nie spała i jutro razem nas odbierzecie ze szpitala, dobrze?- spojrzałam się na niego.
- Masz rację, tak będzie najlepiej, tylko masz dzwonić jak będzie się coś działo, dobrze ?
- Oczywiście, że zadzwonię.. 
- Kocham cię- nachylił się i pocałował mnie, a potem Jimmy'ego w głowkę, którego aktualnie trzymałam na rękach. - Ciebie też synku. 
- My ciebie też kochamy. Idź już- uśmiechnęłam się promiennie i zaraz potem wyszedł z chłopakami. - To zostaliśmy sami Jimmy.- jednak długo to nie trwało, bo zaraz przyjechali moi rodzice z Shane, Anna, Robin , Gemma i Darcy. Ona pierwsza wbiegła do mojej sali i od razu podbiegła do mnie. 
- Mamusia! - krzyknęła. 
- Cześć kochanie - przytuliłam ją jedna rączką i pocałowałam w główkę. 
- Czy to jest mój braciszek ? 
- Tak skarbie, to Jimmy twój braciszek- uśmiechnęłam się i pokazałam jej małego. Potem to już mały poszedł w ręce mojej rodziny, która była zakochana w nim tak jak i w Darcy. Byli zachwyceni małym i też powiedzieli, że mały jest strasznie podobny do Hazzy. Ale ciesze się tym mimo wszystko, ponieważ będę widziała w moich dzieciach tego wspaniałego człowieka, którego kocham ponad życie, tak jak i moje dzieci. 
            Dwie godziny potem wszyscy poszli i oprócz Darcy, która siedziała grzecznie ze mną na łóżku i przyglądała sie swojemu braciszkowi. Bardzo się cieszyła, że ma brata i dlatego ja też byłam zadowolona. Boje się tylko tego, że większość czasu spędzę z małym, ponieważ będę niestety teraz musiała poświęcić więcej czasu jemu, ale postaram się jednak tego uniknąć. Siedziałyśmy sobie i rozmawiałyśmy, kiedy do sali wparował Harry. Dziewczynka ucieszyła się na jego widok, jednak nie biegła do niego jak szalona. Pokazała paluszkiem, żeby Hazz był cicho, bo mały śpi. Podszedł do mnie i pocałował czule, po czym ucałował córkę. 
- Będziemy się zbierać- powiedział szeptem. -Mama pewnie jest zmęczona- spojrzał na mnie.
- Jedźcie, musicie odpocząć. Jutro po nas przyjedziecie - uśmiechnęłam się delikatnie. Harry wziął na ręce Darcy i jeszcze raz nachylił się do mnie. 
- Do jutra kochanie, odpocznij - pocałował mnie, a ja złapałam dłońmi za jego twarz i przedłużyłam pocałunek. - Kocham cię - powiedział,  jeszcze pogłaskał małego i pojechali do domu. Zostałam z małym. Przełożyłam go do łóżeczka i sama poszłam spać.
     Następnego dnia zostałam obudzona przez płaczącego Jimmy'ego. Chyba był już głodny, mimo tego, że kilka razy budziłam się w nocy, albo aby zmienić mu pieluszkę, albo aby go nakarmić. Wyciągnęłam go z łóżeczka i zaczęłam karmić, potem potrzymałam, aby sobie beknął i położyłam go z powrotem do łóżeczka. Zaczęłam pomału pakować nasze rzeczy, bo dzisiaj nas wypisują i jedziemy do domu. Przyszła do mojej sali pielęgniarka.
- Dzień dobry - przywitała nas kobieta.
- Dzień dobry. - uśmiechnęłam się do niej.
- Jak się pani czuje ?
- Dobrze, kiedy będę mogła już wrócić do domu ?
- Za godzinę będzie pani mogła już wyjść. Chciałam teraz zabrać maluszka na ostatnie badania, dobrze ?
- Tak, tak.
- Dobrze to go zabieram. Zrób papa mamusi Jimmy - powiedziała kobieta i zabrała mojego synka. Wyszła, a ja dokończyłam pakowanie. Chwile potem przyszedł Harry z Darcy.
- Hej - krzyknęła mała i podbiegła do mnie. Przytuliłam ją mocno.
- Hej skarbie - ucałowałam małą w główkę i posadziłam na moim łóżku.
- Cześć Kochanie - przywitam mnie chłopak mocno przy tym całując.
- Cześć - uśmiechnęłam się promiennie do niego.
- Przyniosłem ubrania dla ciebie i małego, a tak w ogóle gdzie on jest ?
- Zabrali go na ostatnie badania. Dziekuję , to ja pójdę się przebrać - wzięłam  ubrania które mi przyniósł Hazza i poszłam wziąć szybki prysznic i ubrać się. Kiedy przyszłam Hazz siedział na łóżku z małą i rozmawiali o czymś.
- A o czym wy tak rozmawiacie ?- ciekawa
- O Jimmy 'm. Tatuś sie pytał czy cieszę się, że on jest .
- I co cieszysz ?
- Tak bardzo - uśmiechnęła się mała i mocno mnie, a potem loczka przytuliła. Chwile potem przyszła pielęgniarka z małym.
- Z małym jest wszystko dobrze, to zdrowy chłopiec. Jesteście już wolni.
- To dobrze, dziękuję . - wzięłam małego i zaczęłam ubierać w ciuszki, potem narzeczony mój jeszcze wszystko dopakował, a ja wsadziłam małego do nosidełka. Harry wziął torbę i małego, a ja złapałam Darcy za rączkę. Podziękowałam i pożegnałam się ze wszystkimi i poszliśmy. Usiadłam z tyłu z dziećmi.
- Jeju jak ja się cieszę, że wracam już do domu. Jak pokój małego? Skończyliście go z chłopakami?
- Ja też się cieszę. Tak spokojnie, jest już wszystko gotowe na wasz powrót.
- Słyszysz Jimmy, wszyscy już czekali jak wrócisz - mówię do maluszka, a potem przytulam Darcy. Około 30 minut później byliśmy już w domu. Wyciągnęłam małego z nosidełka i wsadziłam do kołyski w salonie.
- Jesteś głodna? - pyta się chłopak
- Tak, a co proponujesz mój kucharzu?- podeszłam do niego i mocno się do niego przytuliłam.Harry odwzajemnił mój uścisk i objął mnie mocno.
- Hmmm... Może lasagna ? - spojrzał na mnie, uśmiechnęłam się promiennie i pocałowałam go.
- Jasne, muszę się dziś najeść, bo jutro zaczynam mieć dietę.
- Jaką dietę? - spojrzał na mnie.
- Harry za dwa miesiące mamy ślub. Muszę jakoś wyglądać.
- Wyglądasz cudownie, nie wiem o co ci chodzi. Uwielbiam twoje ciało - pocałował mnie, ja się uśmiechnęłam.
- Idź lepiej rób obiad. - zaśmiał się i poszedł do kuchni, a ja poszłam zobaczyć co robi Darcy.
Mała szukała czegoś po swoim pokoiku. Biegała jak szalona. Weszłam do jej pokoiku i jej się przyglądałam.
- Czego szukasz skarbie ? - spojrzałam ciekawa.
- Misia..
- Ale po co ? - spojrzałam na małą i usiadłam na łóżeczku.
- Chce go dać Jimmy'emu.
- Kochanie, ale Jimmy ma już dużo zabawek.
- Ale nie ode mnie. - westchnęłam i po chwili szukania Darcy znalazła misia. - Jest! Znalazłam...
- To co idziemy dać Jimmy'emu misia ?
- Tak! - ucieszyła się mała i złapała mnie za rękę. Zeszliśmy na dół do małego i dałyśmy mu misia. Darcy pobiegła do pokoiku się pobawić, a ja poszłam w tym czasie do Harry'ego.

Przytuliłam się do niego od tyłu. Pocałowałam jego brak i spojrzałam na to co robi .
- Idź się połóż, jesteś pewnie wykończona..- powiedział loczek.
- Harry jest wszystko okey, daj ci pomogę - stanęłam obok i pomogłam mu kończyć lasagne.
- Alice, dopiero co urodziłaś, powinnaś pójść się położyć.
- Harry jest dobrze, naprawdę . Ja tylko urodziłam dziecko, to normalne- spojrzeliśmy na siebie i zaśmialiśmy się. Kiedy wsadziliśmy lasagne do piekarnika poszliśmy do salonu. Hazz wziął Darcy na kolana , a ja Jimmy'ego. Włączyliśmy bajki małej , mimo to i my też oglądaliśmy je. Do momentu kiedy usłyszeliśmy, że lasagna już jest gotowa. Włożyłam małego do kołyski i we trójkę poszliśmy jeść . Przy jedzeniu było wiele śmiechu, z reszta jak zawsze z mała. Moja ślicznotka cała się ufajdała sosem pomidorowym, cała brudna była. Kiedy zjedliśmy chłopak pozmywał i zajął się małym, a ja w tym czasie poszłam umyć Darcy i ja ululać do snu . Położyła się do łóżeczka, a ja obok niej.
- Mamo ..
- Tak kochanie ?
- Zaśpiewasz mi kołysankę, która śpiewałaś mi jak byłam mała jak Jimmy. - przytuliłam mała do siebie.
- Wiesz kochanie to tatuś ci zazwyczaj śpiewał coś, no ale dobrze. - zaczęłam śpiewać małej kołysankę. Kiedy już usnęła przyglądałam się mojej kruszynce, tak długo ze sama usnęłam.

~*~ Oczami Harry'ego ~*~

Kiedy Alice poszła z mała do góry ogarnąłem trochę kuchnie i przyglądałem się swojemu synowi, który śpi spokojnie, jest wtedy taki podobny do Alice... Darcy teraz zaczęła bardziej przypominać Alice niż mnie, ale za to obydwoje maja takie same włosy jak ja, wiadomo ze Jimmy nie ma ich jeszcze dużo, ale już widać ze mu się kręcą .
Przez około godziny Alice nie zeszła na dół, od momentu kiedy poszła z małą. Postanowiłem, więc to sprawdzić . Wziąłem Jimmy'ego i poszedłem do góry, położyłem go do łóżeczka , które na razie znajduje się w naszej sypialni, po czym poszedłem do pokoiku Darcy . Wszedłem po cichu do pokoiku i zobaczyłem dwie moje księżniczki , które spała wtulone w siebie, był to cudowny widok, aż sam chciałem położyć się obok nich i się do nich przytulić . Podszedłem do łóżka i wziąłem Alice na ręce po czym zaniosłem do sypialni i położyłem ja na łóżku. Rozebrałem ja i nałożyłem luźna piżamę. Coś tam pomruczała, ale dalej spała. Przykryłem kołdra i pocałowałem w czoło. Poszedłem potem do pokoiku Darcy i pocałowałem ja w główkę i otuliłem. Gdybym ich nie miał , moje życie by było takie nudne..
Około godziny 22:00 położyłem się do łóżka obok Alice i przytulony do niej usnąłem.

