piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział 19

Następnego dnia, obudziłam się jako pierwsza, Harry i Darcy jeszcze spali. Ładnie chłopcy wymęczyli ją wczoraj. W nocy obudziła się parę razy, bo głodna była, ale cały czas śpi. Ubrałam się w jeans'owe szorty, czarną koszulkę i zwykłe japonki. Było ciepło w końcu jest środek lata, a dokładnie 3 sierpnia. Po cichu zeszłam na dół i zaczęłam przygotowywać naleśniki, które Sophie uwielbia. Ale po chwili zorientowałam się, że nie ma na nich składników, więc postanowiłam pójść do warzywniaka, który został ostatnio otwarty niedaleko domu chłopaków. Wzięłam torebkę i jeszcze papiery, bo po drodze załatwię jeszcze kilka spraw. Pożyczyłam od Harry'ego samochód. Po drodze zadzwoniłam do mojego kolegi, który jest projektantem wnętrz.
- Halo ?- odebrał
- Cześć Will, z tej strony Alice - powiedziałam radośnie, spoglądałam przy tym na światła czy mogę już jechać.
- Cześć , dawno cię nie słyszałem i nie widziałem - zaśmiał się - Co tam słychać ? - spytał
- No trochę , a dobrze urodziłam dziecko, a teraz urządzam własnie dom i chciałam żebyś trochę mi pomógł.
- O to gratuluję.
-  To co pomożesz mi ? Oczywiście zapłacę ci za to- ruszyłam już w stronę banku, aby sprawdzić stan mojego konta.
- Jasne, to kiedy możemy się spotkać ?
- Pasuje ci dziś o 17:30 ?
- Okey, a gdzie ? - opowiedziałam mu jak tam dojechać i jak wygląda z zewnątrz dom, po czym pożegnałam się i poszłam do banku. Bo w miedzy czasie już tam dojechałam. Wszystko się zgadzało się, dostałam przelewy za ostatnie zdjęcia. Wracając zajechałam jeszcze do warzywniaka po zakupy i wróciłam do domu. Gdy weszłam, była cisza. Jakby nikogo nie było. Poszłam do kuchni odłożyłam zakupy i zaczęłam szykować naleśniki. Po chwili na dół zszedł Niall.
- Cześć - chłopak usiadł przy stole i napił się soku, który był w dzbanku na stole.
- Hej, głodny ? - spytałam
- Jeszcze pytasz ? - podałam mu talerz naleśników z bitą śmietaną i owocami. Po chwili zszedł Zayn, Liam, Louis i Sophie. Jak oni się zgrali, że tak wszyscy zeszli na dół. Nałożyłam im naleśniki i usiadłam z nimi do stołu.
- Ali to chyba najlepsze naleśniki jakie dotąd jadłem - powiedział Zayn
- Dzięki
- Masz racje Zayn - oznajmił Niall
- Niall, tobie wszystko smakuje - dodał Louis - A tak na marginesie to czemu nie jesz Ali ?
- Nie jestem jakoś głodna
- To mogę wziąć za ciebie ? - odezwał się Niall
- A bierz, wszystko jest na patelni. Wiecie co zarz przyjdę, bo Harry coś nie wstaje. - wstałam od stoły i poszłam do sypialni. Obydwoje jeszcze spali, a było już po 11. Weszłam na łóżko i pomału podchodziłam do Loczka. Spał sobie smacznie. Zaczęłam muskać jego pliczek, a potem w usta.
- Mmmm... - zamruczał
- Wstawaj
- Jeszcze chwile - odwrócił się na drugi bok i przykrył po uszy kołdrom. Oj nie tak bawić się nie będziemy. Wstałam na łóżko, wyrwałam mu pościel i zaczęłam skakać .
- Wstawaj ! - krzyknęłam. Bawiłam się jak małe dziecko. - Wstawaj śpiochu !
- Ali przestań, daj mi jeszcze chwilę - szukał pościeli, ale ja ją zrzuciłam obok łóżka. Chłopak otworzył oczy i spojrzał się na mnie jak dalej skakałam. Schyliłam się do niego.
- No wstawaj !
- Nieee... - pociągnął mnie do siebie i zaczął łaskotać.
- Przestań Harry - zaczęłam się głośno śmiać. Chłopak usiadł na mnie i dalej mnie łaskotał, lecz chwile potem podniósł mi bluzkę i zaczął dmuchać mi w brzuch tak jak się robi to małym dzieciom i przy okazji oddawał śmieszne dźwięki. Nie mogłam przestać się śmiać. - Harry, przestań ! - śmiałam się strasznie, z resztą Hazza też. Po chwili nam przerwała wygłupianie się nasza mała córeczka, która także się śmiała. Lokers wstał wziął małą i położył obok mnie.
- Hej - przywitałam małą, złapałam małą za rączkę , a ta się uśmiechnęła pokazując swoje dziąsła. Uśmiechnęliśmy się z chłopakiem równocześnie.
- Kocham was- chłopak był nade mną i w tej chwili pocałował mnie w usta, lecz nie ta przyjemności nie trwała zbyt długo, bo mała zaczęła go ciągnąć za włosy. I znów wybuchnęliśmy śmiechem. Chwile potem ubrał się i zszedł na dół. Postanowiłam, że pójdę na spacer do parku z małą. Przebrałam się , ubrałam małą i zeszłam na dół. Wszyscy siedzieli na kanapie i oglądali telewizje oprócz Sophie, która rozmawiała przez telefon.
- A wy dziś wolne macie ? - spytałam podając córkę chłopakowi
- Nie, ale dopiero za godzinę auto po nas przyjedzie, wiec wiesz - opowiedział Liam
- Aha - uśmiechnęłam się
- A ty gdzie idziesz skarbie ? -
- Idę na spacer z małą i jak możesz to pomóż mi. - wstał i włożył małą do nosidełka, zapiął ją i nosidełko włożył w stelaż od wózka. Schowałam koc w torbę i potrzebne rzeczy. Loczek zniósł mi wózek z małą ze schodów, które prowadziły do głównych drzwi domu.
- Dziękuje - poprawiłam małą w wózku
- Proszę, kiedy wrócicie ?
- Nie wiem, pewnie was nie będzie, ale jeszcze potem pojadę do domu, bo muszę zacząć coś z tym robić.
- Okey, tylko uważajcie na siebie - pocałował mnie w usta na pożegnanie i poszłam. Po drodze na zaszłam jeszcze do sklepu, kupiłam wodę i winogron dla siebie. Doszłam do parku i rozłożyłam kocyk wyciągnęłam nosidełko i położyłam na koc, wzięłam również torbę i usiadłam. Wyciągnęłam Darcy i położyłam na kocyk.
Bawiłam się z małą, przytulałam ją, robiłam sobie zdjęcia z nią i jej. Nakarmiłam, leżałyśmy sobie. Wysłałam jedno zdjęcie Harry'emu. Około 16: 30 ululałam małą i wsadziłam do nosidełka, a potem do stelaża od wózka. Spakowałam rzeczy i pomału wracałam do domu.
Gdy doszłam chłopców jeszcze nie było. W sumie i tak już muszę wychodzić, więc wzięłam klucze od nowego domu i od samochodu Hazzy. Wzięłam małą, podpięłam i pojechałam na miejsce. Przed brama stał już Will, jak zwykle ulizane włoski, modnie ubrany, ale również elegancko. Zaparkowałam auto przed bramą i wyszłam do niego.
- Hej - uśmiechnął się i mnie przytulił
- Cześć - odwzajemniłam uścisk - Poczekaj już idziemy tylko wezmę małą - odpięłam i wzięłam nosidełko z małą, torbę zarzuciłam na ramię . Wyciągnęłam kluczki od bramy i otworzyłam. Weszliśmy, pierwsze co to w oczy rzucił się wielki ogród.
- To co może wejdziemy do środka ? - spytałam, on tylko pokiwał głową. Weszliśmy, wzięłam małą na ręce i podeszłam do chłopaka.
- Ooo, jaka ślicznotka , podobna do mamusi - podał jej rączkę
- Chyba bardziej do tatusia - zaśmialiśmy się
- Tak, może dawno się z wami nie widziałem, co tam u Harry'ego ?
- Chyba dobrze - uśmiechnęłam się
- A jak tam u James'a ? - ciekawa
- W sumie to teraz dobrze, bo ostatnio się rozstaliśmy i nie było za ciekawie. - zaśmiał się ponownie
- Oj, ale szczęścia wam życzę.
- No dobra to co może zabierzemy się do roboty. Pokaż co ty tu masz. - wziął ode mnie kartkę na której znajdował się narysowany projekt domu.
- Chciałabym, abyś do końca tego tygodnia zrobił z niego dom marzeń, znaczy w sumie pomógł mi.
- Okey . - porozmawialiśmy jeszcze i wróciłam do domu. Mała już spała. Weszłam do domu, wszyscy znów przed tv, tylko, że tym razem oglądali jakiś film. Przywitałam się i od razu poszłam z małą do sypialni. Odłożyłam ją do łóżeczka i poszłam wziąć prysznic. Nagle wtargnął do łazienki Harry i oparł się o blat umywalki, która wisiała naprzeciwko prysznica.
- Jak było ? -spytał
- Dobrze, zobaczysz to będzie dom marzeń. Mam nadzieje, że ci będzie się podobać. - wyszłam z pod prysznica. Wyciągnęłam rękę i wzięłam ręcznik, który podał mi chłopak.
- Domyślam się, - przyglądał mi się uważnie, owinęłam ręcznik wokół ciała i podeszłam do zlewu obok Hazzy, żeby umyć zęby. Wzięłam balsam i zaczęłam się nim smarować. Spojrzałam na chłopaka, który dalej się na mnie patrzył.
- Czemu mi się tak przyglądasz ? - spojrzałam na jego dół i się zaśmiałam
- Nie śmiej się, ja już nie dam rady 9 miesięcy to za dużo. - podszedł do mnie, wziął na ręce i zabrał do sypialni, położył na łóżko, wyrwał ręcznik i chwile mi się przyglądał. Spojrzałam na niego.
- Jesteś taka piękna - powiedział i się do mnie zbliżył. Pocałował mnie, lecz ja go odepchnęłam.
- Nie Harry, nie.. - podeszłam do szafy i ubrałam na siebie koszulkę Loczka i swoje majtki.
- Czemu mi to robisz ? - przetarł dłońmi twarz, a potem rozebrał się i położył do łóżka. Poszłam jeszcze na chwile do toalety i wróciłam do niego.
- Ale co ja ci robię ? - spytałam
- Ty dobrze wiesz co - spojrzał na mnie złym wzrokiem
- Obiecuje ci, że już niedługo, dostaniesz nagrodę, za to, że tak długo wytrzymujesz - uśmiechnęłam się pokazując swoje białe ząbki i mocno wtuliłam się w niego.
I tak mijały podobnie kolejne dni. Tylko, ze z rana postanowiłam dołożyć sobie siłownię. Codzienny plan to siłownia, potem urządzanie domu i chodzenie po sklepach w poszukiwaniu dodatków do niego np. jakąś kanapę , farbę , lustro. Przy okazji schudła trochę, lecz i tak jestem trochę zła, ponieważ po cięciu cesarskim mam bliznę i w modelingu mi to przeszkodzi, ale może jeszcze mi się uda pójść w tym kierunku. Zobaczę, na razie, chcę się zająć Darcy. W końcu nadszedł 10 sierpnia, tego dnia miało być wszytko już gotowe. Tego dnia spotkałam się rano z Will'em i obejrzałam całość.
- Jeju, bardzo ci dziękuję. - przytuliłam go mocno
- To moja praca, ale i tak w większości ty tu włożyłaś swoją rękę. - uśmiechnął się
- Proszę - dałam mu kopertę z pieniędzmi .
- Nie musiałaś
- Ale chciałam, jeszcze raz ci dziękuję. A no i zapraszam jutro na powiedzmy parapetówkę, na 18:30
- Dzięki, na pewno przyjdę - pożegnałam się z nim i wróciłam szczęśliwa do domu. Chłopcy pomagali właśnie Loczkowi znosić moje walizki.
- Hej - krzyknęłam
- Boże Ali ile ty tego masz ? - krzyknął Lou
- Oj przestań chyba nie jest tego tyle - spojrzałam się na korytarz , a tam stały 4 duże walizki i jeszcze 5 dużych kartonów, a oni jeszcze znosili.
- Co ty tam masz ? - spytał Zayn
- Ubrania, buty , torebki, ale tam są też rzeczy Dracy - uśmiechnęłam się. Chłopcy znieśli jeszcze tylko 3 kartony moje. Dwie duże walizki Harry'ego i zapakowali to jakimś cudem do auta Lokersa. Przytuliłam się z każdym po kolei, potem jeszcze mała, pożegnała się z każdym.
- No to będziecie mieli spokój - uśmiechnęłam się , ale nie na długo, ponieważ jutro będzie impreza z okazji nowego domu, wiec mam nadzieję że was nie zabraknie na niej. - zapięłam małą w aucie .
- My będziemy jako pierwsi. - odezwał się Liam
- Powiedzcie jeszcze Sophie o imprezie - wsiadłam do pojazdu - To pa- mój chłopak pożegnał się jeszcze z przyjaciółmi i odjechaliśmy. Nie mogłam się już doczekać , kiedy Hazza zobaczy dom , mam nadzieję, że mu się spodoba. Dojechaliśmy na miejsce, chłopak otworzył dużą bramę i wjechał do środka po czym zamknął za sobą. Wysiadłam z samochodu i wzięłam małą. Podeszłam do zielonookiego.
- Mam nadzieję, że nie będziesz zawiedziony. - pocałowałam go i poszłam otworzyć drzwi. Chłopak wszedł i nic nie mówił, chodził za mną i się tylko przyglądał pomieszczeniom.
Salon, jadalnia, kuchnia, przedpokój,łazienka, pokój  dziecka, sypialnia, garderoba. Chłopak oniemiał na widok mieszkania.
- I jak ? spytałam
- Jest cudowny, strasznie mi sie podoba. Chyba najfajniej urządzony dom w którym bylem. - przytulił mnie do siebie.
- To dobrze, że ci się podoba . To co może idziemy po rzeczy ?
- Tak, chodźmy - poszliśmy do auta i braliśmy kartony i torby. Zaczęliśmy  się rozpakowywać . Układać, książki i ubrania na swoje miejsca, tak, aby wszytko było idealnie urządzone. Zamówiliśmy chińszczyznę na obiad, ponieważ nic jeszcze nie było w lodówce. Nakarmiłam małą i zaczęłam się z nią bawić. Po około 2h, gdy chłopak jeszcze rozkładał swoje gry od X-BOX, przebrałam małą w nową piżamkę, ululałam ją do snu i położyłam ją do nowego łóżeczka. Zeszłam na dół, chłopak nadal składał do kupy wszystkie płyty. Poszłam do kuchni i wyjęłam z torebki, wino, które zabrałam z domu chłopakom. Nalałam do kieliszków, które również
były nowe czerwonego wina i poszłam do chłopaka, który siedział w salonie, na ziemi i segregował.
- Dalej to robisz ? - spojrzałam na niego i podałam mu lampkę wina.
- No, trochę tego jest- uśmiechnął się i wziął kieliszek.
- Pomóc ci ?
- Nie, jak chcesz to idź już spać , jest 21:20. Zmęczona pewnie jesteś. Tyle się narobiłaś. - wziął łyka .
- Oj bez przesady. Najważniejsze, że już jesteśmy, mamy własny dom i jesteśmy tu razem - usiadłam kolo niego i oparłam się o niską komodę w , której chłopak trzymał wszystkie gry, filmy po części też  moje. Upiłam łyk czerwonej cieczy, i spojrzałam się na niego.
- Wiesz, to wszystko jest jak z jakieś bajki. Mam wspaniałego chłopaka, cudowne dziecko.
- Tak, a ja mam nie to, że najseksowniejszą i w dodatku jeszcze najwspanialszą dziewczynę na świecie, to i jeszcze cudowne dziecko. - uśmiechnęłam się i go namiętnie pocałowałam. Odsunęłam się od niego i zaczęłam mu pomagać w układaniu. Kiedy on nagle wyskoczył.
- Pamiętasz jak to było pierwszy raz ? - spojrzał na mnie i się zadziornie uśmiechnął.
- Niee.. - powiedziałam w żarcie
- Jak to nie pamiętasz ? - spytał zaskoczony
- No nie pamiętam - wzruszyłam ramionami i nagle zaczęłam się śmiać. Jego mina była bezcenna. - Jasne, że pamiętam , jak mogłabym o tym zapomnieć. To było u chłopaków w domu. - przetarłam palcem po górze od kieliszka.
- Tak i w tedy piliśmy czerwone wino, właśnie te - uśmiechnęłam się na wspomnienie.
- W sumie to chyba jesteśmy już ze sobą rok.
- Prawie, bo poznaliśmy się w czerwcu, a chodzimy razem od października. Ale znamy się już rok i 2 miesiące.
- Szybcy jesteśmy, nawet dziecko już mamy.
- Ale my jesteśmy sobie przeznaczeni - przytulił mnie i pocałował w czoło. Chłopak skończył już.
Wypiliśmy do końca lampki wina i poszliśmy do góry. Garderoba była już cała zapełniona ubraniami, wzięłam swoją piżamę, czyli koszulkę Hazzy i moje gacie i poszłam do łazienki. Mieliśmy w sumie 2 łazienki, ale ta na dole miała tylko kibelek i kran, była taka bardziej dla gości. Wzięłam prysznic i położyłam się do nowego łóżka, chłopak w tym czasie zrobił to samo. Leżeliśmy wtuleni w siebie i nagle znów dojrzałam coś.

- Zrobiłeś se nowy tatuaż ?  - spojrzałam w górę, prosto w jego oczy.  


- Tak, może być ? - spojrzał się na mnie, a potem na wielkiego motyla na brzuchu. 
- Serio ? Aż tak duży ? - odsunęłam się od niego i odkryłam kołdrę z jego ciała i spojrzałam się prosto na wielkiego motyla. - Czemu mi nie powiedziałeś o tym ? 
- Bo nie było okazji , byłaś strasznie zabiegana, to kiedy miałem ci to powiedzieć. 
- Było i to dużo, mogłeś nawet poprosić o to, żebym z tobą poszła, anie tak po prostu tam poszedłeś i sobie zrobiłeś ten tatuaż.
- Oj Ali, nie rób afery z byle czego. To moje ciało i moje życie, więc mogę robić z nim co chce.
- Dobra, okey - wstałam z łóżka i postanowiłam zejść na dół. 

- Ali, gdzie idziesz ? - spytał
- To moje życie, więc nie powinno cię ono interesować. - poszłam na dół i usiadłam na kuchennym blacie, przy okazji napiłam się zimnej wody. Chwile potem usłyszałam kroki, które schodziły najpierw ze schodów, a potem zbliżały się do mnie . Chłopak podszedł do mnie. Stanął  miedzy moimi nogami.
- Ali, nie bądź zła- powiedział
- To moje, życie będę robiła co chcę.
- Przepraszam, nie powinienem tego powiedzieć, w ogóle powinienem ci o tym wszystkim powiedzieć, że robię sobie nowy tatuaż, przepraszam. - odwróciłam się do niego bokiem, a ten cmoknął moje nagie ramię.
- Masz szczęście, że nie potrafię się gniewać i że o to - wskazałam palcem na motyla - fajnie wygląda. - uśmiechnęłam się do niego promiennie. Loczek wziął mnie na ręce i zaniósł z powrotem do sypialni. 
- Nie wiem czy pamiętasz Ali..
- Co cię wzięło na wspomnienia.- spojrzałam na niego
- Chodziło mi o to, że obiecałaś tydzień wcześniej, że..- zaczęłam się śmiać , przytuliłam się do niego i go pocałowałam . Po chwili jednak usnęłam, on z resztą też. Byliśmy po prostu zmęczeni tą przeprowadzką. A jutro jeszcze impreza i trzeba będzie się przygotować na nią.                                                                                                                                                                    