~*~ Oczami Alice ~*~

  Obudziłam sie około 11:00 byłam w miarę wyspana, bo Harry w nocy pomógł mi trochę przy małym, który obudził się 3 razy na jedzenie i 2 razy na zmianę pieluchy. Akurat kiedy wstałam mały jeszcze spał, więc miałam czas, aby wyszykować Darcy do przedszkola . Przygotowałam jej ubranka i obudziłam ja . Moja Darcy już się sama ubiera nie potrzebuje pomocy mamusi .
- Darcy umyj ząbki i zjedz na śniadanko . - powiedziałam jej to kiedy weszłam do jej pokoiku . Poszłam do sypialni i nachyliłam się nad Harry' m i go pocałowałam . On coś zamruczał.
- Jadę zawieźć Darcy do przedszkola , zajmiesz się małym ?
- Mhmm.. - otworzył tylko na chwile oczy i powiedział - A buzi ? - zaśmiałam się i go pocałowałam po czym poszłam na dół do małej . Przyszykowawszy jej plecaczek do przedszkola, narzuciłam bluzę Hazzy i odwiozłam ją.
Kiedy wróciłam od razu poszłam do góry, moi mężczyźni leżeli na łóżku w sypialni. Harry przyglądał się małemu, bawiąc się z nim rączka.
- Hej, a co wy już nie śpicie ?- położyła się obok .
- Nie, bo my chyba głodni jesteśmy, co Jimmy...  - spojrzałam się na nich i zaśmiałam się. Wzięłam małego, podciągnęłam koszulkę i zaczęłam małego karmić . Loczek cały czas nam się przyglądał .
- Jeju już niedługo będzie wszystko, tak jak powinno . - powiedział.
- A teraz nie jest ? - spojrzałam się na niego .
- Nie bo nie jesteś moja ...
- Przecież dobrze wiesz , ze jestem tylko twoja.
- Ale chce widzieć na twoim paluszku pierścionek, który włożę ci na palec przy ołtarzu przy wszystkich . Chce aby świat wiedział, że jesteś moja.
- Oj Harry. Jesteś kochany, ale pamiętaj , ze mimo wszystko zawsze będę twoja i nigdy się to nie zmieni. - nachyliła się i pocałowałam go czule...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, że tak długo musiałyście czekać na rozdział, ale powodem był brak czasu na pisanie i zepsuty komputer! Mam nadzieję, że rozdział się spodoba :) Proszę o komentarze!

sobota, 2 sierpnia 2014

Rozdział 66

Rano kiedy się obudziłam moje dwa aniołki jeszcze spały. Wstałam więc po cichu i zeszłam dokończyć pranie i składanie ubrań, po cichu weszłam do garderoby i położyłam na miejsce ubrania.  Potem postanowiłam zrobić śniadanie. Zrobiłam omlety i postawiłam je w kuchni, postawiłam do tego dżem i nutelle, którą oby dwoje uwielbiają. Postawiłam sok pomarańczowy w dzbanku i poszłam do góry. Już po schodach słyszałam ich śmiechy, uśmiechnęłam się i weszłam. Przed tym jeszcze zapukałam do drzwi.
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się.
- Hej - powiedziała mała, która była gilgotana przez Hazze. Mała cały czas się śmiała. Jej śliczny śmiech to był jak mód na moje serce. Ciesze się słysząc jej śmiech.
- A co tu się dzieje ? - spytałam i podeszłam do łóżka.
- Nasza księżniczka powiedziała, że jej tatuś ma wąsa i powinien go zgolić - zaśmiałam się kiedy to usłyszałam.
- Kotku bo to prawda, masz wąsa i masz go zgolić. Może nie jest on taki zarośnięty, to po prostu delikatny zarost, ale zgól go ... - uśmiechnęłam się promiennie do niego.
- Słucham ? - wstał nagle. Zaczął się zbliżać. Podszedł do mnie spojrzał w oczy. - Mamusia ma coś do bardzo męskiego tatusia ? - zaśmiałam się, a ten wziął mnie na ręce i przełożył przez ramię. Położył mnie obok mojej córci, która się śmiała z sytuacji. Loczek zaczął nas oby dwie gilgotać, po czym przytulił nas mocno.
- Chodźmy już, zrobiłam śniadanie- oznajmiłam. Mała wstała z łóżka i od razu pobiegła do kuchni.- Kochanie, pomału, bo się przewrócisz.- wstałam wraz z Loczkiem z łóżka i poszliśmy za małą.
- Na serio nie podoba ci się mój męski wąsik ? - spytał, a ja się zaśmiałam.
- W tobie mi się wszystko podoba misiek, ale zgól go - uśmiechnęłam się delikatnie do niego. Wziął swoją ręke i obijał mnie w tali, mocniej do siebie przyciskając. Zeszliśmy do kuchni, mała już siedziala przy stole i próbowała sobie posmarować omleta, ale zbytnio jej to nie wychodziło.
- Daj skarbie mama ci pomoże. - pomogłam córce posmarować i przy okazji pokroić jedzenie. Nalałam wszystkim soku i przyglądałam się jak zajadają.
- A ty nie jesz kochanie ? - spytał Harry.
- Nie jestem głodna - wzięłam łyka soku
- Powinnaś jeść, przecież już nie tylko jesz za siebie.
- Harry spokojnie..
- A zia kogo mamusia jeszcze je ? - spytałam Darcy. W tym momencie spojrzałam się na chłopaka, a on uśmiechnął się promiennie i powiedział.
- Po śniadanku mama z tatą ci powiedzą. - około 30 minut potem, po tym jak zjedli śniadanie, a ja posprzątałam po posiłku, usiedliśmy na kanapie w salonie. Mała siedziała na Harry'ego kolanach i cały czas wpatrywała się w nas.
- Słoneczko mama z tatusiem musi ci coś powiedzieć, ale to zostanie na cały dzisiejszy dzień miedzy nami, nie możesz powiedzieć tego babci ani nikomu innemu, dobrze ? To będzie nasza słodka tajemnica.- powiedział zielonooki.
- Dobrze.
- Wiesz kochanie będziesz miała, albo siostrzyczkę, albo braciszka. - powiedziałam i spojrzałam się na córcie.
- Tak ? A gdzie jest ? - zaśmialiśmy się. Podniosłam bluzkę ukazując brzuch.
- W mamusiu brzuszku.
- Tu ? - wskazała paluszkiem na mój zaokrąglony brzuch.
- Tak skarbie.. Cieszysz się ?
- Jeej.. Na prawde ? Chciałabym mieć siostre, bo bym ją czesała, a nie te moje lali, którym włosy wypadają. - zaśmialiśmy sie i przytuliliśmy mała.
- Dziś się wszystko okaże kochanie. A teraz leć do góry myć ząbki i się szykować, bo pojedziemy do lekarza z mamusią. - wstaliśmy i poszliśmy do góry się wyszykować.

Około godziny 13:00 wyszliśmy od lekarza. Z dzidziusiem było wszystko dobrze, tylko że nie mogę się
przemęczać, bo to źle wpływa na dzidziusia. Dowiedzieliśmy się o płci maluszka, ucieszyliśmy się, ale bardziej nas zadowoliło, że jest zdrowe, a ciąża się dobrze rozwija.  Zaraz po  musieliśmy jechać na zakupy, ponieważ dziś robimy kolacje, gdzie wszystkim powiemy co sie zmieniło w naszym życiu i jak wiele się wydarzy. Wychodząc ze sklepu upewniłam się, że wszyscy się pojawią, oprócz mojego brata, który niestety nie może. Nawet moi rodzice przyjdą, ale to też dlatego, że tata przyjechał dziś z mamą do Londynu w sprawach służbowych, no i przy okazji odwiedzą mnie. Wróciliśmy do domu. Wysiadłam z samochodu i chciałam wziąć zakupy.
- Co robisz ? - spytał wychodząc z samochodu chłopak
- No jak ? Zakupy zabieram do domu.
- A co pani doktor powiedziała ? Że masz się nie przemęczać..
- Harry, ale ona zawsze tak mówi. Nic mi się nie stanie jak je wezmę.
- Nie. Odepnij Darcy i idźcie do domu.
- Och... - trochę podenerwowana wzięłam małą i poszłam do domu, pod drodze mówiąc - Jesteś za bardzo troskliwy.
- Muszę się o was troszczyć, takie jest moje zadanie. Nie gadaj już i idziemy. - zamknęliśmy bramę od garażu i weszliśmy do naszego domu. Zdjęłam buty i poszłam sie przebrać w coś bardziej wygodniejszego.  Potem zeszłam i zaczęłam szykować kolacje. Darcy z Harry'm w tym czasie ogarniali nasz dom i nakrywali stół. Około godziny 17:00 wszystko było już gotowe. Jedzenie jeszcze zostawiłam w piekarniku, aby nie było zimne, jak goście przyjdą. Poszłam do góry gdzie sie przebrałam.  Wyszykowałam jeszcze małą i zaraz wszyscy byliśmy gotowi, bo Hazzuś też się przebrał. Ubrał swoje carne jeasny, białą rozpiętą do połowy klatki piersiowej koszule i czarną marynarkę oraz swoje sztyblety. Chwile potem goście zaczęli się zbierać. Przyszli chłopcy, siostra Hazzy, Anna, Lou z Lux i Tom'em,  Sophie i moi rodzie. Podałam jedzenie i zasiadłam do stołu gdzie już siedzieli wszyscy. Zajadaliśmy się jedzeniem i rozmawialiśmy przy tym. Kiedy minęły około 2 godziny loczek przerwał wszystkie ich rozmowy i w tedy zaczęłam się już denerwować. Wiem, że po mnie widać to, że jestem w ciąży w końcu to już końcówka czwartego miesiąca, ale chciałam wszystkim to powiedzieć tak bardziej oficjalnie.
- Nie wiem czy wiecie dlaczego poprosiliśmy z Alice, abyście dziś się tu wszyscy zgromadzili u nas w domu. Może się już domyślacie, a może nie, ale chcemy wam coś powiedzieć. Dużo ostatnio się w naszym życiu pozmieniało i to na lepsze. Nasze życie zmieni się niedługo jeszcze bardziej, ponieważ..- chłopak spojrzał na mnie i się uśmiechnął promiennie.- Ponieważ oświadczyłem się Ali i niedługo zamierzamy się pobrać. - na twarzach gości pojawiły się uśmiechy.
- Jezu na no nareszcie..- oznajmił Niall ..
- Ile można bylo na to czekać - dodał Zayn. Zaczęliśmy się śmiać. Widać było, że dobrze to przyjęli, nawet bardzo. Chcieli już wstać, aby nam pogratulować, ale Hazza jeszcze ich zatrzymał.
- Poczekajcie, usiądźcie.. Zanim nam zaczniecie gratulować, chcemy wam jeszcze coś powiedzieć.. A więc.. Ali - Harry spojrzał sie na mnie złapał mnie za rękę. - Ali jest znów w ciąży..
- Naprawdę ? - odezwała się moja mama.
- Tak, będziemy mieli kolejnego maluszka. - znów zaczęli się cieszyć. Uff ulżyło mi, że już im to wszystko powiedziałam, bo nie lubię ludzi okłamywać, a tym bardziej najbliższych.
- Który to miesiąc ?-spytała się Anna
- Kończy się czwarty.
- Czwarty ? - spojrzeli na mnie w szoku.
- Tak.
- Kurcze przecież tego nie widać. - oznajmiła Gemma
- Widać, ale nosiłam bardzo luźne rzeczy, może dlatego tak było.
- Ja widziałem, że trochę przytyłaś, ale myślałem, że nasz Hazzuś po prostu cię rozpieszcza - powiedział Louis i zaczęliśmy się śmiać.
- Skoro to już koniec czwartego miesiąca, to znaczy, że wiecie jaka to płeć ? - spytała Lou
- Tak - uśmiechnęłam się.
- No więc ? - spytał Liam
- Będzie to chłopiec, mały Styles. - spojrzalam się na Hazze, a on pocałował moją dłoń. No i w tym momencie wszyscy wstali i zaczęli nam gratulować. Przyglądali sie mojemu brzuszku i stwierdzili, że rzeczywiście, gdyby nie te luźne ubrania było by widać strasznie, ale wszystko one przysłoniły i wyglądało jedynie jakbym przytyła. Moi rodzice byli tymi wiadomościami bardzo zachwyceni , cieszyli się, że będę mieli wnuka i wnuczkę, tak samo jak rodzice Harry'ego i reszta gości. Chłopcy śmiali się , że to będzie kolejny chłopczyk do zespołu...

Wieczór ten był niesamowity. Około godziny 24:00 wszyscy goście się zebrali i pojechali do swoich domów. Oczywiście, dziewczyny powiedziały, że wraz z Perrie, Daniel i Eleanor pomogą mi przy ślubie i przygotują mi najlepszy wieczór panieński, jaki kiedykolwiek był, ale nad tym będzie trzeba jeszcze pomyśleć i jeszcze porozmawiać, bo chyba chciałabym delikatny ślub, gdzieś w jakimś ogrodzie, gdzie będzie cudowny widok na morze. Ale to jeszcze wszystko się ustali. Po kolacji, zaczęłam sprzątać. Kiedy myłam naczynia poczułam na swoim brzuszku dłonie i to dobrze mi znane dłonie.
- Mała już śpi - szepnął mi do ucha i pocałował delikatnie moją szyje.
- To dobrze.. - uśmiechnęłam się.
- Ty też powinnaś.. Nasz synuś pewnie też jest śpiący, a ty jeszcze tu sprzątasz. Zostaw to ja to zrobię.
- Harry nie trzeba, nie jestem zmęczona. - oznajmiłam. Chłopak nagle mnie podniósł i posadził na blacie kuchennym. Nachylił się i zdjął mi obcasy.
- Już przynajmniej nie męcz się tak. - pocałował moje stopy i kończył sprzątanie po kolacji. Cały czas sie mu przyglądałam i rozmyślałam nad tym jakie to ja mam szczęście, że go mam. Że jest ze mną i że kocha mnie tak bardzo jak ja jego. Że nasze wspólne życie na nowo się układa i jesteśmy razem szczęśliwi.
         