piątek, 19 lipca 2013

Rozdział 18

- Harry wyprowadzam się - wyciągnęłam swoją walizkę i zaczęłam pakować swoje rzeczy.
- Co ty robisz ? - podszedł do mnie - Po co pakujesz te rzeczy ?! Zostaw to rozumiesz ?!- zaczął wyciągać moje ubrania z torby.
- Ale ja nie mogę mieszkać tu z małą .. Płaczę nocami, budzi wszystkich, a potem jesteście zmęczeni.-spojrzałam mu w oczy i zaczęłam dalej pakować ubrania.
- Powiedziałem, zostaw to! - powiedział bardziej stanowczo - Połóż się spać, jutro pomyślimy nad tym. Ale na pewno nigdzie się nie wyprowadzisz, rozumiesz ? - złapał moją twarz w dłonie i pocałował czule, przytaknęłam mu i położyliśmy się spać. Darcy obudziła się w nocy tylko dwa razy , ale to i tak za dużo.
Nad ranem obudziłam się  i zobaczyłam Harry'ego z małą obok oraz laptopem, który siedział na łóżku obok mnie. Zapisywał co chwile coś na telefonie. Przybliżyłam się do niego i położyłam głowę na jego gołej nodze. Złapałam małą za rączkę przy tym bawiąc się z nią. Chłopak do kogoś zadzwonił, przyglądałam mu się z dołu i delikatnie smyrałam go palcami po klatce piersiowej. On się uśmiechnął i spojrzał w dół na mnie. Po chwili skończył rozmawiać.
- Ubieraj się - powiedział i wstał z łóżka od razu maszerując do toalety.
- Ale po co ?! - spytałam
- Pocą to się tylko nogi nocą - powiedział
- Śmieszne - wzięłam małą na rączki - A Darcy ?
- Ubieraj się i nie dyskutuj. Chłopcy są wujkami, a wujków ma się od czegoś tak ? - podszedł do szafy i zaczął wyciągać ubrania. Zrobiłam podobnie i zaczęłam się ubierać. Była ładna pogoda, więc narzuciłam na siebie białą koszulę i jeans. Ubrałam małą , zabrałam jej zabaweczki i potrzebne rzeczy i wraz z chłopakiem zeszłam na dół. Przy stole siedzieli wszyscy oprócz Sophie, która się krzątała po kuchni.
- Cześć mam do was prośbę - uśmiechnęłam się do wszystkich
- Jaką ? - spytał Zayn
- Zajmiecie się małą ? Proszę nie wiem o co chodzi Harry'emu , ale gdzieś idziemy i nie chce małej ciągnąć ze sobą, bo nie wiem ile by nam to zajęło - zrobiłam słodką minkę i przytuliłam do tego jeszcze Darcy .
Chłopcy się zaśmiali i nagle podszedł do mnie Louis.
- Jasne, że się nią zajmiemy - powiedział i wziął ode mnie dziewczynkę.
- Okey, to tu macie potrzebne rzeczy. Mleko 2 duże łyżeczki i zalewać woda tylko, żeby nie była za gorąca, tu macie smoczek parę zabawek i pieluchy. Nie wychodźcie z nią dziś, jedynie do ogrodu, ale tez nie za długo i.. - przerwał mi nagle Loczek
- Kochanie chodź już - stał przy drzwiach
- Już idę . Jak coś się będzie działo to dzwońcie do mnie- ucałowałam małą i podeszłam jeszcze do Sophie, która opierała się o blat kuchenny- Proszę miej na nich oko i pomóż im - cmoknęłam dziewczynę w policzek i jeszcze raz ucałowałam małą .
- No idziesz ? - krzyknął
- Już idę. Pa - podbiegłam do chłopaka, a ten tylko pokiwał głową. Wsiedliśmy do samochodu i gdzieś pojechaliśmy. Chłopak włączył radio, a ja wyjęłam telefon i co chwile zerkałam na wyświetlacz. Denerwowałam się trochę.  Wybrałam numer do Liam'a .
- Cześć, coś sie stało ?- spytał zaskoczony
- Hej, nie. Dajecie sobie radę ? - ciekawa byłam
- Tak jest w porządku, mała właśnie zjadła i śpi
- Dobrze. To nie przeszkadzam, nie długo będziemy. - rozłączyłam się i spojrzałam na chłopaka, który właśnie wbił swój wzrok we mnie. Staliśmy na światłach, więc mógł sobie na to pozwolić.
- No co ?!- wzruszyłam ramionami
- Chłopcy dadzą sobie rade, Louis przecież ma młodsze siostry, opiekował się nimi i jeszcze jest
Sophie, więc nie masz się czego denerwować. - uśmiechnął się do mnie
- Okey, a powiesz mi gdzie jedziemy ?
- Za chwilę będziemy, więc zobaczysz .. - podjechaliśmy na parking przed bankiem.
- To tu ? - wyjrzałam przez okno
- Nieee... Ale muszę coś załatwić, idziesz ze mną ? -  wysiadł z auta i spojrzał się na mnie. Odpięłam pas i podbiegłam do niego, a on zamknął samochód. Złapał mnie za rękę i pocałował w szyję. Usmiechnęłam się na to uczucie i on z resztą też. Szliśmy do jakiegoś budynku, chyba do banku. Nie
wiadomo skąd, nagle pojawili się Paparazzi. Zaczęli robić nam zdjęcia. Wiedziałam, że zaraz będzie to opublikowane, więc nie przejmowałam się już tym i szłam z Loczkiem prosto do budynku. Weszliśmy tam i od razu zajęliśmy miejsce przy biurku kobiety, która nas miała zamiar obsłużyć. Chłopak rozmawiał z kobietą o jakimś przelewie, nie chciałam się wtrącać.
- Tak proszę podać mi numer konta na który mamy przelać kwotę - Harry przysuną do niej kawałek kartki z  numerem konta - A teraz proszę podać kwotę do przelania. - uśmiechnęła się kobieta do chłopaka
- A więc 1milon funtów - powiedział cicho Loczek. Gdy usłyszałam tą kwotę, zamurowało mnie. Komu on przelewa tyle kasy. Przecież to jest majątek. Spojrzałam na niego z dużymi oczami, a on tak po prostu się uśmiechnął i pocałował. Kobieta oznajmiła, że kwota została przelana i że możemy już iść. Wyszliśmy i pojechaliśmy w kolejne miejsce. Podczas drogi była cisza, nikt się nie odzywał
. Przerwałam tio
- Harry ?
- Tak, kochanie ? - zerknął na mnie
- Komu przelałeś tyle pieniędzy ? Przecież to majątek - patrzyłam się na niego
- To niespodzianka. Niedługą się z resztą dowiesz. - dojechaliśmy do jakieś czarnej bramy, wokół której był plot z cegieł. Szczerze nie wiedziałam gdzie jesteśmy. Brama się nagle otworzyła, a moim oczom ukazał się biały duży dom i wielki ogród. Za chwile z domu wyszła kobieta. Hazza zaparkował i wysiadł, obszedł auto dokoła i otworzył moje drzwi.
- Kotku idziesz ? - wyciągnął w moim kierunku dłoń. Złapałam za nią i przy jego pomocy wysiadłam z auta.
Podeszliśmy do kobiety. Była ubrana w czarny żakiet, miała długie blond włosy, wysokie buty oraz kupę papierów.
- Dzień dobry, Państwo Styles - przywitała nas
- Dzień dobry - powiedział chłopak, a ja tylko kiwnęłam głową - Chciałem powiedzieć pani, że kwota została już wysłana. - uśmiechnął się promiennie
- Dobrze, a więc proszę jeszcze tylko podpis tu - wskazała palcem na kartkę , a Styles podpisał. - To nic, pozostało tylko oddać kluczyki od państwa nowej posiadłości. Gratuluje wyboru, a teraz muszę państwa przeprosić , ale muszę jechać. Do widzenia - powiedziała kobieta i wsiadła do swojego małego auta, którym zaraz odjechała.
- Jak to naszej posiadłości ? - spytałam zaskoczona
- Tak, to jest już nasz dom - przytulił mnie do siebie
- Żartujesz ? - powiedziałam delikatnie się śmiejąc
- Nie. Proszę o to twoje klucze od nowego domu - podał mi klucze do drzwi, które znajdowały się za mną. Uśmiechnęłam się i pobiegłam prosto do domu. Wbiegłam i ujrzałam duże, puste, białe pokoje. Rozglądałam się wszędzie, zobaczyłam schody i wbieglam po nich na górę. Tam ujrzałam , 4 pary drzwi. Weszłam do jednych z nich, zobaczyłam pokój dość duży, potem wyszłam i zajrzałam do drugiego, który będzie służyć jako pokój gościnny . A trzeci był on o wiele większy od poprzednich i w ten na przeciwko jeszcze dojrzałam duże, dwu drzwiowe, białe drzwi. Otworzyłam je pomału i zobaczyłam duże lustro na środku, a obok niego kilka półek. Podeszłam do lustra i się w nim przyjrzałam. Dobrze wiedziałam co to jest za pomieszczenie, była to garderoba o której marzyłam od urodzenia. Gdy mieszkałam z rodzicami w prawdzie miałam małą, ale zawszę marzyła mi się taka ogromna, w której pomieszczę  wszystkie swoje ubrania, buty i torebki. Niespodziewanie poczułam duże dłonie na moich biodrach i cieple pocałunki na szyi. Dobrze widziałam kto to. Odwróciłam się do niego i spojrzałam w jego szmaragdowe oczy.
- Nie musiałeś, wiesz, że jeszcze mam dom w Londynie. - położyłam dłonie na jego ramionach.
- Wiem, ale chciałem kupić coś dla nas, dla naszej trójki - pogłaskał mnie po policzku, po czym dodał.
- Ale to nie wszystko. Tutaj masz kartę kredytową, możesz z niej wydać wszytko, ale dom musi być urządzony w ciągu tygodnia, dobrze ? - wyciągnął z kieszeni kartę kredytową i podał mi ją.
- Kocham cię, wiesz - schowałam kartę do torebki i spojrzałam w jego oczy. Przybliżył twarz do mojej i delikatnie musnął moje usta. Pocałunek zmienił się w bardziej czuły i namiętny. Chłopak oparł mnie o ścianę i zaczął składać pocałunki na mojej szyi, dobrze wiedział, że uwielbiam jak to robi. Odepchnęłam go od siebie i rzuciłam w kont moją torebkę. Chłopak upadł na ziemię, trochę się tym przestraszyłam. Podeszłam do niego i usiadłam okrakiem na jego biodrach.
- Nic ci nie jest ?
- Niee... - powiedział i złapał za guzik od mojej koszuli, chwile potem zdjął ją ze mnie i rzucił gdzieś w kont. To samo poczyniłam z jego marynarką i białą koszulką. Siedziałam na nim i całowałam go. Zeszłam niżej i składałam pocałunki na jego wyrzeźbionym torsie. Chłopak chciał ściągnąć już moje spodnie, gdy nagle przerwał nam telefon Harry'ego.
- No odbierz - powiedziałam przez pocałunek
- Oddzwonię - powiedział. Telefon nie ustawał, dalej dzwonił. Denerwowało mnie to trochę , więc wyjęłam komórkę z jego kieszeni i zobaczyłam, że dzwoni Louis. Odebrałam.
- Boże no nareszcie. Do was to się dodzwonić..
- Co się stało ?
- Musisz przyjechać, Darcy cały czas płacze. Nakarmiliśmy ją, przewinęliśmy i nawet się bawiliśmy,
ale nic. Dalej płacze.
- Dobrze, pobujajcie ją chwile na rękach, zaraz będziemy. - wstałam z chłopaka i zaczęłam szybko ubierać swoją koszulę.
- Co jest ?- spytał Harry
- Darcy płacze, a oni nie mogą jej uspokoić, ubieraj się jedziemy do domu. - chłopak trochę wkurzony szybko wstał, ubrał się i wyjechaliśmy z naszego domu, zamykając przed tym drzwi, a potem bramę. Po jakimś czasie dojechaliśmy. Wbiegłam szybko do domu i zobaczyłam Zayn'a i Niall'a, którzy siedzieli sobie w salonie i oglądali telewizje.
- Gdzie jest Darcy ? - spytałam zaskoczona, jeszcze niecałe 20 minut temu mówili, że nie mogą jej uspokoić , a tu proszę. Cisza i spokój. Zeszła nagle Sophie na dół.
- Śpi u góry - powiedziała spokojnie przyjaciółka.
- A czemu płakała ?
- Miała po prostu kolkę, to się zdarza, ale Louis pojechał po kropelki i przeszło jej. - uśmiechnęła się promiennie i przytuliła mnie. - A tak w ogóle to gdzie wy byliście ? - spojrzałam na chłopaka, który stał za mną.
- Powiem ci już niedługo ...