Kiedy skończył wziął moje buty i mnie na ręce.
- Nie musiałeś tego robić. - uśmiechnęłam się do niego i mocno wtuliłam w jego tors.
- Wiem kochanie, ale chciałem. - poszliśmy do sypialni. Pomógł mi sie rozebrać i przebrać w piżamę, nawet zmazał mi makijaż. Jeju uwielbiam kiedy się tak o mnie troszczy, dba o mnie jak o jakiś najcenniejszy skarb, jak o male dziecko. Położyłam się do łóżka i poczekałam, aż on sam położy się obok mnie i będe mogła się do niego przytulić. Niedługo potem przyszedł w samych bokserkach i położył się obok mnie mocno mnie do siebie tuląc. Zaczął gładzić dłonią moje plecy i co jakiś czas całował mnie w czoło.
- Tak bardzo cię kocham - oznajmiłam i spojrzałam w jego cudowne szmaragdowe oczy.
- Ja ciebie tez skarbie, nawet nie wiesz jak bardzo.
- Wiesz.. Chyba jednak wiem, bo ja cb kocham mocniej..
- No nie i teraz będziemy się o to kłócić jak zawszę. - zaśmiałam się i jeszcze bardziej się do niego przytuliłam. I zaraz potem usnęłam

~*~ około 4,5 miesiące później ~*~

Minęło już trochę czasu. Wraz z Harrym uzgodniliśmy, że ślub weźmiemy dwa miesiące po urodzeniu Jimmy'ego.  Ponieważ w tedy będziemy już wszyscy razem, a ja będę mogła mieć wymarzoną suknie ślubną i nie będe w niej wyglądać jak jakiś wieloryb. Właśnie siedzimy w domu przy komiku. Światełka od choinki nam oświetlają cały salon. Siedzę wyciągnięta na kanapie , a swoje stopy trzymam na nogach Harry'ego, który masuje je delikatnie.
- Ta wigilia była cudowna, dlatego, że pojechaliśmy do twoich rodziców i nic nie musiałam gotować, ponieważ jeszcze nam dali do domu na zapas. - zaśmialiśmy się .
- Oj mój mały leniuszku. Tak było super.. - wzięłam łyka gorącej herbaty i przyglądałam sie mojemu przystojnemu mężczyźnie.
- Darcy śpi już, prawda ?
- Tak kochanie, śpi jak zabita. Gemma i Shane ją tak wymęczyli, że kiedy niosłem ją do góry do łóżeczka to mi usnęła na ramionach.
- Ojej moja kruszynka. - wyciągnęłam się delikatnie i niespodziewanie poczułam mokro miedzy nogami, dostałam skurczu. - Harry.. Chyba się zaczęło ..- spojrzałam na niego przerażona.
- Rodzisz ?
- Tak Harry ! Zadzwoń szybko po kogoś.. Po Sophie.., kogokolwiek, aby został z Darcy. - tak jak powiedziałam to zrobił. Chwile potem pobiegł szybko do góry po moją torbę, która już była przygotowana, ponieważ za tydzień miałam za półtora tygodnia mam termin porodu. Dostawałam coraz silniejszych skurczy i było ona coraz częściej.
- Harry proszę zdzwoń jeszcze raz po Louisa, niech on tu szybciej przyjeżdża, bo ja już nie wytrzymam.
- Już kochanie.. Louis już jedzie. Chodź idziemy już do samochodu. - wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu, gdzie mnie posadził i zapiał pasy. Chwile potem nadjechał Louis z Eleanor.
- Dziękuje , ze jesteście Darcy śpi u siebie w pokoju. - powiedział Loczek.
- Nie ma sprawy jedźcie ostrożnie i jak już będzie po to daj znać.
- Dzięki stary.. - przytulił  go i wsiadł szybko do samochodu i ruszył w kierunku szpitala. Jechał tak szybko, że chyba radary zrobiły mu z 10 zdjęć, ale nie obchodziło go nic  teraz. Teraz liczyłam sie ja i Jimmy , który che wyjść już na świat. Po około 15 minutach dojechał do szpitala. Wziął mnie ręce  i szybko poszedł do budynku. Zaraz podbiegła do nas pielęgniarka z wózkiem . Harry posadził mnie na nim i poszedł podpisać jakiś dokumenty. Wieźli mnie na porodówkę . Przełożyli mnie na specjalne łóżko i przygotowali do porodu. Zaraz wpadł Harry, założył specjalny fartuch i czepek na głowę. Wyglądał uroczo, ale nie miałam sił mu tego powiedzieć, bo miałam takie silne skurcze. Loczek złapał mnie mocno za rękę, pocałował w głowę.
- Wszystko będzie dobrze, o nic sie nie martw..
- Boli..
- Wiem skarbie..Proszę pani niech da pani jej jakieś znieczulenie ! - powiedziałem zdenerwowany.
- Już już.. - kobieta podała jej znieczulenie.. Chwile potem przybiegła kobieta , która miała odbierać poród Ali.
- No dobrze sprawdźmy rozwarcie... No jest już pani gotowa..Więc teraz proszę się zaprzeć i niech pani prze. Bedziemy liczyć do dziesięciu i potem odpoczynek, więc zaczynamy niech pani prze.. 1,2,3,4,5,6,7,8.9.10.... i odpoczynek.. I jeszcze raz ..1.2.3.4.5...
- Kochanie przyj.. dasz radę.. wierze w ciebie ..
- I jeszcze raz 1,2,3,4...
- Tak bardzo cię kocham Ali..
- Już widać główkę.. Jeszcze raz i będzie po wszystkim.. I już 1.2.3.4.5.6...- i w tym momencie na sali było słychać mocny płacz dziecka. Och to płacz mojego Jimmy'ego. Padłam cała zmęczona i mokra na to łóżko. Położyli mi na chwile małego. Był taki śliczny.. Tak bardzo podobny do Harry'ego.. Taki czerwony na buźce.. Zaraz mi go zabrali na badania, a mnie przewieźli do innej sali, gdzie będę leżeć przez jakieś 3 dni. Umyli mnie.. Harry przy tym pomógł. Pomógł mnie trzymać, a potem położyli mnie do łóżka. Byłam strasznie zmęczona, ale chciałam zobaczyć najpierw swojego maluszka i usłyszeć , że wszystko z nim w porządku.
- Byłaś taka dzielna.. - powiedział chlopak i mnie ucalował w głowe.
- Nie rozumiem  tylko jednego ..
- Tak ? - spytał
- Dlaczego nasze dzieci są podobne do ciebie, a nie do mnie ? - zaśmiał się.
- Och kochanie nie przejmuj się, wszystko jeszcze się może zmienić, najważniejsze, aby było zdrowe. - chwile potem przyszła pielęgniarka z dzidziusiem.
- Proszę o to maleństwo.. Niedługo może się domagać o jedzenie, poradzi sobie pani tak ?
- Tak, tak bardzo dziękuję.
- W razie jakiejkolwiek potrzeby proszę nacisnąć ten guziczek to przyjdę.
- Dobrze dziękuję.. - kobieta wyszła a my zostaliśmy sami.
- Jeju jaki on jest śliczny.. - no i w tedy popłakałam się.. Emocje puściły..
- Tak jest śliczny.. - Harry się uśmiechnął i zrobił nam zdjęcie.
- Chcesz go też potrzymać ?
- Pewnie. - podałam mu go powoli.. Chłopak wziął go na ręce i też się popłakał.
- Tak bardzo was kocham.. Tak bardzo kocham ciebie, ze dajesz mi tyle szczęścia. Darcy, a teraz jeszcze Jimmy i jeszcze jesteś ty, która mnie uszczęśliwia.. Mam takie szczęście w życiu, mogłem mieć je cały czas, ale oczywiście musiałem to wcześniej spieprzyć...
- Harry, przestań .. To przeszłość.. Liczy się to co jest teraz..To ty dajesz mi szczęście tak samo jak nasze maluchy..Bardzo was kocham.. - chłopak sie nachylił i złożył czuły pocałunek na moich ustach. - Idź zadzwoń do wszystkich i powiedz o wszystkim. - uśmiechnęłam sie i wzięłam od niego Jimmy'ego. Wszyscy sie ucieszyli na tą wiadomość i oznajmili, że jutro sie pojawią w szpitalu, zobaczyć kolejnego potomka Styles'a. Harry siedział ze mną praktycznie cały czas.. Nie opuścił nas na krok.. Dogadzał mi, bo jeśli o coś go poprosiłam to to robił. Mój bardzo troskliwy loczek.. Tak bardzo sie cieszę, ze go mam., Że jest ze mną zawsze kiedy go potrzebuje..
- Kocham cię Harry .. - spojrzałam na niego.
- Ja ciebie też kochanie nachylił się i pocałował mnie namiętnie.


_______________________________________________________

Hejołłł !!!! <3
Na początku chciałam was przeprosić, ze tak długo nie dodawalam, ale musicie mi wybaczyć.. Niestety nie miałam okazji. Siadałam często i pisałam, ale nigdy nie mogłam dokończyć. Mam nadzieje, ze nie jesteś tak bardzo na mnie źli. Liczę, ze rozdział wam się spodoba..Bo mi bardzo. Chciałam wam powiedzieć, ze ten blog dobiega już końca. Nie mogę wam powiedzieć ile rozdziałów zostało do końca.. Ale wiem, ze będzie ich już nie dużo...Ale jeśli dobrze pójdzie to zacznę pisać nowy blog. Mam nadzieje, ze bedzie wam sie podobał... Życzę wam miłego czytania i jeszcze miłych wakacji <3 Licze też na komentarze, bo chce wiedzieć waszą opinie na temat tego rozdziału . Buziaki ;**