środa, 17 lipca 2013

Rozdział 17

~*~ Niecały tydzień później ~*~
Przez ostatnie dni leżałam w szpitalu. Co jakiś czas ktoś nas odwiedzał. Gości było dużo i cały mój pokój w szpitalu był przepełniony balonami i kwiatami. Cieszyłam się, że ktoś o nas pamięta . Jednak bardziej mnie cieszyło to, że dziś wychodzę i jadę nareszcie do domu. Ubrałam się i małą również, pozostało mi czekać na Harry'ego, który miał po nas przyjechać. Czekałam z małą jakieś pół godziny po czym zjawił sie mój ukochany.
- Cześć - uśmiechnęłam się i cmoknęłam go w policzek.
- Hej, to co jedziemy do domu ? - spytał
- Taaaaak !- krzyknęłam, chciałam już być u siebie, położyć się na wygodnym łóżku. Chłopak wziął małą w nosidełku, a ja pomału z torbą poszłam za nim. Podziękowałam po drodze lekarzowi i pielęgniarkom. Szłam pomału bo jeszcze bolał mnie brzuch od operacji. Chłopak zapiął nosidełko z dzieckiem z tyłu, a potem pomógł mi wsiąść do jego Range Rover'a. Ruszyliśmy, nie jechał zbyt szybko, ale i tak po jakiś 15 minutach byliśmy w domu. Pomógł mi wysiąść i wziął małą. Poszliśmy do domu chłopaków, w którym aktualnie mieszkam. Weszłam do mieszkania i zobaczyłam tam zwisający napis " Welcome baby ", trochę balonów i przyjaciół z gwizdkami. Uśmiechnęłam się na ten widok .
- Hej - przywitałam się z wszystkimi. 
- Cześć - powiedzieli wszyscy radośnie i w dodatku równocześnie. 
- No wreszcie w domu - powiedziałam i spojrzałam się w tył  na Harry'ego, który kład właśnie małą na kanapę. Podeszłam do niego i wzięłam małą na rączki. Każdy się zbiegł. Wszyscy patrzyli na małą, łapali ją za rączki i co chwile brali na ręce . Po dwuch godzinach , mała zglodniała, więc poszłam z nią do mojej u Hazzy sypialni. Nakarmiłam małą i położyłam ja do kołyski , która stała koło łóżka. Kołysałam ją przez chwile i odrazu usnęła. Wszyscy siedzieli na dole, więc ja też postanowiłam tak zrobić. Tylko, że to potrwało trochę czasu, bo wszystko mnie bolało. Zobaczyłam nagle Sophie i Lou . 
- Właśnie szłyśmy do ciebie - powiedziała Sophie 
- A ja do was - uśmiechnęłam się 
- To co , może pójdziemy do góry ? - spytała Lou . Wzruszyłam ramionami i z powrotem poszłam na górę do sypialni , a dziewczyny szły za mną. Usiadłyśmy na łóżku i zaczęłyśmy rozmawiać na różne tematy , oraz oglądałyśmy prezenty, które dostała mała od wszystkich. Mojego brata nie było dziś ponieważ miał dużo spraw do załatwienia. Ale cieszyłam sie, ze przynajmniej większość moich znajomych było . Około 17:00 Lou, Tom, Caroline, Oli  wyszli . A chłopcy wraz z Sophie zaczęły sprzątać bałagan po przyjęciu. Chciałam im pomóc , ale mi zabronili. Po chwili obudziła się mała i musiałam znowu ja na karmić, ale tym razem również przewinąć. Położyłam ja na łóżko i usypiałam . Nagle do pokoju wszedł Loczek. 
- Hej- powiedział szeptem , ja sie tylko uśmiechnęłam. 
- Śpi ? - spytał 
- Myhym ... - spojrzałam na zegarek , który leżał na szafce nocnej. Była 17:30 , a ja strasznie zmęczona. -Harry ? 
- Tak skarbie ? 
-  Popilnujesz jej ? A ja pójdę sie wyjąpać . 
- Jasne, ale najpierw ci pomogę. - powiedział
- Nie trzeba, dam sobię radę . - uśmiechnęłam się i zabrałam czystą bieliznę i biała koszulkę.  Poszłam do łazienki, nalałam wody i rozebrałam sie , powoli weszłam do wanny.  Przez chwile relaksowałam się chwile , ale usłyszałam płacz dziecka, więc wyszłam z wanny i ubrałam się w rzeczy, które wzięłam ze sobą. Wyszłam z pokoju i w tedy Darcy przestała płakać. Oparłam się o framugę drzwi i i uśmiechnęłam się. To co zobaczyłam było cudowne Harry trzymał małą na rączkach, kołysał i śpiewał jedną z swoich piosenek. 
- O już ? Tak szybko ? 
- Tak. Usłyszałam, że mała płaczę, więc wyszłam, ale widzę że dajesz sobie radę - podeszłam do niego i wzięłam córkę i położyłam do kołyski. Po chwili położyłam się do łóżka, a chłopak poszedł pod prysznic. Leżąc bujałam małą, kołyska stała blisko łóżka więc nie było żadnego problemu w tej czynności. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi od pokoju. 
- Tak ? - powiedziałam cicho
- Cześć Ali, mogę na chwilę ? - spytał Liam 
- Jasne, wchodź - poklepałam miejsce przede mną - Co się stało ? - usiadł przede mną 
- Nie, nic się nie stało - uśmiechną się 
- Widzę, przecież, że coś cię męczy..- chłopak chwile patrzył się w podłogę - A więc?
- Nieważne.. Ciesze się, że już jesteście- uśmiechnął się 
- Ja też 
- Dobra ja spadam, nie przeszkadzam . Dobranoc - powiedział i zanim mu odpowiedziałam wyszedł. Ciekawiło mnie o co mu chodziło, ale nie chce być nachalna. Jeśli będzie chciał to mi powie. Harry wyszedł z toalety. 
- Kto to był ? - spytał
- Liam 
- Co chciał  ? - chłopak wycierał twarz po goleniu
- Nie wiem, nic konkretnego mi nie powiedział
- Aha - odłożył ręcznik i położył się obok mnie. - Tęskniłem za tobą, kochanie - przytulił mnie do siebie
- Wiesz, że codziennie się widywaliśmy ? - delikatnie się zaśmiałam
- Chodzi mi o to, że przez ostatni tydzień musiałem zasypiać sam i jedyne co mogłem przytulić to albo poduszkę albo Louis' a - zaczęłam się cicho śmiać . Wtuliłam się w jego nagi tors i w ten zobaczyłam nowy tatuaż Hazzy. Był to szkic dwóch ptaków na klatce piersiowej. Przejechałam po nich palcem.
- Kolejny  ?
- Tak, podoba ci się ?
- Jest ładny, ale chyba bolało co ?
- Trochę , ale to jeszcze nie koniec, jutro idę dokończyć. Pójdziesz ze mną ? - spytał
- Jasne, że pójdę. A jakie mają te ptaki znaczenie ? - byłam ciekawa
- To jesteśmy my, mimo że czasem jesteśmy od siebie daleko zawszę się będziemy kochać . - gdy to usłyszałam jeszcze bardziej się wtuliłam w niego i pocałowałam namiętnie. Chłopak wsadził swoją dłoń pod moją koszulę, ale ja zaraz ją wyjęłam.
- Harry nie .. - powiedziałam przez pocałunek
- Czemu ? Tak dawno tego nie robiliśmy .. - zaczął całować mnie po szyi
- Po pierwsze jest tu dziecko, a po drugie nie chcę , abyś widział moje ciało. Jest teraz brzydkie i nie chcę , aby ktokolwiek je widział. - odwróciłam się do niego plecami i spojrzałam na Darcy.
- Oj przestań, co ty chcesz od siebie, przed chwilą urodziłaś dziecko. - przytulił mnie od tyłu i pocałował w barki. Chwile potem już usnęliśmy.
Okolo godziny 2 obudził mnie płacz dziecka. Zdjęłam z siebie rękę chłopaka, a on zamruczał i otworzył oczy. Wyjęłam córkę z łóżeczka i położyłam przed sobą.
- Co jest ? - spytał zaspany, oparł się na łokciu tak aby nas lepiej widzieć.
- Nie wiem, może ma pełną pieluchę. - zdjęłam ją i sprawdziłam, pielucha była mokra więc zmieniłam ją, ale dziecko nadal płakało. Więc przyłożyłam ją do siebie i zaczęłam karmić. Od razu się uciszyło i podczas zajadania, usypiało.
- Głodna była, córunia - powiedział
- Tak .. - uśmiechnęłam się promiennie - Pacz jaka jest zmęczona - chłopak spojrzał na małą, a ona miała przymknięte oczka. Położyłam ją  z powrotem do łóżeczka. Przytuliłam się do chłopaka.  W ciągu nocy kilka razy budziłam się jeszcze do małej.
Nad ranem obudziły mnie promiennie słoneczne, które wpadały przez uchylone żaluzje. Spojrzałam się na Loczka, jeszcze spał, a potem na małą. Nie spała już, tylko leżała i uśmiechała się. Gdy się ubierałam bawiłam się też z małą. Po tym zeszłam z nią na dół. Wzięłam nosidełko włożyłam Darcy do niego . Postanowiłam, że zrobię wszystkim jajecznicę. Mała leżała spokojnie i coś do siebie po cichu mruczyła. Nagle zobaczyłam Sophie, która wzięła włączyła czajnik, aby zrobić sobie kawę.
- Cześć - powiedziała na powitanie, potem zwróciła się do Darcy - Cześć maleńka
- Jak ci się spało ?
- Powiem ci, że dobrze, ale trochę się budziłam w nocy bo słyszałam płacz małej . Co się stało ? - powiedziała Sophie
- Wiesz ona była głodna po prostu, a czasami musiałam zmienić pieluchę. Przepraszam - powiedziałam, po chwili zszedł Niall.
- Hej - powiedział
- Cześć - blondyn podszedł do małej i zaczął sie z nią bawić.
- Ej czemu ona tak w nocy płakała ?
- Głodna była - uśmiechnęłam sie - Przepraszam
- Nic sie nie stało, ale jeśli chodzi o to to sam jestem głodny. - nałożyłam mu więc na talerz jajecznicę. Natychmiast wstał i zabrał ode mnie talerz. Niecałe 15 minut potem każdy siedział już przy stole. I co chwile pojawiało się pytanie czemu mała płakała. Niestety tak już będzie zawszę. Pozmywałam naczynia, a wszyscy zaczęli się zbierać. Zespół jechał do studia nagraniowego. Wiec zostały same baby. Sophie miała dziś dzień wolny, pomogła mi trochę przy córce i zrobiła obiad. Około 16 :00 przyjechali chłopcy, zjedliśmy obiad i ja wraz z Hazzą pojechaliśmy do studia tatuaży. Harry przywitał się z mężczyzną, który go będzie tatuował, a potem przedstawił mnie i nasza córkę. Zdjął koszulkę i położył się na stół . Mężczyzna zaczyna tatuować, wzięłam małą na ręce i usiadłam bliżej nich. Loczek co jakiś czas zerkał na nas. Po jakiś 2 godzinach skoczyło się . Miał tatuaż jeszcze zaklejony wielkimi plastrami. Jechaliśmy właśnie do domu. Dziecko po drodze nakarmiłam i ululałam. Mieliśmy trochę jeszcze do domu.
- Bolało prawda ?
- Trochę, ale już mniej. Wiesz co liczę jednak na to, że złagodzisz mi ten ból. - uśmiechnął się zadziornie i spojrzał na mnie w lusterku.
- Przestań ! - powiedziałam i się zaśmiałam. Kiedy wróciliśmy do domu od razu się położyłam spać, byłam zmęczona z resztą Dracy też. Noc się powtórzyła, mała znów wstawała. Rano wszyscy byli strasznie zmęczeni, ale szczerze ja się im nie dziwię. Sama jestem zmęczona. Przeprosiłam ich, ale oni mówią, że nic się nie stało. Jednak wiem, że mają trochę już tego dosyć. Kolejne dni spędziłam trochę sama i z panią Helen. Darcy nauczyła się pić z butelki, dość wcześnie, w końcu miała tylko tydzień . Wszyscy byli zmęczeni i to wszystko przez płacz małej. Musze coś z tym zrobić. Gdy mała już spała, a Harry leżał już w łóżku podeszłam do niego.
- Harry wyprowadzam się ....


____________________________________________________________
Przepraszam, wiem , że beznadziejny ten rozdział, ale pisałam go na szybko, ponieważ niedługo wyjeżdżam, a dokładnie w sobotę i a w tym tygodniu już nie dam rady dodać nic, bo nie mam czasu. Więc dziś był ostatni wolny czas. Kiedy wrócę postaram się dodać kolejny i na pewno o wiele lepszy.

sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 16 

Leżałam na pewnej sali, strasznie się bałam, ale nie o siebie, lecz o moje maleństwo. Doktor do mnie podszedł i nałożył maseczkę na twarz. Mówił, że wszystko będzie dobrze i żebym odprężyła się, ale jak tu się odprężać w takiej chwili. Nagle poczułam się senna i usnęłam. 

~*~ Oczami Harry'ego ~*~
Siedziałem tam, już chyba zadzwoniłem do wszystkich, do Sophie, która zaraz przyjechała, do Shane , który właśnie był w samolocie i leciał do nas, oraz rodziców Alice. Lecz oni nie mogli przyjechać. Chodziłem po korytarzu, nie mogłem usiedzieć ani chwili. Bałem się o nie. 
- Harry, uspokój się. Wszytko będzie dobrze - powiedziała Lou i podała mi kubeczek z wodą, ale ja nie chciałem pić, chciałem być z nią, z nimi. Usiadłem w końcu na krześle przed salą. Mijały godziny i nic..
- Kiedy w końcu, coś powiedzą - powiedziałem, a Tom się zaśmiał do mnie.
- Też to kiedyś przeżywałem - uśmiechnąłem się do niego . Niespodziewanie z sali wyszedł Doktor. Miał jakąś dziwną minę, zdjął swój lekarski czepek i popatrzył mi się prosto w oczy. 
- Robiliśmy wszystko co w naszej mocy- w tedy pomyślałem o najgorszym co mogło mnie spotkać w życiu, lecz po chwili dodał.
- Ma pan na prawdę śliczną córeczkę - gdy to usłyszałem strasznie się ucieszyłem. Przytuliłem się do Sophie, która stała obok mnie. Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy, łzy szczęścia. 
- Kiedy będę mógł się z nimi zobaczyć ? - spytałem, nie mogłem się już doczekać.
- W sumie to zrobimy jeszcze jedno badanie i może pan zobaczyć córkę. - uśmiechnął się lekarz
- A Alice ? 
- Jest jeszcze pod narkozą. Powinna się obudzić jutro z rana, w końcu jest 2 :30 - powiedział spoglądając na zegarek. Strasznie się cieszyłem, że wszystko się udało. Pół godziny później, wszedłem do sali, gdzie leżała mała, była śliczna, podobna do mamusi. Stałem i cały czas wpatrywałem się w nią. Podeszła do mnie Sophie. 
- Śliczna, prawda - powiedziałem 
- Tak i strasznie podobna do ciebie - dziewczyna złapała małą za rączkę. Ali przewieźli na inną sale, gdzie mogła być z małą. Siedziałem cały czas przy dziecku , który był jak na razie w osobnej sali, specjalnej dla noworodków. Drzwi nagle się otworzyły. Zobaczyłem w nich Shene'a.
- Siema stary - podszedł do mnie .
- Siema - uśmiechnąłem się 
- Ta to twoja ? - spojrzał się na mnie 
- Tak - uśmiechnąłem się 
- Podobna do ciebie - zaśmiał się chłopak - Heej.. maleńka - powiedział 
- Taa.. - byłem wpatrzony w małą jak w obrazek 
- A gdzie moja siostrunia ? - zapytał Shane 
- Jest w sali nr 369, jest jeszcze pod narkozą. Poczekaj na mnie zaraz do niej pójdziemy. - powiedziałem. Otuliłem jeszcze bardziej małą i poszedłem z bratem Alice do niej. Usiedliśmy na krzesła naprzeciwko łóżka gdzie leżała moja dziewczyna. 
- A gdzie wszyscy ? - spytał 
- Kazałem im pojechać do domu się wyspać i tak dużo już pomogli. A co tam u ciebie w ogóle słychać ? Prawie rok się nie widzieliśmy, ale bo i więcej.
- Wiesz kariera ..Chciałbym zostać tu z wami już na zawszę , albo przynajmniej mieć taką pracę, jaką miała Alice, bo mogła mieszkać tui tylko wyjeżdżać na parę dni na sesje lub nawet w ogóle nie wyjeżdżać. Wiesz chciałbym sobie w końcu kogoś znaleźć na dłuższy czas - uśmiechnął się 
- Rozumiem cię - spojrzałem na niego i poprawiłem swoją fryzurę. - Może wiesz co, jesteś zmęczony po podróży - zobaczyłem jego torbę - Jedź do mnie, powiedz chłopakom, że wszystko jest w porządku i wyśpij się u mnie w pokoju.- podałem mu klucze 
- A ty ? 
- Ja tu zostaje na noc, nie chce je zostawić 
- Po co ja się pytałem - zaśmiał się , pożegnał się ze mną i poszedł. Przysunąłem krzesło do łóżka Alice i przymknąłem na chwile oczy. 
Obudziłem się, bo poczułem czyjś dotyk, była to pielęgniarka.
- Proszę pana..
- Tak ? - spytałem otwierając oczy 
- Niech pan jedzie do domu się porządnie wyspać. Jak pańska żona się obudzi zadzwonimy do pana. 
- Nie, ja to zostanę - uśmiechnąłem się, a kobieta wyszła. Przez moją głowę przechodziły jej słowa : " pańska żona ". Na pewno kiedyś nią zostanie, ale na razie chyba skupimy się na naszym dziecku. Chociaż, gdybyśmy byli małżeństwem, było by dobrze. Przemyśle to. Patrzyłem się na dziewczynę i zobaczyłem po chwili, że się przebudza. 