czwartek, 5 czerwca 2014

Rozdział 65

 Harry już o wszystkim wiedział, więc nie musiałam ukrywać swojego brzuszka. Nasze tygodniowe wakacje dobiegają już końca, został nam ostatni dzień odpoczynku, ponieważ jutro rano mamy samolot. Jesteśmy na plaży, ale już publicznej. Na naszą plażę chodziliśmy częściej niż na publiczną, ale dziś postanowiliśmy, że pójdziemy do ludzi. Ubrałam się i czekałam na Harry'ego, który jak zwykle się guzdrał.
- Harry ! Szybciej..- byłam niecierpliwa. Usiadłam z torbą na kanapie i czekałam na chłopaka, a może raczej na narzeczonego.
- Już idę kochanie..
- Ty mi tu nie kochanie tylko chodź, chce się poopalać, a zaraz zajdzie słońce i to dlatego, że zachciało ci się rano... nie powiem czego.- powiedziałam kiedy loczek zszedł na dół i podszedł do mnie.
- Ale przyznaj było przyjemnie - uśmiechnął się zadziornie i pocałował mnie. Zaśmiałam się i delikatnie uderzyłam go w ramię. On też się zaśmiał. Wziął torbę, złapał mnie za rękę - Chodź mój hormonku. Co się z tobą mam..- zaśmiał się.
- Ciesz sie, ze w ogóle mnie masz - powiedziałam już podenerwowana. Wiem, że on sobie żartuje, ale mi hormonu buzują i to dlatego te jego żarciki mnie denerwują.
- Oj już sie tak nie denerwuj. - pocałował mnie w czoło i poszliśmy na plażę. Nie było na niej dużo ludzi, ale plaża i tak była cudowna. Cieszyłam się, że mieliśmy tu spokój. Chodź wyspa jest dość znana, nie kręciło się tu paparazzi. Rozebrałam się do mojego różowego stroju kąpielowego, położyłam się na leżaku po czym zaczęłam obserwować umięśnione ciało Harry'ego i jego jak się rozbiera. Chłopak zrobił sobie podczas trasy więcej tatuaży. Powiem tak, uwielbiam jego ciało, mimo że jest ono praktycznie całe wytatuowane. Nadaje mu to takiego uroku.
- Posmarować cię ? - spytałam jego.
- Jeśli chcesz. - uśmiechnął się uroczo.
- To się połóż, ale na brzuchu. - zrobił tak jak kazałam. Wzięłam olejek z torby i usiadłam okrakiem na jego pośladkach. Nałożyłam na ręce trochę olejku i zaczęłam masować go przy okazji rozcierać na jego plecach płyn. Chłopak cicho mruczał.
- Przyjemnie ? - nachyliłam się i szepnęłam mu do uszka.
- Mhymm. - wymruczał. Dalej go masowałam. Potem posmarowałam mu nogi i wysmarowałam mu klatkę piersiową po czym poprosiłam, aby ten posmarował mi plecy, ale ten posmarował moje całe ciało. Najbardziej wysmarował mój zaokrąglony brzuszek. Popieścił się trochę nad nim. Położyliśmy się na leżakach, które były połączone. Położyłam głowę na jego torsie, a on mnie obił ramieniem.
- Nie mogę się doczekać kiedy zobaczę moje kolejne maleństwo. - uśmiechnęłam się kiedy to powiedział
- Tak.. - pogładziłam brzuszek.
- Ciekawy jestem jaka będzie płeć, czy znów będzie to kolejna wspaniała kobieta w moim życiu, czy urodzi się taki przystojniak po tatusiu. - zaczęłam się śmiać po cichu.
- Ja też, jak wrócimy to mam wizytę i się okaże.
- Tak ?
- Myhym
- To super..
- Harry , jest jeszcze jedna sprawa. Trzeba powiedzieć o dziecku naszym rodzinom, bo oni jeszcze nie wiedzą.
- Nie wiedzą ? Nie powiedziałaś im ?
- Nie no co ty, przecież ty musiałeś sie o tym dowiedzieć pierwszy - spojrzałam w jego oczka i poprawiłam mu włosy, które opadały na jego czoło.
- Och kochanie - nachylił się i złożył czuły pocałunek na moich ustach. Nasz pocałunek się pogłębił, ale nagle uderzyła w nas dmuchana piłka. Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy na nadbiegającą dziewczynkę.
- Przeplasam nie chialam..
- Nic się nie stało. - oznajmił loczek , a ja się uśmiechnęłam. Dziewczynka odbiegła od nas.
- No tak, jeszcze trzeba o tym powiedzieć Darcy.
- Na pewno się ucieszy nasza księżniczka..
- Też mi się tak wydaje. Ale teraz idziemy do wody. - wstałam i złapałam go za rękę, lecz ten dalej leżał. - No chodź.- ciągnęłam go dalej. Ale ten chwycił mnie za rękę i mocno do siebie przyciągnął . Siedziałam na nim. Przygryzł swoją wargę i przyciągnął za brodę moją twarz do niego. Pocałował mnie namiętnie. Odwzajemniłam ten pocałunek. Z resztą nie mogłam się im nigdy powstrzymać były dla mnie jak narkotyk, mogłabym je całować cały czas.
- Kocham cię - powiedział między pocałunkami.
- Ja ciebie też. - dałam mu na koniec całusa i wstałam z niego. - Chodź idziemy do wody. - pociągnęłam go za rękę. Poszliśmy sie wykąpać. Pluskaliśmy się, pływaliśmy , całowaliśmy się . Było na prawdę przyjemnie.
Około godziny 15:00 postanowiliśmy wrócić do domu i pójść na miasto coś zjeść. Po drodze poprosiliśmy starszą panią, która akurat przechodziła, aby zrobiła nam zdjęcie.
Doszliśmy do domu, chłopak poszedł pierwszy pod prysznic, lecz ja go zaskoczyłam i weszłam do niego. Wykąpaliśmy się razem i poszłam się szykować na miasto. Przebrałam się  i zeszłam na dół. Mój ukochany już czekał na mnie, ale przy okazji rozmawiał z kimś przez telefon. Spojrzała na niego, podeszłam do niego i zabrałam mu komórkę. Spojrzałam na ekran, był to Louis. 
- Przepraszam cię Louis, ale jesteśmy na wakacjach i jest to nasz ostatni dzień, więc nie dzwońcie do niego. - chłopak w telefonie się zaśmiał. 
- Jasne Alice to nie przeszkadzam wam i przepraszam. - powiedział chłopak pod drugiej stronie połączenia.
- Nic się stało i dziękuję. Pa - rozłączyłam się i oddałam telefon loczkowi. - Idziemy ? - uśmiechnęłam sie promiennie. Harry zaśmiał się delikatnie i wstał. Objął mnie ramieniem wokół szyi i pocałowaliśmy się.
- Kocham cię . 
- Ja ciebie też, kochanie. Chodźmy już, bo ja i twoje drugie dziecko jesteśmy głodni i chcemy zjeść coś naprawdę dobrego. 
- Dobrze, idziemy. A po obiedzie zabiorę was na gofry z bita śmietaną i owocami - pogładził mój brzuszek. 
- Jeeej ! - zaczęłam się cieszyć jak małe dziecko.  Zaczęliśmy się śmiać i poszliśmy. Całe popołudnie spędziliśmy na mieście ciesząc się ostatnimi chwilami wolności. Około 22: 00 wróciliśmy i posiedzieliśmy jeszcze nad basenem, ale dopiero w tedy kiedy spakowaliśmy się. Zaczęliśmy oglądać nasze zdjęcia, które tu zrobiliśmy. Zielonooki powiedział, że po tym jak wrócimy i powiemy o wszystkim naszym rodzinom to zaczniemy planować ślub. Niestety nasza podróż poślubna trochę się opuści, ponieważ na swiat przyjdzie nasze kolejne dziecko, a w tym czasie chcę je spędzić w domu, żebyśmy byli wszyscy razem.  Późnym wieczorem poszliśmy się wykąpać i położyliśmy się spać. 
 Rano około 10:00 wstaliśmy, ubrałam się, zrobiłam śniadanie, które po chwili z Harry'm zjedliśmy. Chłopak zniósł nasze walizki i zadzwonił po taksówkę. Podeszłam do dużego okna i przyglądałam się pięknym widokom na plażę. Nagle poczułam jego ręce na brzuszku. Harry przytulił mnie. 
- Tak bardzo chciałabym tu zostać na zawszę. 
- Wiem kochanie, ja też, ale musimy wrócić. Darcy na nas czeka, a ty musisz być pod opieką lekarza. 
- Wiem, ale obiecaj mi jedno. 
- Tak skarbie ? 
- Obiecaj mi, że wrócimy tu kiedyś razem z Darcy i kolejnym dzieckiem. 
- Obiecuje - pocałował mnie w głowę. - Chodź musimy już iść, taksówka już czeka. - trzymał mnie za rękę i poszliśmy do pojazd, który na nas już czekał. 
  Pojechaliśmy na lotnisko 6 godzin do stanów zjednoczonych i potem 8 godzin do Londynu. Praktycznie cały lot przespałam. Byłam strasznie zmęczona. Około 24:00  wylądowaliśmy samolotem. 
- Kochanie wstawaj - szepnął na uszko mi Harry - Wylądowaliśmy już, jesteśmy w Londynie. - otworzyłam oczy i spojrzałam sie na jego uśmiechniętą twarz. Przetarłam delikatnie oczy i poprawiłam się . Wysiedliśmy z samolotu i odebraliśmy nasze walizki, kiedy szliśmy już do wyjść zobaczyłam śliczna dziewczynkę, była to moja córeczka. Stała z Gemmą i chyba czekały na nas. Uśmiechnęłam się na jej widok. Spojrzałam się na chłopaka i przyspieszyłam. 
- Darcy ! - zawołałam i uśmiechnęłam się promiennie. 
- Mama ?! Mama - mała zaczęłam biec w moją stronę, ukucnęłam i rozłożyłam rączki, czekając aż mała przybiegnie i mnie przytuli. Zaraz znalazła się w moich ramionach. 
- Kochanie moje - pocałowałam ją w główkę i mocno do siebie przytuliłam - Tak bardzo za tobą tęskniłam skarbie. 
- Ja zia mamą też..- uśmiechnęła się mała. 
- Zobacz, kto z mamusią przyjechał. - pokazałam jej Hazze.
- Tatuś ! - podbiegła do niego i rzuciła się jemu w ramiona. Ten wziął ją na ręce i zaczął kręcić przytulając. Mała śmiała się w niebo głosy. Uśmiechnęłam się promiennie na ten widok. Wstałam i podeszłam się przywitać z Gemmą.
- Cześć - powiedziała radośnie - Jak dobrze was widzieć. 
- Hej , was też, tak bardzo tęskniłam - przytuliłam się do niej mocno. Zaraz do nas podszedł chłopak, który pchał wózek z walizkami, a na rękach trzymał Darcy. 
- Cześć siostra - przytuliła ją. 
- Słuchajcie, ja was najmocniej przepraszam, ale ja muszę już iść. - oznajmiła.
- Czemu ? Myślałam, że przyjdziesz do nas ...
- Wiem, przepraszam, ale jestem już umówiona  na jutro i muszę wrócić do domu i niestety nie mogę tego przełożyć. 
- No dobrze, nic sie nie stało, ale obiecaj, że niedługo wpadniesz do nas. 
- Jasne. - pożegnała się z nami i poszła. Harry postawił małą na ziemię , a ja ją złapałam za rękę i ruszyliśmy do postojów taksówek. Mała cały czas nam opowiadała jak było nad morzem. Co robiła z babcią i dziadkiem. Opowiedziała nam, że oszukała raz ciocie Gemme, która myślała, że Darcy wbiegnie z nią do wody, ale nie zrobiła tego. Moje inteligentne maleństwo. Wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy do domu.  Westchnęłam i pomyślałam wracamy do rzeczywistości, ale do jakiej. Mój Harruś wrócił i teraz wszystko trzeba organizować. Najpierw jednak, musimy powiedzieć wszystkim o ciąży i zaręczynach. Jestem ciekawa jak zareagują. Poprosiłam chłopka, aby zaniósł walizki do góry, bo chce wyprać ubrania. 
- Mama mam cioś dla ciebie i dla tatusia też. - powiedziała córeczka. 
- Tak ? A co takiego ? - ciekawa. 
- Usiądź i tata też . 
- Harry słyszysz, chodź usiądź nasza córcia coś dla nas ma. 
- Tak ? Ooo no to już - chłopak podbiegł i usiadł obok mnie. 
- Ziamknijcie ociy - tak jak kazała tak zrobiliśmy. Nagle coś położyła nam w rączki i kazała otworzyć oczy. Spojrzałam w swoje dłonie i ujrzałam małego słonika z podniesioną trąbą do góry. Potem spojrzałam w dłonie loczka i jak się okazało miał taki sam prezent. 
- Prosze.. Ciocia Gemma powiedziała, że to na szczęście - uśmiechnęła się mała.
- Och kochanie, dziękuję - pocałowałam ją
- Tak, są śliczne - Harry się uśmiechnął do małej. - Ale my z mamą też mamy coś dla ciebie - wstał i poszedł do góry po prezent, który przywiózł z trasy i ten co kupiliśmy jej na Barbados. Chłopak podał jej dwa pudełeczka. Mała otworzyła je i zobaczyła tam kilka bluzeczek, które kupił jej Harry i od niego pluszową lalkę, która była miękka. A od nas znalazła sukieneczkę i takiego fajnego zajączka miękkiego, którego można przytulać i nawet używać jako poduszki - Jeju jakie to sliczne - krzyknęła dziewczynka i zaczęła tulić wszystko do siebie 
 - Dziękuje  - Harry - zawołałam - Gdzie jesteś ? - Tu - nagle wyszedł z sypialni. 
- Zobacz jaką mamy śliczna, pachnącą córeczkę. Możesz ją przebrać w piżamę ? 
- Oczywiście - wział ode mnie małą i poszedł z nią do jej pokoju, a ja w tym czasie poszłam wziąć prysznic i przebrać sie w piżamę. Kiedy weszłam do sypialni chłopak siedział i opowiadał o czymś.małej. Usiadłam obok nich uśmiechnęłam się promiennie i słuchałam , opowiadał o plaży na której byliśmy na Barbadosie i o ludziach z tamtąd. 
- Dobrze, koniec już tego jest strasznie późno idziemy już spać, a tatuś idzie się wykąpać. - spojrzałam na nic i wystawiłam raczkę do małej. 
- Mamusiu, a mogę spać dziś z wami ? 
- Chcesz ? 
- Myhym.. 
- Oczywiście, że możesz. - chłopak poszedł pod prysznic. Zdjęłam poduszki ozdobne i odgarnęłam kołdrę.-
No wskakuj skarbie - mała weszła do łóżka i położyła się na środku. Przykryłam ją, ale chwile później sama do obok niej się położyłam. Darcy położyła się na brzuszku przytulając swoje nowe pluszaki, a ja delikatnie drapałam ją po pleckach. Po około 10 minutach chłopak przyszedł do sypialni w samych bokserkach i położył się obok córki.
- Już śpi ? - spojrzał się na dziecko.
- Myhymm.. Była strasznie zmęczona , z resztą ja też jestem. 
- Awww.. Moje słoneczko jest zmęczone .. - nachylił się nad małą i pocałował mnie. 
- Tak.. więc idziemy spać, ponieważ jutro mam usg i to jest bardzo ważny dzień, bo poznamy płeć - uśmiechnęła się delikatnie i przymknęłam oczy. 
- Dobranoc Harry 
- Dobranoc skarbie - położył rękę na nas dwie przytulając do siebie przy okazji. I usnęliśmy razem całą nasza małą rodzinką, która niedługo się powiększy...

_______________________________________________________
Cześć ! ;DD Wiem, że rozdział jest krótki i może trochę nudny, ale musiałam coś dodać, bo dawno tego nie robiłam, a zauważyłam, że niektórzy pytają się mojej przyjaciółki kiedy dodam, więc dodaje, ale może niezbyt ciekawy.Wiem, wiem dawno nie dodawałam nic. Ale był tego jeden powód, a mianowicie komentarze. Dopiero dziś doczekałam się 10 komentarzy.. Wiecie to dla was parę sekund napisać coś co pokaże waszą opinie na temat rozdziału, a dla mnie to naprawdę wiele, bo jest to coś dzięki czemu wiem czy wam sie to podoba, wiem, że ktoś to czyta, a nie tylko tak sobie wchodzi. Ostatnio zrobiło mi się smutno jak zobaczyłam jak mało jest komentarzy.. Dlatego mam do was prośbę. Przy tym rozdziale napiszcie byle co, chce wiedzieć ile osób mnie czyta, czy w ogóle jest ktoś kto to robi. Piszcie co chcecie, możecie napisać czy wam sie podobał czy nie.itp. Chcialabym zobaczyć tu przynajmniej 15 komentarzy. Wiem, że was stać na to, a dla mnie to naprawdę ważne. Ponieważ zastanawiam się czy zacząć nowy blog, ale po tycho ostatnich komentarzach chyba to będzie bez sensu... Więc jeśli mi naprawdę pokażecie, że czytacie i wyrazicie swoją opinie na temat mojego bloga lub rozdziału to będę wdzięczna. Bo jeśli będzie tu mało komentarzy to zakończe pisanie, ponieważ piszę wszystko i tak w notatniku i przepisuje to, abyście mogli to czytać, ale jeśli nie chcecie to to po prostu napiszcie, albo w ogóle nie komentujcie. Miłego czytania <3.


środa, 30 kwietnia 2014

Rozdział 64

~*~ 3 miesiące później ~*~
Wszystko było coraz lepiej, byłam u lekarza i on potwierdził moją ciążę...Tak jestem w 3 miesiącu ciąży. Harry jeszcze o niczym nie wie, ale dowie się już niedługo, kiedy przyjedzie do domu. Moja mała Darcy, jest bardzo dzielna. Nie marudzi mi z chodzeniem do przedszkola, jest tam grzeczna i je wszystko. Właśnie dziś przyjeżdża Harry. Nie powiem mu tego dziś , ale niestety będę musiała się trochę ukrywać, bo brzuszek już mi trochę wystaje. Ubrałam się więc i zrobiłam delikatny makijaż . Dziś również mama Harry'ego miała zabrać na tydzień małą nad morze. Ponieważ jedzie wraz z Robin'em i Gemma' ą , chcą zabrać małą, abym trochę odpoczęła, ale nie muszę, czuję się dobrze. Najlepsze jest to, ze nikt nie wie, że jestem w ciąży oprócz Sophie. Nie chcę, aby nikt poza Sophie nie dowiedział się o ciąży przed loczkiem. No chyba , że jeszcze mój brat Shane, który właśnie do mnie dzwoni na skype . Łączy...
 Kiedy go zobaczyłam, byłam w niebo wzięta. Nie widziałam się z Shane'em  od pół roku ze. Znalazł wreszcie na mnie czas.
- Hej ..- krzyknęłam uradowana ..
- Cześć - uśmiechnął się i mi pomachał. - Co tam u was ?
- Dobrze, ale wiesz co chyba ważniejsze jest, co tam u ciebie ? Tak bardzo za tobą tęskniłam, tyle się nie widzieliśmy. - zrobiłam smutną minkę.
- Wiesz mam ostatnio urwanie głowy. Po prostu cały czas coś ..
- Ale to chyba dobrze ..
- Tak, jasne, że tak - zaśmiał się . - Ale wiesz chciałbym mieć trochę czasu wolnego, ale jak na razie moge o tym zapomnieć.
- Oj biedactwo ..
- No ..
- A kiedy przyjedziesz ?
- No nie wiem .. Wiesz postaram się jak najszybciej. Chciałbym przylecieć do ciebie do rodziców. A co tam w ogóle u nich słychać ?
- Wszystko dobrze, tata teraz daje dużo awansów w swojej firmie, bo się ona powiększa.
- Ej to super.. Kurde ten to też pewnie zaharowany.. Nie tak jak moja śliczna siostrzyczka, która ma cudownego chłopaka, śliczną córeczkę i siedzi sobie w domu i nic nie musi robić.
- Wcale nie.. Kiedy Harry wyjechał pomagałam trochę Sophie, wiesz też biedna miała harówkę. Nasi chłopcy wyjechali to trochę nudno się zrobiło.
- No no..
- A jak twoje sprawy sercowe ? - ciekawa
- Wiesz nie mam na razie nikogo, bo nie chce zbytnio mieć. Wiesz ta cała praca po prostu mi na to nie pozwala.
- No no.. - nastała po tym chwile ciszy . Shane się obrócił, bo ktoś wszedł do jego pokoju..
- Shane ..
- Tak ? - odpowiedział dalej patrząc się na tą osobę.
- Wiesz ... ja.. jestem.. znów .. w ciąży.. - odwrócił się nagle w moją stronę.
- Serio ? Jesteś drugi raz w ciąży ? - zrobił duże oczy .
- Tak .. - uśmiechnęłam się promiennie.
- Jeju to moje gratulacje siostrzyczko. - ucieszył się strasznie chłopak - Który to miesiąc ?
- Trzeci - uśmiechnęłam się i obniżyłam kamerkę na mój brzuch i podniosłam bluzkę...
- Ojej jaki już duży brzuszek .. Kurcze siostra strasznie się ciesze. - powiedział uśmiechnięty - Harry na pewno jest zachwycony tym, co ?
- Jeszcze o tym nie wiem..
- Co ? Czemu ?
- Miałam mu to powiedzieć przez telefon ? Shane to nie była rozmowa na telefon .. Więc ty masz nikomu o tym nie mówić.. Dziś powiem wszystko Harry'emu. Mam nadzieje, że bedzie się cieszyć ..
- Dobrze, nikomu nie powiem , ale zobaczysz jaki będzie szczęśliwy. Chciałbym zobaczyć jego reakcje - zaśmiałam się .- To już w sumie wiemy, kiedy przyjadę..
- Kiedy ?
- No na twój kolejny poród - uśmiechnął się. - Tak bardzo się cieszę Ali, pewnie rodzice tak samo się ucieszą, bo oni też niewiedzą ?
- Tak, wiesz tylko ty i Sophie.
- No to będzie niedługo zamieszenie.. I znów wiedzę te nagłówki w gazetach. " Alice Foutley po raz drugi w ciąży.. Harry Styles zostanie znów ojcem " - zaśmialiśmy się równocześnie. Niespodziewanie zeszła moja córeczka..
- Darcy, skarbie.. Chodź zobacz wujek Shane dzwoni. - mała podbiegła i usiadła mi na kolanka.
- Hej - krzyknęła i pomachała..
- Hej skarbie.. Jeju jaka ty jesteś już duża. No kurcze wujek cie tyle nie widział..
- Wujek.. a wiesz, ze ja chodze do przedszkola ?
- Tak ? To super.. Podoba ci się tam ?
- Tak jest fajnie, a dziś babcia, dziadek i ciocia Gemma zabierają mnie nad morze ?
- No widzisz jak masz fajne, kurcze zazdroszczę ci... Jak przyjadę to wujek też cię gdzieś zabierze, dobrze?
- Tak - uśmiechnęła się mała.
- To jesteśmy umówieni - niespodziewanie usłyszałam dzwonek do bramy.
- No Dracy pożegnaj się z wujkiem, bo babcia przyjechała. - mała sie nachyliła do ekranu laptopa i pocałowała.
- Pa wujek..
- Pa skarbie
- Shane muszę kończyć, zadzwonię niedługo, dobrze ?
- Jasne, to do usłyszenia..
- No tak..
- Nie mogę sie doczekać reakcji Hazzy ..
- Ja też, to pa
- Pa - rozłączyłam się i poszłam otworzyć . Wjechali na posesje nasza i zaraz wyszli we trójkę. Darcy szczęśliwa wybiegła i sie przywitała. Potem podeszli do mnie.
- Hej - przywitałam się z każdym buziakiem.
- Słuchaj, to daj rzeczy małej, my już jedziemy ..
- Nie zostaniecie na kawe ?
- Nie .. wiesz im szybciej tym lepiej. Za nim tam dojedziemy ..
- Okey, to już idę. - wpuściłam ich do środka, a ja poszłam do góry po rzeczy małej. Zeszłam po chwili. - Tu jest wszystko co potrzebne. A no i macie jeszcze tu - wyciągnęłam pieniądze..
- Ty chyba żartujesz ? - spojrzała na mnie Anna
- Może się przydać.
- Weź te pieniądze.. Darcy pożegnaj się z mamusią i jedziemy .
- Pa mamusi, kocham cię. - ukucnęłam do niej. Mocno ją do siebie przytuliłam.
- Mamusia cię też kocha.. - pocałowałam ją w główkę.
- No pa mamo, dziękuję ci bardzo - przytuliłam się do niej.
- Pa, nie ma za co wiesz, że to też przyjemność dla mnie - usmiechnęła się. Pożegnałam się jeszcze z Robin'em i Gemmą.
- Alice, chciałam ci jeszcze powiedzieć, że bardzo ładnie wyglądasz..
- Dziekuję Anna ty również . - uśmiechnęłam sie i patrzyłam jak odjeżdżają. Zamknęłam za nimi i poszłam na chwile do góry, ogarnęła  trochę jeszcze i spojrzałam na zegarek. Muszę już po niego jechać ..  Wyszłam z domu i pojechałam na lotnisko. Zaparkowałam niedaleko budynku. Dziwne było to, że nie było dużo fanek, nie było takich tłumów. Tylko może kilka dziewczyn. Wysiadłam i poszłam do budynku. Rozglądałam się za chłopakami. I nagle zobaczyłam Liam'a .Pomachałam mu, a ten mi odmachał . Coś zaczął rozmawiać z chłopakami, a ja podeszłam do nich. Nigdzie nie widziałam mojego loczka.
- Hej - powiedziałam radośnie i przywitałam sie z każdym .
- No no Ali jak ty ślicznie wyglądasz.  - powiedział Niall.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się - A gdzie mój ukochany ? - spojrzałam na nich. Lecz oni nic nie odpowiadali tylko patrzyli się na mnie. Niespodziewanie na swoich ramionach poczułam ręce mojego kochasia. Uśmiechnęłam się promiennie i odwróciłam się .
- Hej - powiedziałam radośnie i się do niego przytuliłam.
- Cześć kochanie - położył walizkę i trzymając tylko coś w ręce podniósł mnie.
- Harry puść mnie . - zasmiałam się , a ten postawił mnie na ziemie.
- Pacz .. Przywiozłem dla ciebie winko . - zaśmiałam się.
- Dziękuję, jedźmy już do domu . - wziął wszystko, po drodze jeszcze tylko zrobiłam mu zdjęcie z fanką i wsiedliśmy do pojazdu.
- Dawno cię nie widziałem.. - powiedział, wsiadając na miejsce pasażera. - Ładnie wyglądasz.
- Ja ciebie też . - zasmiałam sie - Dziękuję, ty również dobrze wyglądasz.
- A gdzie Darcy ?
- Twoja mama, Robin i Gemma zabrali ją nad morze.
- Aha, a miałem dla niej prezent i jeszcze niespodziankę, no trudno.
- Dasz jej jak wróci..- przez całą drogę chłopak się mnie przyglądał.
- Czemu się mi tak przyglądasz ? - spojrzałam ciekawa. Wiem o co chodzi, bo mam brzuszek , ale on nie może obczaić tego.
- Bo zmieniłaś się..
- Tak ? - spojrzałam na niego uśmiechnięta. - To dobrze ?
- Myhym.. Bo już nie jesteś koścista .. - zasmiał się.
- Ej no ...- uderzyłam go delikatnie w ramie i wjechałam na naszą posesję. Wziął wszystkie rzeczy i weszlismy do domu.
- Jesteś głodny ? - spytałam z kuchni.
- Nie, ale chciałbym z tobą iść pod prysznic ..- wszedł do kuchni i staną za mną. Położył dłonie pod moim brzuszkiem i chciał przejechać do góry, ale ja mu się szybko wyrwałam.
- Nie mogę ... - spojrzałam się na niego i się odsunęłam
- Czemu ? - spojrzał zdziwiony .
- Mam miesiączkę.
- Oj..
- No..
- Ale czekaj czy ty przypadkiem miałaś mieć ją tydzień temu ? Przecież już tydzień temu powinna ci się kończyć..
- Skąd to wiesz ?
- Bo obliczam - uśmiechnął się.
- Aha, ale no wiesz przedłużyło mi się..
- Oj moje biedactwo - przytulił mnie do siebie, ale nie długo, bo ja go odepchnęłam, aby nie wyczuł mojego brzuszka.
- Idź się myć..
- Dobra, a ty się idź pakuj..
- Jak to pakuj ? - spojrzałam na niego. Wyciągnął nagle coś z kieszeni od marynarki.
- Proszę.. - podał mi bilety na samolot.
- Czy to są bilety na ?
- Tak lecimy na Barbados, tam gdzie chciałaś zawsze polecieć. - nie mogłam w to uwierzyć , zaczęłam sie drzeć i skakać. Ale po chwili sobie uświadomiłam , że tego nie mogę robić.
- To ja idę się spakować .- poszłam do garderoby i spakowałam potrzebne rzeczy. Potem chciałam z walizką zejść, ale chłopak mnie wyręczyl.
- Daj ja to zniosę. - zeszliśmy na dół.
- A ty się spakowałeś ?
- Tak, pobiegł na chwile do góry i wziął swoją walizkę. -Spakowałem się przed wyjazdem w trasę.
- Aha , czyli to było wcześniej zaplanowane
- Tak słonko..
- Ach ty ... - zasmiałam się , a chlopak zadzwonił po taxi. Za 30 minut przyjechała i pojechaliśmy z powrotem na lotnisko. Lecieliśmy przez 8 godzin samolotem do stanów, a potem 6 godzin na Barbados.
Harry co jakiś czas próbował, albo położyć na moim brzuszku rękę, a kiedy usnęłam próbował podnieś mi bluzeczkę , ale ja akurat to czułam i nie pozwoliłam mu na to.
 Kiedy przyjechał po nas samochód na małe lotnisko na wyspie pojechaliśmy nim do domku , znaczy się do villi.. Był on cudowny. Duży basen, duże pokoje. Kuchnia duża biała, jadania tak samo. Łazienka była ogromna z wielką wanną na środku i szklanym prysznicem z boku , sypialnia również duża z wyjściem na balkon. A od domu prowadziła mała ścieżka na nasza mała prywatną plażę, a druga na plaże gdzie byli ludzie. To było na serio cudowne miejsce. Usiadłam na jednym leżaku i się odprężałam .Było tak przyjemnie, tak cudownie.. Słyszałam jak postawił niedaleko mnie walizki i chwile potem położył się na mnie, ale ja go szybko odepchnęłam.
- Alice, co jest ?
- Nic jestem po prostu zmęczona i źle się czuje..
- Wiesz, że strasznie się za tb stęskniłem ?
- Wiem skarbie, ale nie dziś, okey ? Jutro - uśmiechnęłam się, musnęłam jego usta. - Zaniesiesz do sypialni moją walizkę ? Chciałabym sie położyć.
- Dobrze.. - poszliśmy razem do góry, położył moją walizkę przy łóżku. - Poradzisz sobie ? Zadzwonie tylko do Louis'a, powiem mu, że dolecieliśmy.
- Jasne. - uśmiechnęłam się, a Harry musnął moje usta. Kiedy chłopak wyszedł wzięłam swoją piżamkę  i poszłam do łazienki. Poszłam wziąć prysznic.