~*~ Oczami Alice ~*~
 Otworzyłam oczy, ale po chwili je zamknęłam, ponieważ oślepiło mnie światło. 
- Alice.. - usłyszałam głos, który chciałam bardzo usłyszeć. Poczułam jego dłoń na moim policzku. Złapałam za nią i spojrzałam się na niego. 
- Harry.. - uśmiechnęłam się na jego widok, chciałam się do niego przytulić, lecz wszystko mnie bolało. 
- Leż spokojnie - głaskał mnie po twarzy. 
- A gdzie mała ? - spytałam 
- Powinni zaraz ją przynieść. Jest śliczna. - uśmiechnął się tak, że pokazał swoje białe ząbki. Nagle do pokoju przyszła pielęgniarka z małą. Podała mi ją do rąk. Gdy spojrzałam na nią, popłakałam się. To było niesamowite uczucie, trzymać swoje dziecko, to które nosiłam przez prawie 9 miesięcy pod sercem. 
- Wie pani, chyba mała jest głodna - powiedziała pielęgniarka.
- Tak .. - otarłam łzy i chciałam podać maleństwo kobiecie - Proszę ..
- Niee.. Proszę pani, pani musi ją nakarmić. Przecież może pani piersią karmić, to chyba będzie najzdrowsze dla małej. - spojrzałam się na kobietę, potem wyciągnęłam pierś i próbowałam małą nakarmić, lecz jakoś mi to nie wychodziło. Pielęgniarka, podeszła do mnie i mi w tym trochę pomogła. No i dziecko zaczęło ssać.
- Jeśli będzie miała pani jakieś pytania dotyczące dziecka, to proszę dzwonić- podała wizytówkę Loczkowi.
- Proszę pani ja mam pytanie .- wyrwał chłopak 
- Tak ? 
- Bo wie pani, Alice bardzo lubi czekoladę , więc czy jak będzie ją dużo jadła, to mleko pokarm w piersi będzie czekoladowe ? - spytał. Zaśmiałam się, gdy to usłyszałam, pielęgniarka z resztą też.
- Nie.. Niestety nie - mówiła miłym głosem kobieta i po chwili wyszła. Nakarmiłam już małą i cały czas trzymałam ja na rączkach. 
- Jeju jaka ona jest do ciebie Harry podobna - przyjrzałam sie małej i spojrzałam potem na Hazze
- Tak, wszyscy tak mówią, ale ona przypomina mi ciebie. - Po chwili przyszedł Doktor. 
- Widzę, że już cała rodzina w komplecie - wyszczerzył się lekarz. - No, a wiec mogę poznać imię dziecka ? - chłopak spojrzał na mnie, a ja na niego po czym odwróciłam wzrok do lekarza. 
- Darcy Styles - powiedziałam.
- Bardzo ładnie - doktor zapisał to na jakieś kartce, po czym dodał - Zostanie u nas pani jeszcze trzy dni i będzie mogła pani wyjść . 
- A co z dzieckiem, zdrowe ? - spytałam 
- Tak, jest zdrowa jak ryba. - doktor uśmiechnął się i wyszedł. 
- Serio ? - powiedział nagle Harry
- Co serio ? 
- Dałaś jej moje nazwisko i jeszcze imię, jakie ja chciałem 
- Tak, chyba słyszałeś - zaśmiałam się 
- Kocham cię wiesz i ciebie też Darcy - przybliżył się do mnie i mnie pocałował. Nasz pocałunek przerwała Sophie z chłopakami. 
- Ej, z tymi czułościami w domu, a nie w miejscu publicznym. - powiedziała i oderwaliśmy się od siebie. Za Niall'em , Zayn'em, Louis'em i Liam'em ujrzałam mojego brata. Strasznie się ucieszyłam jak go zobaczyłam, bo dawno się z nim nie widziałam i stęskniłam się za nim. Każdy z chłopców przyniósł, bukiet kwiatów i ogromny balon z napisem Happy Birthday Princess. Przywitałam się z każdym, ale przed tym podałam małą Hazzie. 
- Jak się czujesz mamuśka ? - spytał Louis 
- Dobrze, jak na takie przeżycia z wczoraj, to bardzo dobrze. - uśmiechnęłam się 
- Ej, a mogę wziąć ją na ręce ? - spytał po chwili Zayn. Harry podszedł do niego i ostrożnie podał mu małą. 
- Jeju Harry, ale ona jest do ciebie podobna - w sumie się cieszyłam, że będzie do niego podobna, będzie zawsze mi o nim przypominać. 
- Ej , ja też chce - wyrwał Niall 
- Ja też -powiedział Liam 
- No, a ja - Louis 
- Spokojnie chłopcy jeszcze niedługo będziecie mieli jej dość. Bo nie wiem czy pamiętacie, ale jeszcze z wami mieszkam.- każdy z nich trzymał małą na rączkach. Sophie i Shane również.
- Harry jedź do domu, odpocznij trochę, a ja z Sophie posiedzę tu trochę - powiedział Shane 
- Nie.. ja zostanę - powiedział
- Oj Harry, jedź - biedny tyle się na siedział na niewygodnym krześle.
- Ale ja chcę zostać ..
- Proszę cię, jedź - chłopak się zgodził i wraz z resztą zespołu pojechał do domu. Shane, trzymał cały czas małą na raczkach. Bawił się z nią paluszkami, 
- Przywiozłam ci trochę ubrań - położyła Sop torbę, obok łóżka. 
- Dzięki, co ja bym bez ciebie zrobiła - zaśmiałam się. Pomogła mi wstać i pomóc mi się przebrać w coś czystego i nie szpitalnego. Wróciłam to mała już leżała w łóżeczku i usnęła.
 - Shane, kiedy będę miała problem, aby ją uśpić to będę po ciebie dzwonić - uśmiechnęłam się i znów położyłam na łóżko. 
- Oj nie wiem czy to będzie takie proste, skoro będę na innym kontynencie - posmutniał , ja też - Dlaczego nie mogę znaleźć sobie tu takiej pracy.. - nagle przyszedł mi do głowy pewien pomysł. 
- Sophie podasz mi mój telefon - powiedziałam. Dziewczyna zrobiła tak jak ją o to poprosiłam i podała mi mojego iPhone. Zaczęłam szukać numeru Jack'a. 
- Masz , przepisz sobie ten numer i zadzwoń do niego. Powiedz, że jesteś moim bratem i że jesteś modelem i szukasz roboty. On na pewno ci pomoże i będziesz mógł zostać tu razem z nami. 
- Jeju siostra dziękuję ci - pocałował mnie i chciał wybiec, lecz wrócił się ucałował jeszcze małą i dodał - Przyjadę później, albo jutro. Musze załatwić sobie coś . Jeszcze raz dziękuję - powtórzył i uciekł. 
Zaczęłyśmy z Sophie ze sobą rozmawiać na różne tematy, dawno tego nie robiłyśmy, nie było zbytnio czasu na pogaduchy i obawiam się, że niedługo może też tak być . 
- No to co tam u ciebie i David'a ? - spytałam 
- Chyba dobrze. Chcemy zostać przyjaciółmi, bo i tak nie mamy zbytnio dla siebie czasu . On jest zajęty pracą ja też, spotykamy się raz w tygodniu, a tak to chyba raczej się porządnie nie poznamy. - I tak przegadałyśmy 2 godziny. Brakowało mi tego, na prawdę. Sophie niestety musiała już iść , bo jednak ona jeszcze pracuje, więc siedziałam sama z małą. Obudziła się, więc wzięłam ją nakarmiłam i położyłam obok siebie. Niedługo po tym przyszedł Harry. 
- Cześć, przyniosłem kilka rzeczy dla małej - położył torbę obok mojej. 
- Dziękuję. 
- Bardzo się cieszę, że was mam. Kocham was oby dwie - pocałował mnie i małą.
- Ja ciebie też . 