~*~ Oczami Hazzy ~*~

Wyszedłem z sypialni i poszedłem na dół do kuchni. Wybrałem numer do Louis'a i czekałem aż odbierze.. Po drugim sygnale odebrał.
- Cześć stary ..- powiedział
- Cześć Louis ..
- Co ty taki ? Pierwsza nocka już zaliczona ?
- Stary ja nie wiem o co chodzi. Kiedy ją tylko dotykam , ona odpycha mnie od siebie. Nie wiem dlaczego. Jest jakaś inna inaczej wygląda.
- Tak, też to zauważyłem tak jakby przytyła..
- Ale, że co tak przytyła, ze nienawidzi swojego ciała i nie pozwala mi jej dotykać. Przecież ja ją kocham taką jaka jest, a nie za ciało ...
- Nie wiem stary, weź daj może jej dziś spokój. Jutro zabierz ja na plażę i w tedy wiesz.. Może po tym inaczej się zachowa..
- Może masz racje ..
- Zadzwoń jak wszystko się wyjaśni..
- Jasne
- To do usłyszenia
- No cześć. - rozłączyłem się i poszedłem do góry z moją walizką. Położyłem ją obok jej i wziąłem czyste bokserki i przeszedłem obok łazienki w której ona była. Wszedłem na chwile i zobaczyłem ją z brzuchem .. Czyli musiała przytyć i sie mi wstydzi to pokazać ? Boże muszę jej jutro coś uświadomić . Zszedłem na dół do łazienki, gdzie wziąłem prysznic. Kiedy przyszedłem już do sypialni spała, odwrócona do mnie plecami. Położyłem się i przytuliłem ją w pasie, ale ta zdjęła z siebie moją rękę i odsunęła się jeszcze bardziej. Więc odsunąłem się i zasnąłem.
 Rano kiedy się obudziłem Alice już przy mnie nie było.

~*~ Oczami Alice ~*~
 Rano kiedy wstałam ubrałam się w strój kąpielowy, koszule, spodenki i sandałki. Zrobiłam śniadanie Harry'emu i czekałam, aż się obudzi. Spakowałam nas na plażę. Była tak śliczna pogoda, że na pewno tam dziś pójdziemy.
 Około 20 minut później Harry wstał, zszedł do mnie ubrany. Pocałował mój policzek i zjadł śniadanie.
- Widzę, że jesteś już gotowa na plażę ?
- Tak idziemy ?
- No juz, tylko wezmę portfel, okulary i kapelusz. - kiedy chłopak to wziął poszliśmy na naszą prywatną plażę. Było tam cudownie. Tylko jedno łóżko plażowe i my sami. Zdjęłam sandałki i usiadłam na białym łóżku z baldachimem. Harry gdzieś zadzwonił i za chwile przyszły do nas zimne napoje owocowe, zapłacił za nie i położył się obok mnie. Leżeliśmy tak wtuleni w siebie Tak bardzo mi go brakowało. Loczek rozebrał się do spodenek do kąpieli.
- A ty nie chcesz się rozebrać ? Nie jest ci gorąco.
- Nie Harry, może potem.. - uśmiechnęłam się i przytuliłam do niego. Po ok godziny leżenia chłopak spojrzał się na mnie..

" Marry Me "

Uklęknął nade mną. Spojrzałam się na niego. Nie wiedziałam o co chodzi. Uśmiechnął się do mnie promiennie. Złapał mnie za dłoń. Podniosłam się delikatnie.
- Skarbie, wiem, że wiele spieprzyłem w naszym życiu. Chciałbym to wszystko naprawić i będę starał się to robić, bo jesteś dla mnie najważniejsza i nie chcę cię ponownie stracić . Wszystko co zrobiłem złego, teraz żałuje. Chciałbym również pokazać ci , że kocham cię za to, że jesteś, a nie za to, jak wyglądasz.. Pamiętaj o tym. Kocham wszystko w tobie. Kiedy dotykasz mnie za każdym razem przechodzą po moim ciele ciarki. Bo wiesz, ja uwielbiam kiedy mnie dotykach, kiedy przytulasz kiedy całujesz. Uwielbiam z tobą spędzać czas i kiedy wyjeżdżam jest mi strasznie smutno, że muszę cię zostawić. Zawszę za tobą tęsknie. Skarbie nie wyobrażam sobie życia bez ciebie i Darcy.. Jesteście oby dwie dla mnie najważniejsze. Wiem, że może nasz bardzo ważny krok ku wspólnej przyszłości zawaliłem, ale obiecuję ci, że nigdy się to nie powtórzy. Chcę się z tobą starzeć. Chcę widzieć na naszych twarzach zmarszczki gdzieś tak za 60 lat, kiedy będziemy wspominać stare czasy. Chcę mieć z tobą gromadkę dzieciaków. Dlatego chcę się ciebie spytać.. Czy wyjdziesz za mnie, zostaniesz panią Styles ? - spojrzał mi w oczy, a w nich były łzy, które pomału spływały po moich policzkach. Bardzo go kochałam, to było piękne co powiedział. Usiadłam na kolanach, aby być z nim twarzą w twarz. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Tak Harry, chcę zostać twoją żoną, twoją panią Styles. - powiedziałam, a on od razu mnie czule pocałował . Po czym mocno mnie do siebie przytulił. Założył mi pierścionek na palec, a ja znów zaczełam płakać ze szczęścia. - Muszę ci coś Harry jeszcze powiedzieć..
- Tak ? - spojrzał na mnie. Rozpięłam moją koszulę i wzięłam jego dłoń przyłożyłam do mojego zaokrąglonego brzuszka. Spojrzał mi się w oczy. Nie wiedział o co mi chodzi.
- Harry ja jestem znów w ciąży.. - uśmiechnęłam się delikatnie. Na jego twarzy pojawił się ogromy uśmiech.
- Na prawdę ? - spojrzał na mnie, z jego oczu zaczęły spływać łzy i z moich też. Pokiwałam delikatnie główką. - Tak bardzo się cieszę. Który to miesiąc ?
- Trzeci..
- Mój drugi maluszek. - uśmiechnął się i zaczął głaskać mój brzuszek. - Kochanie, to ja twój tatuś. - powiedział do brzuszka, a ja w tedy po raz pierwszy poczułam kopnięcie dzidziusia.
- Poczułeś ? - spytałam go .
- Tak.. Mój mały maluszek.
- Tak, nasze kolejne szczęście.. - zaśmiałam się płacząc. i znów pocałowałam się z Harrym namiętnie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieje, ze spodobał wam się rozdział, bo jak ja go pisałam to się normalnie popłakałam. Długo czekałam na niego, ale w końcu nadszedł. Miłego czytania wam życze i miłej majówki. < 33.

sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 63

Nadszedł dzień wyjazdu Hazzy. We dwie pojechałyśmy odwieść go na lotnisko. Było mi trochę smutno z tego powodu, że musi już wyjeżdżać, bo chciałam z nim spędzić trochę czasu. No, ale musi, a z resztą spełnia swoje marzenie. Trzymałam małą za rączkę i szliśmy obok niego . Na lotnisku było strasznie dużo ludzi, darły się i szarpały. Paparazzi też nie zabrakło. Dobrze, że przejście było ogrodzone dla nich, by by chyba nas rozszarpały. Przywitaliśmy się ze wszystkimi w punkcie, gdzie zazwyczaj ludzie dają swoje bilety i idą do samolotu. Pożegnałyśmy się z nimi.. Wujek Niall zaczął rozśmieszać moją małą kruszynkę i pilnował ją za co bardzo mu dziękowałam, bo mogłam się pożegnać z Harry'm.
- Będę tęsknił - oznajmił .
- Ja też - powiedziałam trochę smutna. Opuściłam głowę. On złapał mnie za brodę i podniósł mi ją do góry.
- Ej kochanie, zobaczysz zaraz miną te trzy miesiące.. Z resztą bedziemy codziennie rozmawiać na skype.
- Tak.. ale to nie jest to samo , gdy jesteś tu z nami.
- Wiem...
- Pamiętaj o tym, że cię kocham i że będę czekała na ciebie z naszym szkrabem. - chłopak sie zaśmiał i mnie do siebie mocno przytulił .
- Wiem, ja ciebie też kocham.. - zlapał mnie za twarz i pocałował mnie czule. - Muszę już iść. Zadzwonię jutro..No chyba, że mnie wyprzedzicie..
- Opowiem ci jak z przedszkolem. Darcy jutro idzie po raz pierwszy ..
- Wiem.. Jestem ciekaw jak jej pójdzie, ale jestem pewien że na pewno super.. - znów mnie pocałował. Potem wziął małą od blondyna. Przytulił ja mocno.
- Darcy tatuś musi już lecieć. Zostaniesz z mamą , ale obiecuję, ze będę do was codziennie dzwonił.
- Dobrze ..
- Pamiętaj masz być grzeczna i nie denerwuj mamusi tak ?
- Dobrze..
- Tatuś cię bardzo kocha pamiętaj o tym . - podniósł ja do góry tuląc ją.
- Ja tatusia też.. Będę za tatusiem tęskniła .. - kiedy tak na to patrzyłam i to usłyszałam to się popłakałam.
- Tatuś za tobą też będzie strasznie tęsknił. Poczekaj, zobacz mama się popłakała. - pokazała dziecku mnie płaczącą. - Chodź ją jeszcze przytulimy. - podeszli do mnie, przytuliliśmy się razem, a potem jeszcze na sam koniec Loczek mnie pocałował namiętnie. - Kocham was ! - krzyknął i poszedł. A my patrzyłyśmy jak odchodzi do samolotu. Co chwilę się obraca i macha nam..
- Chodź skarbie - złapałam małą za rączkę.
- Ale tata ..
- Tatuś pojechał, zadzwoni jak wyląduje. Chodź, musimy się przygotować na jutro do przedszkola. - poszłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do domu. Kiedy weszłyśmy do domu, było tak jakoś pusto. Brakowało mi go tu.. Włączyłam telewizor, aby nie było zbyt cicho i poszłam z małą do góry do łazienki ją wykąpać.  Pobawiłyśmy się chwile, ubrałam ją w piżamkę i zeszłam z nią na rączkach na dół. Posadziłam ją na kanapie i poszłam zrobić jej tosty z dżemem. Zaniosłam je jej do pokoju i czekałam aż mała zje kolacje. Po okolo 30 min poszłam z nią do góry. Położyła się do łóżeczka, a ja jej przygotowałam ciuszki na jutro.
- Mamusiu..
- Tak skarbie ?
- Przeczytasz mi bajkę ?
- Pewnie, a którą ?
- Kubiś Puchatek.
- No dobrze. - położyłam się obok niej na łóżeczku, przytuliłam ją do siebie, a potem zaczęłam czytać. Kiedy mała usnęła, pocałowałam ją w główkę i zostawiając przy tym lampkę nocną oraz otwarte drzwi. Zeszłam na dół i czekałam, aż Harry do mnie zadzwoni. Nie mogłam usnąć, dlatego czekałam.. Po 2 godzinach zadzwonił mi telefon. Harry ...
- Hej - odezwał się .
- No cześć na reszcie.. Denerwowałam się ..
- Nie ma czym. Jesteśmy już w hotelu, właśnie kładłem się spać. A co ty robisz ?
- Nic czekałam, aż zadzwonisz .
- Powinnaś się położyć.
- Wiem, ale nie mogłam usnąć. Strasznie za tobą tęsknie.
- Ja za tobą też.
- Co jutro robicie ?
- Mamy próby do występu na wtorek .
- Aha..
- A jak mała ? Cieszy się jutrzejszym dniem  ?
- Chyba tak, ale wiesz, nie wiem czy nie powinnam znaleźć sobie coś do roboty.
- Ale po co ?
- Nie będę musiała siedzieć sama w domu, kiedy ciebie nie ma, ani jej..
- To idź na jakieś zakupy.. Nie wiem..
- Ale ile mogę chodzić na te zakupy.
- No jak chcesz.. Tylko nie chciałbym, żeby ciebie nie było całymi dniami kiedy będe ja.
- Nie w tedy bym zrezygnowała .. Coś tak na te trzy miesiące.. Może po prostu pomogę Sophie przy pracy. Muszę do niej zadzwonić.
- No to by było dobre..
- Coś zobaczę. Dobra nie przeszkadzam idź spać ja też już idę dobranoc.
- Dobranoc, kocham cię .
- Ja ciebie też - powiedziałam i rozłączyłam się po czym poszłam spać. Łóżko bez niego było takie za duże, a wydawało się za małe.
 Następnego dnia obudził mnie dzwonek , wstałam i poszłam się wyszykować. Ubrałam się , pomalowałam i uczesałam. Poszłam małej robić śniadanie, a potem ją obudziłam. Ubrałyśmy się i zeszłyśmy na dół. Darcy zjadła śniadanie. Przed wyjściem musiałam zrobić mojej księżniczce zdjęcie, no i pojechałyśmy do przedszkola.
Chyba ja bardziej byłam zestresowana niż mała. Dojechałyśmy. Wysiadłyśmy z pojazdu, weszłyśmy do budynku, gdzie już były dzieci, Lux i Ben również. Przywitałam się z przedszkolanką., a potem poszłam z małą do szatni. Zdjęłam jej płaszczyk i zmieniłam buciki. Ukucnęłam przed nią .
- Będziesz grzeczna ? - spytałam, poprawiając jej sukieneczkę.
- Tak .
- Mamusia przyjedzie po ciebie o 14:00, tak ? Jak coś będzie się działo to powiedz pani, a pani zadzwoni do mnie, dobrze ? - mała pokiwała główką. - No to leć i baw się dobrze. - mała przytuliła mnie, a ja ją i ucałowałam ją w główkę. - No leć już. - patrzyłam jeszcze jak mała biegnie do sali gdzie dzieci się bawią. Uśmiechnęłam się do przedszkolanki, a ona do mnie i zamknęła drzwi za salą . Wyszłam z budynku, ale tak łatwo nie mogę odejść. Poszłam na około i zaglądałam co jakiś czas do okna przez które było widać salę gdzie bawią się dzieciaki. Darcy od razu zaczęła się z nimi bawić i zapoznawać. Co ulżyło mojemu sercu.. Nagle zadzwonił mi telefon, przestraszyłam się, spojrzałam na ekran. Harry ;*. Odebrałam .
- Halo .. - powiedziałam szeptem .
- Cześć skarbie..
- Cześć kotek .. - dalej mówiłam szeptem , nie chciałam aby mnie usłyszano i zauważono.
- Czemu mówisz szeptem ? - spytał zdziwiony
- Bo stoję pod przedszkolem i patrze przez okno na Dracy, czy wszystko dobrze, a nie chce żeby mnie usłyszeli.
- Czy ty jesteś poważna ? Idź już do domu i zostaw nią. Jest już dużą dziewczynką, poradzi sobie. A z resztą jest tam Ben i Lux.
- Ale Harry ja tak nie mogę. Po raz pierwszy zostawiam ją z kimś obcym pod opieką.
- Przestań się mazać tylko idź, bo jeszcze cię zauważy..- patrzyłam przez okno, kiedy przedszkolanka mnie zauważyła..
- Shit ... - ukucnęłam i zaczęłam biec obok...
- Co się stało ?
- Zauważyła mnie przedszkolanka.
- Jezu .. - zaczął się śmiać. - Mówiłem ci..
- Cicho.. - z budynku wyszła kobieta.
- Pani Styles ! - krzyknęła, a ja się odwróciłam w jej kierunku.
- Tak ? - spytałam
- Niech pani idzie do domu..Wszystko jest przecież w porządku.
- Tak, tak ja wiem. Tylko tak przechodziłam.  Oglądałam okolice.
- Mhymm... rozumiem. To do zobaczenia o 14:00 i nie chcę już tu pani widzieć.
- Tak , ja już w sumie  muszę jechać. Do widzenia. - odwróciłam się i poszłam w kierunku samochodu, a w telefonie słyszałam cały czas śmiech loczka. - Możesz się już zamknąć. - warknęłam na niego.
- Boże.. Chciałbym to zobaczyć.. - dalej się śmiał.
- No, ale śmieszne ..
- Dobra muszę, kończyć. Zdzwoń do mnie jak Darcy bedzie już w domu.
- Okey..
- Kocham cie wiesz ..
- Ja ciebie też.
- No i już jedź do tego domu i strasz dzieci przez okno.
- Ale zabawne ..
- No doba to pa.
- Pa...

~*~ 3 tygodnie później ~*~
Wszytko jest już okej. Mała chodzi do przedszkola, bardzo lubi z resztą tam chodzić. Ja pomagam trochę Sophie przy pracy, bo zbytnio nie mam co robić w domu, skoro jest on cały posprzątany.. Z Harry'm rozmawiam praktycznie codziennie. Dziś też jadę z Sophie na jakieś zdjęcia. Małą już odwiozłam do przedszkola i własnie jestem w drodze do Sophie, ale coś dziś źle się czuję, nie wiem czy się przypadkiem wczoraj nie zatrułam chińszczyzną, którą zjadłam na kolacje. Ale Darcy się dobrze czuła. Może to sos, który sobie dołożyłam. Szczerze to nie wiem.. Dojechałam do domu Sophie. Dalej mieszka z chłopakami, ale to dlatego, że jest z Niall'em. Tak wyglądają razem cudownie. Weszłam .
- Hej - powiedziałam.
- Cześć , wszystko ok ? Wyglądasz jakoś gorzej niż wczoraj..
- Chyba się zatrułam, nie wiem. Od samego rana wymiotuję, nie mogę nic przełknąć, bo zaraz to zwracam..
- Może coś zjadłaś nie świeżego.
- Nie wiem.. jadłam chińszczyznę, ale Dracy też i ona się dobrze czuje, ale ja dodałam jakiś tam sos.
- No to może, był juz przeterminowany..
- Pewnie tak..- spakowałyśmy rzeczy do bagażnika i pojechałyśmy w kierunku studia gdzie miały się odbyć zdjęcia. Stanęłyśmy na czerwonym świetle. Było mi strasznie nie dobrze, ale musiałam wytrzymać to, bo nie wzięłam żadnej torebeczki.
- Ej może to jelitówka ?
- Możliwe..
- Jeju, żebym tylko Darcy nie zaraziła...
- No musisz uważać.. No chyba, że tak na prawdę jesteś tylko w ciąży.. - kiedy to usłyszałam zamarłam. W ciąży to chyba nie możliwe... Przypomniało mi sie, że miesiączki w tym miesiącu jeszcze nie dostałam , a powinnam dostać ją na początku... Spojrzałam się przerażona na Sophie, która była uśmiechnięta od ucha do ucha, ale kiedy zobaczyła moją minę, jej mina zrzędła.
- Jesteś w ciąży  ? - spojrzała na mnie, a ja sama nie wiedziałam co powiedzieć.
- O mój boże.. To jest chyba nie możliwe. - szybko zawróciłam i pojechałam do pierwszej lepszej apteki.
- A kiedy wy no wiesz.. Ten teges..?
- Czekaj tak.. To było dzień przed parapetówką..
- No to tak już 4 tygodnie prawie..
- Ale przecież.. Nie... - zatrzymałam się obok apteki. Zakupiłam dwa testy ciążowe i pojechałyśmy do studia. Kiedy tylko tam weszłyśmy, ja pobiegłam do toalety zrobić test. Czekałam na wyniki.. Wyszedł pozytywny. O shit.. Przecież to nie jest możliwe..Uważaliśmy..Napisałam do Sophie :
Przyjdź tu..
Zaraz zjawiła się pod moimi drzwiami. Weszła i zobaczyła dwa testy pozytywne.. 
- Wiedziałam..Jej będę ciocią po raz drugi. 
- Sophie to nie jest zabawne. 
- Przestań sie przejmować. Harry na pewno się ucieszy. Wiesz jak uwielbia dzieci. A sam nie raz mówił, że chciałby mieś piątkę. 
- Ale nie wiem czy tak szybko.. 
- A kiedy ? Kiedy cie dopadnie menopauza ? Przestań i zadzwoń do niego. 
- Nie będę teraz mu zawracać głowy, z resztą to chyba nie rozmowa na telefon.. 
- Dzwoń, albo ja to zrobię.
- Dobra już dzwonię.. - wyszłyśmy z toalety, zabierając również dwa testy. Wybrałam jego numer, chociaż trochę się wahałam. Odebrał po trzecim sygnale. 
- Cześć - powiedziałam
- Hej muszę ci coś powiedzieć.. 
- Ja tobie też. 
- To mów pierwsza.. 
- Nie no ty mów, jak zacząłeś - Sophie się na spojrzała.. 
- Będzie kolejne dziecko .. - co ? Skąd on to wie ? Przecież sama sie dopiero co o tym dowiedziałam .. 
- Co ? Skąd wiesz ? - spytałam przerażona, a moja przyjaciółka nie wiedziała o co chodzi.
- No Louis nam powiedział, że Eleanor jest w ciąży Fajnie , nie ? Będziemy mieli kolejnego maluszka.. - uff..boże święty jak ja się przestraszyłam.. 
- A skąd ty to wiesz ? 
- Znaczy ja nic nie wiedziałam.. 
- Ale tak zareagowałaś jakbyś wiedziała .. 
- Niee.. Musiało ci się wydawać.. Skąd niby miałam to wiedzieć .. 
- No w sumie racja. No dobrze, a co chciałaś mi powiedzieć ? 
- Ja ? 
- No tak, dzwoniłaś w końcu po coś tak ?
- Wiesz.. Chciałam ci tylko powiedzieć.. - nie mogłam nic wymyślić - że.. że zrobiłam pierwsze zdjęcia modelką i wyszły super. - Sophie mnie spiorunowała wzrokiem , a ja tylko wzruszyłam ramionami.
- Cieszę się, jestem z ciebie dumny.. 
- To fajnie, dobra nie przeszkadzam . Pozdrów wszystkich i pogratuluj Louis'owi i Eleanor.. Powiedz im , że bardzo się ciesze. 
- Ok, to pa . Kocham cie .
- Ja ciebie też..- rozłączyłam się i spojrzałam na przyjaciółkę , która stała obok mnie. 
- Czemu mu nie powiedziałaś ? 
- Bo wiesz.. Eleanor jest w ciąży.. Nie chcę psuć im teraz humoru.. 
- Ale przecież Harry by się ucieszył .. 
- No tak, ale wiesz to jest dla nich wielka chwila, pierwsze dziecko i te sprawy.. A ja mogę powiedzieć o tym Harry'emu później. Z resztą powiem mu jak będę tego w 100 % pewna i zrobię to jak wróci. Więc nie piśnij przypadkiem jakiegoś słowa Niall'owi na ten temat, ok ? 
- Och niech ci będzie... 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć.. Sorry , że tak rzadko dodaje. Ale jak już mówiłam nie mam teraz zbytnio czasu, aby tu wchodzić. Bardzo dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem, liczę , że tu też się jakieś pojawią . Mam nadzieję , że rozdział wam się spodoba. Życzę miłego czytania i WESOŁYCH ŚWIAT I MOKREGO PONIEDZIAŁKU ! <3.