piątek, 21 czerwca 2013

Rozdział 15 

 ~*~ Minęły 2 miesiące ~*~
 Ledwo co chodziłam, brzuch strasznie urósł. Bolał mnie trochę kręgosłup, ale dam rade. Chłopaki strasznie mi pomagają we wszystkim. Ostatnio miałam bardzo dobry kontakt z moją sąsiadką, panią Helen. Przychodziła do mnie i spędzała czas. Bo cały czas siedziałam sama w domu, wszyscy byli zapracowani. 
Chłopaki dawali koncerty, a Sophie miała wiele sesji. Czasami miałam dosyć tego, że siedzę sama w domu i nudzę się. Wychodziłam co jakiś czas na spacer, ale też nie za długo i daleko bo męczyłam się trochę. Ale któregoś dnia postanowiłam wyrwać się z tego transu i postanowiłam, że pójdę z chłopakami najpierw na koncert, a potem może gdzieś do klubu. Leżałam sobie właśnie na łóżku w sypialni, gdy do pokoju wszedł Niall. Położył się obok mnie i rozmawialiśmy, gdy właśnie zrozumieliśmy, że jesteśmy głodni.
- Harry !- zawołałam go
- Co ?!- odpowiedział z dołu.
- Głodna jestem ! 
- Znowu ?! Przecież dopiero co zjadłaś.
- No, ale to nie moja wina. 
- Już idę. - chłopak przygotował puchary lodów, dużo pączków , tosty , oraz słoik ogórków kiszonych. Przyszedł do pokoju z tacą jedzenia i zobaczył nas . 
- Czemu ja się nie dziwię - Loczek podał nam tace z jedzeniem i razem z Niall'em rzuciliśmy się na jedzenie. Mieszaliśmy ogórki kiszone z lodami i inaczej. 
- Boże jak wy możecie tak to jeść - Hazza cały czas nam się przyglądał. Gdy po niecałych 5 minutach zjedliśmy wszystko, Niall poszedł do siebie, bo usłyszał swój telefon jak dzwoni. A ja w tym czasie poszłam umyć zęby. Po czym z powrotem położyłam się na łóżko. Mój chłopak mi się przyglądał. 
- Ali, ale ty śliczna jesteś.- uśmiechnął się 
- Taa.. taka gruba - spojrzałam na siebie. - Pomożesz mi ? - spytałam 
- W czym ? - ciekawy
- Pomalujesz mi paznokcie ? - uśmiechnęłam się do niego promiennie 
- Ja ?... Yyy.. no dobra, ale jak będzie brzydko, to nie moja wina , maluje po raz pierwszy w życiu. A którym lakierem- zajrzał do mojej kosmetyczki z lakierami. 
- Może na różowo ? - chłopak wziął lakier i usiadł przede mną. Oparłam się o oparcie od łóżka i podałam dłoń jemu. Chłopak zaczął starannie malować paznokcie, starał się bardzo, aby wyszło ładnie. Po skończeniu swojej pracy, był z siebie zadowolony. 
- Harry... 
- Tak słonko ? - trochę się zawahałam z tym pytaniem, bo wiedziałam, że będzie się sprzeciwiał.
- Bo wy macie dzisiaj koncert w Londynie, prawda ? 
- Tak- uśmiechnął się 
- Bo ja chcę iść na niego, a potem do jakiegoś klubu - uśmiechnęłam się promiennie, a on spojrzał się na mnie po czym wstał z łóżka.
- Ale jesteś w 8 miesiącu ciąży, chyba nie powinnaś - spojrzał na mnie ze złom miną.
- Oj Harry pozwól mi ostatni raz się zabawić, a niedługo urodzi się dziecko i będę musiała siedzieć i opiekować się nim. Proszę, ostatni raz - zrobiłam słodką minkę. 
- Niech ci będzie, ale będziesz bardzo ostrożna, tak ? 
- Tak, tak. Jej idę w coś się
ubrać. - wstałam i podbiegłam do szafy. Chłopak zaczął się ze mnę śmiać, ale po chwili zszedł na dół z swoimi ubraniami. Nagle znalazłam. Ubrałam sie  i zeszłam na dół. Było widać brzuch, ale w końcu
jestem w ciąży. Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół. Jak Harry mnie zobaczył szczęka mu opadła.
- Wyglądasz ślicznie - powiedział i podał mi rękę . Złapałam ją i poszłam razem z nim do samochodu. Dojechaliśmy na miejsce. Areną była ogromna. Wjechaliśmy od tylnego wejścia i tamtędy również weszliśmy. Bylibyśmy na prawdę dużo osób, ale też naszych znajomych było dużo. Przyjechał Tom , Lou, Lux, kuzyn Lux , siostra Lou, siostra Tom i jeszcze wiele innych. Siedzieliśmy wszyscy razem i rozmawialiśmy.
- No, niedługo urodzi się koleżanka Lux - powiedział Tom
- Taa.. - spojrzałam na wszystkich zgromadzonych
- Zobaczysz jak poród jaki to ból - powiedziała Lou. Trochę się zdenerwowałam. Wiedziałam, że to boli, ale przeraża mnie to co się stanie już za parę tygodni.
- Oj, ale nasza Ali da radę, prawda ? - powiedział Louis i przytulił mnie do siebie.
- Jasne - uśmiechnęłam się delikatnie. Wszyscy wybuchnęli śmiechem, z resztą ja też.
Później Harry i Tom zaczęli jeździć segwaye. Ben (kuzyn Lux ) jeździł razem z nimi. Poszłam za nimi i oglądałam jak jeździli sobie. Chciałam spróbować się przejechać tym, ale trochę się bałam, więc Harry jeździł razem ze mną. Mały Ben cały czas za nami biegał. Ten chłopiec ma w sobie tyle energii, ale to chyba jak każde dziecko. Za chwile dołączyła do nas Lux, podeszła do mnie i się spytała czy może.
- Jasne, że tak - uśmiechnęłam się do małej, a ta od razu pobiegła do Hazzy, który właśnie przewoził po raz kolejny dziś Ben'a. Niecałe pół godziny później, chłopcy poszli się szykować na koncert. Nie chciałam im przeszkadzać, więc wzięłam Lux i Ben'a na spacer po budynku. Doszliśmy do sceny, więc wyjrzałam głowa ile osób już jest na arenie, było ich dość sporo. Nagle zorientowałam się, że ie ma obok mnie ani Lux, ani Ben'a. Zaczęłam się oglądać za siebie, ale ich nie było. Usłyszałam nagle krzyki z areny, więc spojrzałam w tamtą stronę. W ten zobaczyłam Lux i Ben'a jak razem biegają po scenie. Wybiegłam szybko za nimi, złapałam ich raczki i zeszłam ze sceny. Oczywiście nie obeszło się od krzyków. Poszliśmy już w trójkę do garderoby, gdzie chłopcy się szykowali.
- Gdzie wy byliście ? - spytała Lou
- Yyy.. tam i tu - zaśmiałam się
- To znaczy ? - spytał Tom
- Na scenie
- Jak to ?
- Oj Tom, normalnie. Lux i Ben poszli sobie trochę po biegać, a ja po nich wybiegłam - uśmiechnęłam się do dzieci, które miały na twarzy wielkie uśmiechy.
- Chyba im się to podobało - powiedziała Lou śmiejąc się przy tym. Dzieci zaczęły bawić się z Niall'em w chowanego, a ja w tym czasie poszłam do pomieszczenia gdzie był Harry. Zapukałam i po chwili usłyszałam pozwolenie na wejście do pokoju.
- Cześć - uśmiechnęłam się
- Hej, przecież nie musiałaś pukać- odwzajemnił uśmiech i przytulił mnie. Nagle poczułam ból w brzuchu, ogi mi się ugięły. Dobrze, że Loczek mnie trzymał bo bym upadła.
- Ali co jest ? - miałam przymrużone oczy - Ali ?! - powtórzył się, wziął mnie na ręce i położył na kanapę, która stała niedaleko nas. Uklęknął obok mnie.
- Ali, co jest ? - powtórzył po raz kolejny i w tedy się ocknęłam
- Jest dobrze - wypuściłam powoli powietrze z ust.
- Na pewno ? - spojrzał przerażony w moja stronę
- Tak, wszystko jest okey - uśmiechnęłam się, a ten pocałował mnie. Pomógł mi wstać i pójść za kulisy sceny, gdzie również była kanapa, można było oglądać koncert z telewizora lub od tyłu. Z areny było słychać już tłumy fanów. To niesamowite, że takich pięciu chłopaków ma tyle wspaniałych fanów na świecie, co dały by wszystko, aby przy najmniej się do nich raz przytulić. Nagle chłopcy wybiegli na scenę i zaczęli śpiewać. Fani śpiewali razem z nimi, jak i również dobrze się bawili. Zaśpiewali najpierw 3 piosenki z nowego albumu, potem zeszli szybko się przebrać i znów wrócili na scenę. Zaśpiewali kolejne piosenki i zaczęli czytać pytania , które wysłały do nich fanki. Chłopcy zaczęli się wygłupiać i w tedy Harry wziął walona, który latał po całej arenie i włożył sobie go pod bluzkę. Wszyscy zaczęli jeszcze bardziej piszczeć, a oni tylko się śmiali, z resztą tak jak my za kulisami. Nagle poczułam kolejny raz ten ból, tylko, że tym razem o wiele mocniejszy.
Złapałam się za brzuch, nic to nie dawało. Spojrzałam pod siebie i w ten zobaczyłam plamę. O nie, nie dziś nie teraz, pomyślałam. Zawołałam Lou, która stała przy telewizorze i oglądała jak chłopcy zaczynają śpiewać kolejną piosenkę.
- Co jest ? - spytała
- Chyba się zaczęło .. - powiedziałam delikatnie zdyszana
- No wiemy, oglądamy - powiedział nagle Tom
- Ale nie to, ja rodzę - i w tym momencie poczułam kolejny skurcz. Lou kazała Tom'owi pomóc mi jakoś dość do samochodu. Tom z ochroniarzem prowadzili mnie do pojazdu. Wsiadałam do tylu razem z Lou, a Tom i te ochroniarz siedzieli z przodu. Jechaliśmy strasznie szybko. A skurcze były coraz częstsze i bardziej bolały.
- Tom szybciej, proszę - powiedziałam, a raczej się wydarłam.
- Ali, spokojnie.Oddychaj. - uspokajała mnie Lou. Niedługo po tym byliśmy już pod szpitalem. Wysiadłam z samochodu i przy pomocy chłopaków doszłam do środka. Od razu podbiegła do mnie pielęgniarka z wózkiem i wzięły mnie na sale porodową.

~*~ Oczami Harry'ego ~*~
Koncert nadal trwał, ale było jakieś dziwne zamieszanie. Nie wiedziałem o co chodzi. Nagle wybiegł na scenę Paul. Podbiegł do mnie. Byłem zdezorientowany. Powiedział mi na ucho.
- Harry, Ali jest w szpitalu..- powiedział
- Co się stało ? - spytałem, byłem przerażony.
- Rodzi - gdy to usłyszałem zbiegłem szybko ze sceny , zabrałem kluczyki od mojego auta i pojechałem prosto do szpitala. Tylko najgorsze jest to, że nie wiedziałem do jakiego. Zadzwoniłem szybko do Lou.
- W jakim szpitalu jesteście ?
- Harry spokojnie, jesteśmy w ST Thomas' Hospital - powiedziała i od razu pojechałem w tamtym kierunku.
Jechałem bardzo szybko, nie patrzyłem już na światła. Strasznie się bałem, że nie zdążę przy niej być podczas porodu. Dojechałem na miejsce, parkując gdzieś auto. Niestety musiałem jeszcze dobiec kilka metrów do szpitala, bo postawiłem po drugiej stronie ulicy. Biegłem prosto do szpitala i nagle usłyszałem pisk opon i całe moje życie przeleciało mi przed moimi oczami. Otworzyłem je po chwili i zobaczyłem, że niecałe parę milimetrów ode mnie stoi wielki czarny samochód. Przeprosiłem i pobiegłem do szpitala. Dopiero teraz do mnie dotarło, że mogłem zgiąć, ale to teraz nie jest ważne. Podbiegłem do recepcji.
- Przepraszam, gdzie jest Alice ?- spytałem zdyszany
- Jaka Alice ?
- Alice Foutley, przyjechała na poród.
- A tak, jest na porodówce. Schodami w górę i od razu w prawo. - nic nie odpowiedziałem, tylko pobiegłem pod salę. Gdy byłem już na miejscu zobaczyłem, że na korytarzu siedzi Lou z Tom'em .
- Gdzie jest Alice ? - nagle usłyszałem jej krzyki za drzwi naprzeciwko. Podszedłem do nich i chciałem je otworzyć, ale nagle wyszedł Doktor , a za nim łóżko wyjechało z Alice, które jeszcze prowadzili inni lekarze.

~*~ Oczami Alice ~*~
 Czułam straszny ból. Nie było nikogo bliskiego obok mnie, tylko lekarze. Coś usłyszałam, że chyba dziecko ma za krótką pępowinę, jest zagrożone i będzie raczej cesarskie cięcie. Przestraszyłam się .Mówili też, że dziecko może nie przeżyć tego porodu. Gdy to usłyszałam popłakałam się, nie chciałam stracić tego maleństwa, ono jest całym moim życiem. Nagle wywieźli mnie na łóżku z sali i zobaczyłam Harry'ego .
- Harry .. - dalej płakałam.
- Wszystko będzie dobrze- szedł równo ze mną i trzymał mnie za rękę po czym dodał- Jestem z Tobą, już nie płacz. - ucieszyłam się, że już jest ze mną, że nie będę sama i w ten zabrali mnie na kolejną salę.
- Przepraszam, ale nie może pan iść z nami - powiedział Doktor
- Ale ja muszę być przy niej, proszę - błagał Harry
- Nie, przykro mi, ale musi pan tu zostać - załamany usiadł na krzesło i czekał jak będzie już po wszystkim. Po chwili doszli do niego Lou i Tom . Powiedzieli mu, że wszystko będzie dobrze, mimo tego, że lekarz powiedział, że dziecko może nie przeżyć , lecz będą robić co w ich siły.

sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział 14

 Zrobiłam śniadanie i poszłam po kolei obudzić każdego. Nikt nie chciał się ruszyć, więc zostawiłam jedzenie na stole. W lodówce trochę wiało pustką, tak więc zabrałam torebkę i poszłam do sklepu. Nagle podeszły do mnie jakieś małe dziewczynki.
- Przepraszam, czy to pani jest dziewczyną Harry'ego z One direction ? - spytały 
- Tak - zaśmiałam się
- Możemy z  panią zrobić zdjęcie ?
- Jasne - każda po kolei robiła sobie ze mną zdjęcie. Trochę było mi smutno, że rozpoznały mnie przez Hazze, a nie przez mój zawód. Ale takie dziewczyny to raczej bardziej są zainteresowane 1D , niż modelkami. Kupiłam to co trzeba i trochę owoców dla małej Lux. Wróciłam do domu i od razu weszłam do kuchni, gdzie siedzieli wszyscy i zajadali jajecznicę. Odłożyłam wszystkie zakupy i odłożyłam torbę.
- Mogłaś mi powiedzieć, że idziesz do sklepu, poszedłbym. Nie możesz dźwigać ciężkich rzeczy sama dobrze o tym wiesz . - odezwał się nagle Loczek i zaczął myć naczynia. 
- Oj przestań .- spojrzałam na niego, a potem na Niall'a, który właśnie szedł w naszym kierunku z pustym talerzem. 
- Alice , trzeba przyznać, że twoja jajecznica jest lepsza od Harry'ego. Przykro mi chłopie - poklepał mojego chłopaka po ramieniu i poszedł się szykować . Wystawiłam do brunetka język, a on mnie pocałował w kącik ust .
- Może ty też idź się szykuj, bo za godzinę wychodzicie.
- Okey - szedł schodami do góry , był w samych bokserkach, które strasznie opinały się na jego pośladkach. Zapatrzyłam się . Po chwili usłyszałam. 
- Możesz nie patrzeć się na mój tyłek - zaśmiałam się i podążyłam  w kierunku drzwi, bo właśnie zadzwonił dzwonek. Otworzyłam drzwi i stała tam Lou z Lux .
- Cześć- uśmiechnęłam się i wpuściłam dziewczyny do domu. Lou położyła torbę w przedpokoju i poszła do salonu usiąść. Wzięłam mała na ręce i podeszłam do schodów. 
- Lux idź do wujka Harry'ego jest u siebie w pokoju. Usiadłam koło przyjaciółki. 
- Widzę , że brzuszek urósł i to bardzo. Nie widziałam cię dawno. To wiesz już jaka płeć ? No opowiadaj ! - uśmiechnęła się po czym delikatnie mnie szturchnęła
- Tak, będzie dziewczynka, ale jest problem .- posmutniałam 
- Coś jest z dzieckiem ? 
-  Ciąża jest zagrożona - łezka mi poleciała po policzku, ale szybko ja otarłam dłonią.
- Ej nie martw się , na pewno będzie dobrze. Lux też była zagrożona i co ? Żyje i w dodatku daje czasem popalić- zaśmiałyśmy się równocześnie .

~*~ Oczami Harry'ego ~*~
 Zapinałem spodnie kiedy usłyszałem , że ktoś wchodzi do pokoju. Myślałem , że to Ali, ale gdy się odwróciłem nie zauważyłem jej tylko Lux. 
- Hej - wziąłem ja na ręce - co tu robisz skarbie ? - uśmiechnąłem się promiennie.
- Ciocia Ali - powiedziała tylko tyle. Zaśmiałem się , dałem małej moja koszulkę i zszedłem z nią na dół, gdzie siedziały dwie rozgadane baby. Spojrzałem się na nie po czym Ali wstała i zabrała ode mnie małą
- Przywitałaś się z wujkiem ? - powiedziała Lou do córki, a ona tylko pokonała główna. 

~*~ Oczami Alice ~*~ 
 Podałam chłopakowi jego koszulkę , która trzymała Lux . Trzymałam ją na rękach.
- Lou to zostaw małą na noc, jutro po nią przyjedziesz. Pewnie zmęczona będziesz, a dla mnie to przyjemność- uśmiechnęłam się do małej.
- No okey. Dawno nie byłam też nigdzie z Tom'em. Dam mu znać, że mamy wolny domu. - wszyscy zaczęli się śmiać. Po chwili na dół zeszła cała reszta z Sophie.
- To co jedziemy ?-spytał Liam, chłopcy pokiwali głową i każdy pomału wychodził z domu. Na końcu został  Harry, Lou i Sophie.
- No to pa - chłopak podszedł do mnie i pocałował - Kocham! - uśmiechnęłam się, a on wyszedł. Lou w tym czasie pożegnała się z Lux i pokazała mi rzeczy małej, wytłumaczyła co i jak i poszła zaraz za Loczkiem.
- Sophie, a ty gdzieś idziesz ? - spytałam ciekawa
- No muszę iść do pracy i zajechać do domu zabrać parę rzeczy.Ja lecę, pa
- To pa -pożegnałyśmy się i ona również poszła. Zostałam z Lux sama. Postawiłam małą na dywan i poszłam po torbę, którą położyłam na kanapę. Mała podeszła do mnie i pomału wdrapała się na nią.
- Hhhmmm.. co tu mama dała. Jeden misiu, butelkę, smoczka, ciuszki na przebranie. Wiesz co ? Ciocia ci zrobi taką dobrą papkę z bananów, chodź pokażę ci. - Złapałam ją za rączkę i razem powędrowałyśmy do kuchni. Posadziłam ja na blat .
- Zabierzemy wujkowi Harry'emu dwa banany, okey ? Tylko to będzie nasza tajemnica. Cii- położyłam palec na ustach, a mała powtórzyła po mnie. Wyjęłam miseczkę, obrałam banany ze skórki, wyrzuciłam początek banana, tam gdzie był robak i w miseczce zaczęłam ugniatać dobą część bananu, dopóki nie zrobiła się papka. Zaczęłam karmić małą, ale w pewnym momencie Lux wzięła to w raczki i rzuciła tym we mnie, po czym zaczęła się śmiać.
- Oj nie... - podeszła do niej i zaczęłam ją gilgotać - Teraz ciocia będzie musiała się przebrać. - wzięłam małą na ręce i powędrowałam na górę. Posadziłam ją na dużym łóżku.
- A teraz ciocia się szybko przebierze - szybko nałożyłam na siebie coś i z powrotem obydwie zeszłyśmy na dół. Nie zjadła do końca papki, a było dość ciepło więc dałam jej jeszcze loda. Ucieszyła się. Potem zabrałam ją na mały spacer na plac zabaw. Chwile bawiłyśmy się, a potem wróciłyśmy do domu. Przygotowałam obiad, między czasie pobawiłyśmy się jeszcze. Nakarmiłam Lux i poszłyśmy obejrzeć bajki w telewizji. Oglądałyśmy chyba z 1,5 godziny je, ale zauważyłam, że Lux robi się śpiąca, więc postanowiłam ją przebrać w jakieś leginsy i położyłam ją do łóżka. Nie miała tu swojego, więc spała w moim i Harry'ego.
- Ciocia, a bajka ? - spytała nagle. Szybko zeszłam na dół i wyciągnęłam z torby jej książkę. Wzięłam jeszcze jej soczek i smoczka. Mała leżała dalej na łóżku, położyłam się obok i dałam smoczka. Zaczęłam czytać jej książkę. Po przeczytaniu zorientowałam się, że mała usnęła więc, odłożyłam książkę . Dalej leżałam obok niej, tylko że tym razem głaskałam ją. Tak słodko wyglądała. Poczułam się trochę już jak mama, wiem, ze niedługo na świat przyjdzie takie moje maleństwo. Nagle zobaczyłam, że drzwi się uchylają, a za nich wielka czupryna. Uśmiechnęłam się gdy zobaczyłam, że to Hazza.
- Usnęła ? - spytał i usiadł na skrawku łóżka.
- Myhym.. - spojrzałam na córkę przyjaciółki.- Ale ona śliczna - pogłaskałam ją
- Tak, ale nasza też będzie ładna, nawet bardzo bo po tatusiu..
- Ej - rzuciłam w niego poduszką. Ogólnie to cały czas mówiliśmy praktycznie szeptem, tak aby małej nie obudzić.
- No dobra, po mamusi też - zaśmiał się delikatnie - Idę wziąć prysznic, idziesz ze mną ? - spytał, a ja pokiwałam przecząco głową, chłopak zruszył ramionami i poszedł do toalety. W tym czasie szybko przebrałam się w koszulkę i krótkie spodenki i z powrotem weszłam do łóżka, tylko, że tym razem położyłam się już pod kołdrą. Spojrzałam na zegarek była 21:00. Nagle z łazienki wyszedł Lokers i położył się. Między nami leżała mała.
- Niedługo tak właśnie będzie - spojrzałam mu w oczy
- Tak niedługo owoc naszej miłości, będzie z nami, szczerze trochę się boję ..
- Czego ? - byłam ciekawa. Trochę mnie tym zaskoczył.
- Boję się , że nie będę dobrym ojcem. W końcu nie jestem jakiś dojrzały i w ogóle.
- Harry, będziesz na pewno świetnym tatą, Przypomnij sobie jak opiekowałeś się Lux, ona z resztą cię uwielbia, to o czymś świadczy. - uśmiechnęłam się, po cym dodałam- A gdzie chłopcy z Sophie ?
- Pojechali na imprezę, a po drodze zabrali ją ze sobą.
- A ty czemu nie pojechałeś ?
- Nie chciałem, abyś była cały dzień sama - uśmiechnął się pokazując przy tym swoje ząbki.
- Idę spać - powiedziałam ziewając
- Ja też- chciałam się do niego przytulić tak jak co noc, ale przypomniałam sobie, że pomiędzy nami leży Lux , więc zasnęłam.
 Rano obudziłam mnie Lux.
- Ciocia siusiu. - poszłam z nią do toalety. Po czym zeszłyśmy na dół. Włączyłam jej telewizję i poszłam zrobić śniadanie. Zjadłam z małą po czym zszedł na dół Louis.
- Boże, ale mam kaca - zajrzał do lodówki
- Nie dziwie się - wyciągnęłam z lodówki wodę gazowaną i mu podałam.- O której wróciliście ?
- Nie wiem, chyba około 3.
- To co ty tu jeszcze robisz ? Ty się idź połóż.
- Masz racje - wziął wodę i poszedł do swojego pokoju. Przebrałam dziewczynkę, uczesałam i kazałam jej obudzić Loczka. Dziewczynka strasznie się śmiała. Wskoczyła na Harry'ego i zaczęła po nim skakać. Chłopak gdy się obudził zaczął ją łaskotać, a Lux wybuchła jeszcze głośniejszym śmiechem. Gdy na nią patrzę od razu na twarzy pojawia mi się uśmiech. Niedługo po tym przyszedł po małą Tom. Lux nie chciała iść, przytuliła się do mnie i nie chciała mnie puścić.
- Skarbie, na pewno nie długo ciocia cię odwiedzi - uśmiechnęłam się do niej.
- Napewnio ? - spytała
- Tak - pobiegła do swojego taty, a ja podałam mu torbę. - To dajcie znać jak będzie trzeba znów się małą zaopiekować.
- Jasne, dzięki wielkie. - no i poszli. Pobiegłam do mojego chłopaka, który leżał jeszcze i coś przeglądał na telefonie.
- Harry .. - uśmiechnęłam się promiennie.
- Tak kochanie ?
- Wiesz to już prawie 6 miesiąc, a my nic jeszcze nie mamy, może pojedziemy na jakieś zakupy ?
- Okey - poszedł się ubrać i tak spędziliśmy dzisiejszy dzień .