czwartek, 3 kwietnia 2014

Rozdział 62

W nocy obudził mnie dzwonek do domu w nocy. Dzwonił kilka razy. Kurde kto to.  Spojrzałam się na Hazze, który spał.
- Harry .. - szturchnęłam go delikatnie.
- Hmmm...- wymruczał zaspany.
- Ktoś cały czas dzwoni do domu...Idź zobacz kto to, bo dzieci się zaraz pobudzą.
- Już idę skarbie... - wstaliśmy razem. Ja poszłam do pokoju Darcy. Dzieci spały sobie spokojnie, ale ktoś na dole cały czas dzwonił. Zamknęłam drzwi od pokoju córci i zeszłam na dół do chłopaka.
- I kto to ?- spytałam ciekawa
- Moja siostra..
- Gemma ? Myślałam, że jest w pokoju gościnnym i śpi.
- Tak, ona . Musiała gdzieś wyjść z chłopakami.
- Ta..- nagle wchodzi Gemm.
- Cześć zakochani, co tu wyprawiacie ?- wiedziałam, że piła , ale żaby aż tyle, aby się doprowadzić do takiego stanu ?
- Czasem zastanawiam się, kto jest starszy. - zaśmiałam się.
- Gemma idź się wykąp i idz spać.
- Dobrze, dobrze już idę . - spojrzałam na dziewczynę, która ledwo co szła, ale szła. Potem spojrzałam na umięśnionego mojego chłopaka w samych bokserkach, który przyglądał się swojej siostrze. Zaczęłam się śmiać, a on mnie do siebie po prosu przytulił i też zaczął się śmiać.
- Chodźmy do góry spać. - powiedział. Poszłam przodem, bo loczek jeszcze zamykał porządnie drzwi. Niespodziewanie chłopak do mnie podszedł i wziął mnie na ręce. - To idziemy spać. - przytuliłam się do jego klatki piersiowej, która była twarda i ciepła. Zgasiliśmy światło i poszliśmy razem do sypialni. Chłopak położył mnie i nachylił się. Zaczął muskać moją szyję. Uśmiechnęłam się pod wpływem tego uczucia. Harry wsadził pod moją koszulkę i kierował rękę ku górze, kiedy do pokoju wparowała Gemma. Chłopak szybko wyjął rękę, spojrzeliśmy się na dziewczynę.
- Oj ! - podniosła ręce do góry - Przepraszam, nie chciałam wam przeszkadzać. - boże jeszcze dostała czkawki - Pomyliłam się z łazienką. Już mnie nie ma..- wyszła i zamknęła za sobą drzwi. Chłopak położył się obok zrezygnowany, zakrył twarz dłońmi. Zaśmiałam się i mocno wtuliłam w niego. Odwrócił się do mnie i złapał mnie za biodro i do siebie przysunął. Niedługo potem usnęłam..
  Rano kiedy się obudziłam Harry'ego nie było. Oj a chciałam się do niego przytulić. Narzuciłam na siebie szlafrok i wyszłam z pokoju. Słyszałam głosy z dołu, więc tam zeszłam. Mój ukochany gotował, a dzieci siedziały przy stole i o czym głośno rozmawiali.
- Cześć - powiedziałam głośniej. Wszyscy spojrzeli na mnie.
- Cześć - krzyknęły dzieci. Podeszłam do nich i ucałowałam w głowę każdego brzdąca.
- Co robicie ?
- Wujek robi nam swoją specjalną jajecznice... - oznajmił Ben
- Specjalną.. aha..- spojrzałam w kierunku Hazzy. A on spojrzał sie na mnie i uśmiechnął. - Dobrze, to wujek wam pewnie zaraz poda śniadanko. - wstałam i podeszłam do niego. - Robisz specjalną jajecznicę ?
- zaśmiał się.
- Tak..
- Ja jej nie jadałam ..
- Jadłaś..
- Jadłam ?
- Zawszę ci zrobię specjalną jajecznicę. - powiedział i nachylił się. Musnął moje usta,  a dzieci krzyknęły " FUUU ! " . Zaśmialiśmy się. Chłopak nałożył na talerze jajecznice, a ja poszłam im nałożyć.
- Smacznego.
- Dziękujemy.
- No to teraz zajadajcie. - wróciliśmy się do kuchni. Wzięłam jeden hoker i przysunęłam na drugą stronę. Usiadłam na nim, a chłopak oparł się o blat kuchenny i napił się kawy.
- A dla mnie ?
- A byłaś grzeczna ?
- A nie ? - podszedł do mnie. Złapał za uda i je rozłożył. Stanął pomiędzy nimi..
- No nie wiem, nie wiem...
- Masz wątpliwości ?
- Nie... - przybliżył się, rozwiązał mój szlafrok i zaczął składać pocałunki na mojej klatce piersiowej i części piersi, miał łatwy dostęp, ponieważ moja koszulka miała duży dekolt.
- Harry przestań, dzieci tu są.
- One jedzą, nie zauważą.
- Ty chyba jesteś niepoważny.. - zaśmialiśmy się. Odepchnęłam go i zawiązałam z powrotem szlafrok.
- Co dziś robimy ? - spytał
- Nie wiem.. Wymyśl coś..
- A na co masz ochotę ?
- Szczerze to nie wiem. Zostańmy w domu. Posiedzimy w ogrodzie. Spędzimy cały dzień razem..
- Dobrze - nachylił się i musnął moje usta. - Zjedzone ?! - krzyknął do dzieci
- Tak ! - krzyknęły równocześnie. Poszliśmy wszyscy się przebrać i poszliśmy na ogród. Potem przygotowałam sałatkę owocową i koktajle i postawiłam je na stoliku na podwórku. Około 16:00 przyjechał facet z motorem. Harry poszedł po motocykl. Zaczął przewozić każdego brzdąca. Dzieci się świetnie bawiły. Jednak kiedy Harry spytał sie czy chcę się z nim przejechać, zaprzeczyłam i uciekłam z dziećmi do domu. Kiedy przyrządzałam mięso na grilla na obiad. Harry podszedł do mnie, położył ręce na moich biodrach. Głowę przystawił do mojej szyi i szepnął.
- I tak cie dopadnę i przejedziesz się jeszcze raz ze mną, zobaczysz.. - musnął szyje i poszedł odpalać grilla. Dałam mu miskę z mięsem i poszłam się bawić z dziećmi. Po obiedzie po Bena i Lux przyjechali rodzice. Poszliśmy we trójkę na spacer, a potem wróciliśmy i razem z Harry'm ululaliśmy Darcy. Kiedy wzięłam prysznic i przebrałam się w moją seksi piżamkę położyłam się do łóżka. Chłopak właśnie wyszedł z łazienki w samych bokserkach. Uśmiechnął się do mnie i miał zamiar wskoczyć do łóżka, kiedy zadzwonił do niego telefon. Zaśmiałam się i wystawiłam moją nagą nogę spod kołdry. Loczek spojrzał się na nią, przygryzł wargę i odebrał telefon.
- Cześć Paul.
- Po jutrze  ?
- Na ile ?
- Kurde..
- Nie no jasne..
- Wiesz miałem trochę inne plany..No, ale niech będzie.
- Dobra to cześć, dzięki. No cześć..- rozłączył się i położył telefon na nocną szafkę.
- Kto to był ?
- Paul.
- A co chciał ? - byłam bardzo ciekawa, bo chłopak nie miał za ciekawej miny.
- Powiedział, że pojutrze wyjeżdżamy na 3 miesięczną trasę. A ja zbytnio nie chcę was zostawiać teraz, kiedy jesteśmy już razem..
- Nie przejmuj się, za trzy miesiące przyjedziesz i znów będziemy razem. - chłopak usiadł na skrawku łóżka. Przysunęłam się bliżej i położyłam dłoń na jego umięśnione plecy. Zaczęłam je gładzić dając mu tym trochę otuchy.
- Kurde, ale miałem trochę już plany na nas.. Chciałem..
- Co chciałeś ?
- Dobra nie ważne..
- No powiedz. - przysunęłam się jeszcze bliżej i przytuliłam go.
- Nie nie powiem, bo to miała być taka niespodzianka. Więc ona zostaje przesunięta.
- Ej..Przecież nie wytrzymam z ciekawości...
- Dasz radę wieże w ciebie skarbie. - położył się obok i uśmiechnął promiennie do mnie.
- Foch..
- No chyba nie będziesz się teraz obrażać ?
- Będę..
- O nie tak bawić to my się nie będziemy skarbie.. - przytulił mnie do siebie.
- Weź te swoje ręce.. - odsunęłam się od niego.
- Kotku..
- Powiesz mi ?- spytałam się i odwróciłam do niego.
- Nie. Oj nie powiem.
- To trudno. Dobranoc. - zgasiłam nocną lampkę.
- Ali.. - zbliżył głowe do mojego ucha i zaczął szeptać. - Ślicznie wyglądasz w tych majteczkach wiesz ? - złapał za koronkę i strzelił nią. Złapał mnie w pasie i przybliżył do siebie.
- Możesz iść już spać ? Jestem zmęczona.
- Oj, a wcześniej jakoś nie byłaś.
- Ale teraz już jestem.. - zaśmiałam się. Chłopak pocałował mnie w ramię i mocno przytulił. Uśmiechnęłam się. - Kocham cię.
- Ja ciebie też skarbie. - uśmiechnął się i razem usnęliśmy.
 Następnego dnia kiedy się obudziłam chłopak był jeszcze w łóżku. Ucieszyłam się, bo lubiłam kiedy był. Przytuliłam się do jego nagiej klatki piersiowej i musnęłam jednego ptaszka na jego torsie.
- Witam panią..
- Dzień dobry proszę pana.
- Jak się pani spało ?
- Dobrze, a panu ?
- Znakomicie. - uśmiechnęłam się promiennie i ucałowałam jego malinowe usta. Nasz pocałunek się pogłębił, ale przerwała go nasza córeczka, która przyszła do sypialni.
- Mamo.. - oderwałam się od loczka.
- Tak skarbie ? - spojrzałam na śliczną córeczkę.
- Mogę do was ?
- No pewnie, czemu się pytasz, chodź . - odsunęłam się od chłopaka. A Darcy przybiegła,  wdrapała się na łóżko i położyła się między nami.
- Jak ci się spało ? - spytałam córci i poprawiłam jej włoski na czole.
- Dobrze, ale spadł mi w nocy miś i szukałam go.
- Oj biedactwo.
- Tato ?
- Tak kochanie..?
- A wiesz, że Ben też chce mieć motor.. Ale czy on nie jest za mały ? On przecież nie jest taki duży jak ty...
- zaśmialiśmy się z chłopakiem..
- Jest jeszcze za mały, skarbie .
- A wiesz, że ciebie kocham ..
- Ja ciebie też skarbie. - chłopak pocałował małą . Darcy się wdrapała na niego i położyła, a ja się do nich przytuliłam. Chłopak objął mnie ramieniem i tak przeleżeliśmy razem przytuleni ranek.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Przepraszam, że tak dłuuuuugo, ale jak już mówiłam nie mam teraz zbyt dużo czasu. Rozdziały pewnie też was nie zadowalają, ale chciałabym żeby tych komentarzy bylo trochę więcej przynajmniej 5. Bo w tedy wiem, że mam jeszcze dla kogo pisać. Obiecuję, że już niedługo będę lepsze rozdziały, a teraz Miłego czytania życzę.