sobota, 25 maja 2013

Rozdział 13

~*~ 2 miesiące później ~*~
 Czas bardzo szybko mijał, a dziecko szybko rosło. Chłopcy pojechali do New York, gdzie dają wywiady i spotykają się z fanami. Mają jutro podobno wrócić. W tym czasie Sophie poznała David'a, który okazał się bardzo fajny. Często się dość spotykają. Jeśli chodzi o Max'a to czasem rozmawiają na skype, ale uznali, że w ich znajomości i tak nic więcej nie wyjdzie niż tylko przyjaźń. Lou pojechała z One Direction, ale tylko na miesiąc, ponieważ Lux zachorowała i musiała wrócić. Tom był cały czas zajęty miał urwanie głowy w ostatnim czasie. Umówiłam się z Shane'm, że na pewno na poród dziecka do mnie przyjedzie, bo teraz nie da rady. Ostatnio się właśnie o tym przekonałam, zobaczyłam jego zdjęcia w amerykańskim Vogue. Siedziałam właśnie w domu z Sophie i oglądałyśmy jakiś denny film. Była 22: 00, a w telewizji nic, albo głupie seriale, albo jakieś dziwne filmy. Postanowiłyśmy pójść już spać, bo jutro czeka nas dość ciekawy dzień. Spałyśmy razem w jej sypialni, czułyśmy się razem raźniej.
 Nad ranem obudziło mnie poruszanie i kopanie dziecka. To było coś niesamowitego, poczułam jego lub jej pierwsze kopnięcie. Natychmiast wstałam i zapisałam to w kalendarzu. Chciałam zrobić zdjęcie, ale przypomniało mi się , że jutro dziś znów na USG. Postanowiłam nie budzić Sophie i powoli wyszłam z pokoju i skierowałam się do łazienki, aby się umyć. Ubrałam się , zrobiłam delikatny makijaż, a włosy spięłam w luźnego koka. Poszłam zrobić śniadanie, które po chwili zwabiło przyjaciółkę do stołu.
- Mmmm.. co tak ładnie pachnie ? - spytała
- Śniadanie.. - zaśmiałam się
- To ja się domyślam - podeszła do stołu i zobaczyła na nim bekon i jajecznicę - Jeju jak dawno tego nie jadłam. - szybko usiadła do stołu i zaczęła jeść. Zdecydowałam, że zrobię małą niespodziankę chłopcom, a szczególnie Hazzie i zadzwoniłam do Paul'a.
- Dzień dobry, czy rozmawiam z Paul'em ?
- Tak , słucham ?
- Z tej strony Alice
- O cześć, co tam u ciebie słychać ?
- Dobrze, nawet bardzo,
- To dobrze
- Mogę wiedzieć kiedy dokładnie wracacie ? O której będziecie dziś na lotnisku ?
- No właśnie lecimy i powinniśmy być za jakieś 1,5 h
- Okey, to jakbyś mógł to nie mów nikomu, że dzwoniłam
- Trzymam jeżyk za zębami
- To pa
- Pa - rozłączyłam się po czym spojrzałam na Sophie, która w tym czasie ogarniała stół.  Zaczęłam jej pomagać, po czym trochę ogarnęłam w pokoju, bo był tu niezły bałagan. Sophie się ubrała i zaczęła mi pomagać. Po jakimś czasie spojrzałam na zegarek była około 11 :00, więc trzeba się zbierać ,bo za pół godziny chłopcy będą na lotnisku.
- Sophie, jedziesz ze mną na lotnisko po chłopaków ? - spytałam wyglądając za rogu mojej sypialni
- Jasne. Tylko czekaj narzucę coś na siebie. - Sop poszła się ubrać, a ja w tym czasie ubierałam już buty. Po niecałych 5 minutach  Sophie była już ubrana, a Taxi już czekała. Wsiadłyśmy do niej i pojechałyśmy prosto na lotnisko. Dojechałyśmy na miejsce i zaczęłyśmy szukać pięciu chłopaków. Rozglądałyśmy się i nigdzie nie mogłyśmy ich znaleźć. Nagle usłyszałyśmy jakieś piski dziewczyn, odwróciłyśmy się i ujrzałyśmy tam pełno dziewczyn i fotoreporterów. Po chwili z tłumu wyszedł Harry, a za nim reszta chłopców. Nikt nas nie zauważył, nawet Harry nie zwrócił na mnie uwagę, ale zatrzymał się na chwile poprawić torbę na ramieniu, łapiąc okazję podeszłam do niego od tyłu.
- Przepraszam, która jest godzina ? - spojrzałam na niego
- Jest 11:40 - Hazza się obrócił i spojrzał na mnie - Alice ?!
- Cześć - uśmiechnęłam się promiennie, chłopak mnie mocno do siebie przytulił
- Boże jak ja tęskniłem za tobą, wami - pocałował mnie czule, oderwałam się
- Ja też i to strasznie, ale może chodźmy już do domu. - odwróciłam sie na chwile i ujrzałam resztę zespołu, podbiegłam do nich i każdego po kolei przytuliłam. Niedługo po tym byliśmy już u chłopaków w domu i siedzieliśmy w salonie.
- Jak było ? - spytała Sophie
- Dobrze - odpowiedział Lou. Opowiedzieli nam jak zwykle różne historyjki, które napodkały ich w tamtym czasie. Potem każdy rozszedł się do swoich pokoi. Sophie poszła wraz z Niall do Nados coś zjeść, a ja poszłam do pokoju Harry'ego. Usiadłam na łóżku, opierając się o framugę i patrzyłam jak rozpakowuje się.
- Harry..
- Tak ?
- Usiądź - pokazałam miejsce obok mnie. On zrobił tak jak kazałam
- Coś się stało ? -  wzięłam jego rękę i przyłożyłam ją do brzucha. Nie wiedział co się stało.
- Czujesz - uśmiechnęłam się delikatnie.
- Kopie ... - trzymał cały czas rękę na moim brzuchu i się uśmiechał.
- No kopie, kopie, ale wiesz co dziś jadę na USG, jedziesz ze mną ?
- Myhym
- To się ubieraj - uderzyłam go poduszką. Przebrał się i pojechaliśmy do lekarza. Chwile czekaliśmy na korytarzu. Trochę się denerwowałam przed tym, ale chłopak mnie uspokajał. Ciesze się, że jest ze mną. Po chwili usłyszałam głos pani doktor.
- Pani Foutley, zapraszam - otworzyła drzwi każąc tym wejść. Złapałam go za rękę i razem weszliśmy do gabinetu. Doktor kazała mi się położyć na łóżku. Podniosłam koszulkę , a kobieta wysmarowała go specjalnym żelem, po czym wzięłam urządzenie. Na ekranie od monitora pokazał się obraz, a na nim dziecko. Było już widać jego kształty, rączki, nóżki, główka i serduszko. Gdy je zobaczyłam uśmiechnęłam się do siebie i spojrzałam na Harry'ego, który uśmiechał się i wycierał łzę, która akurat spływała mu po policzku. Podszedł do mnie i pocałował, złapałam go za rękę i spojrzałam z powrotem na ekran.
- No ładnie to już 5 miesiąc- powiedziała pani Doktor
- Tak - uśmiechnęłam się
- Oj chyba coś widzę - przerwała doktor
- Coś się dzieje ? - spytałam przerażona
- Nic, proszę się tak nie denerwować. Chciałam powiedzieć, że widać już płeć dziecka - uśmiechnęła się kobieta . Popatrzyłam na Loczka
- Chcemy wiedzieć ? - on tylko pokiwał głową
- A więc, tak na 99% będzie to dziewczynka- ucieszyłam się strasznie. Kiedyś myślałam o tym, że jak będę miała mieć dziecko to chciałabym dziewczynkę. Byłam strasznie uradowana , lecz to szybko minęło.
-  Musi pani na siebie bardzo uważać
- Co jest, przecież mówiła pani, że wszystko w porządku .
- Ma pani ciążę zagrożoną
- Słucham ?
- Ciąża jest zagrożona. Musi pani być bardzo ostrożna i nie przemęczać się, bo to wszystko szkodzi dziecku.
- O mój boże..-zakryłam rękoma twarz, zaczęłam płakać.
- Proszę pani, ale to nic nie oznacza. Musi pani uważać, być ostrożna. No to już dzisiaj koniec wizyty, proszę przyjść za niecały miesiąc sprawdzić czy wszystko jest dobrze i proszę się oszczędzać. - podziękowałam i wyszłam wraz z chłopakiem z gabinetu.  Wziął moją torebkę i poszliśmy do samochodu.
Zaczęłam znów płakać.
- Alice nie płacz, wszystko będzie dobrze. - przytulił mnie mocno do siebie
- Boje się o nią, boje się Harry
- Będzie dobrze, a teraz jedziemy do ciebie do domu, pakujesz się i jedziemy do mnie do domu będziesz mieszkać ze mną i chłopakami.
- Oj daj spokój, nie będę przeszkadzać, a z resztą dam sobie radę
- Nawet nie dyskutuj, rozumiesz - powiedział tak stanowczo, że nawet sie już nie odezwałam. Pojechaliśmy do domu i Hazza zaczął mnie pakować . Usiadłam na łóżku i tylko pokazywała mu co gdzie jest. Tak spakował 4 duże walizki, zapakował do samochodu i wróciliśmy do domu chłopców.
- Harrold proszę dać mi tą walizkę, poradzę sobie jest na kółkach.
- A ty nie słuchałaś pani doktor ? Powiedziała dokładnie, że masz się oszczędzać, a te walizki ważą chyba tone.
- Jezu, ale ty jesteś uparty- weszłam do domu, a tam wszyscy roześmiani, była nawet Danielle i Sophie - A wy co się tak śmiejecie ? - zapytałam kładąc moje torebkę , którą wyciągnęłam od Loczka . Usiadłam koło Niall'a i spojrzałam na chłopaka, który własnie wchodził z walizkami.
- Co się stało ? - odezwał się Liam
- Alice się do nas przeprowadza - nagle odpowiedział zdyszany Hazza. Zbliżała się 20, a ja strasznie czułam się zmęczona, więc wstałam z kanapy i powędrowałam do góry. Usiadałam na ziemi i zaczęłam przeszukiwać walizki w poszukiwaniu piżamy. W sumie to nie była piżama tylko jakieś majtki i dłuższa koszulka, ale mniejsza z tym. Wzięłam prysznic, położyłam się do łóżka po czym odebrałam telefon, który w tym czasie zaczął dzwonić. Była to Lou
- Cześć Ali -powiedziała szczęśliwa
- Cześć, co tam ?
- Dobrze, słuchaj wpadnę do ciebie jutro, pogadamy , a potem mogłabyś małą przypilnować ?
- Jasne, nie ma problemu, ale przyjedź do chłopaków, bo tu na razie pomieszkuje.
- Jak to ?
- Opowiem ci jutro, a o której będziesz ?
- Nie wiem, może tak o 14 :00
- Okey, to będę czekać. - nagle do pokoju wszedł Loczek - Dobra kończę bo mój chłopak idzie.
- To do zobaczenia, pa - rozłączyła się. Chłopak zdjął koszulkę, spodnie, skarpety i wskoczył do łózka.
- Kto dzwonił ?
- Lou, przyjedzie pogadać. Co macie jutro w planach ?
- Jedziemy na sesje, a czemu pytasz ?
- Bo Lou małą przywiezie - uśmiechnęłam się
- Myhym...- Harry zaczął całować mnie po szyi, po czym złączył nasze usta. Odepchnęłam go
- Harry przestań -zaśmiałam się delikatnie
- Ale minęło już 5 miesięcy
- To poczekaj jeszcze kolejne 5
- No nie bądź taka - włożył rękę pod moją koszulkę
- Przestań ! - zaczęłam się śmiać
- A własnie jeszcze nie rozmawialiśmy na temat imion - przerwał
- A masz jakiś pomysł ? - byłam ciekawa, bo szczerze sama jeszcze nie wiem, nie myślałam nad tym.
- No nie wiem ... Hmmm - rozmyślał, ale i tak nic nie wyszło z tego. Leżeliśmy jeszcze tak w ciszy przez jakiś czas, aż nagle chłopak oznajmił
- Wiem ! Może Darcy ?
- Darcy ? W sumie czemu nie, bardzo ładnie, ale bardzo podoba mi się imię Nicol. co ty na to ?
- No jest fajne, ale Darcy jest ładniejsze, takie ciekawe i inne. - spojrzałam się na niego groźnym wzrokiem.
- To  ustalone - przytulił mnie. Chwile potem już usnęłam i on chyba też. Obudziłam się w nocy i poszłam do toalety, coś mnie brzuch zaczął boleć. Wróciłam do łóżka i zobaczyłam, że on też nie śpi .
- Czemu nie śpisz ?
- Coś brzuch mnie boli ..- powiedziałam ospała po czym położyłam się .
- Mocno cię boli ? Może pojedźmy do szpitala ?
- Harry, czy jak mam potrzebę mam za każdym razem jechać do szpitala ? Nic mi nie jest - uśmiechnęłam się i wtuliłam się ponownie w jego nagi, ciepły tors. Nawet nie wiedziałam, kiedy znów usnęłam.
 Obudziło mnie znów kopanie dziecka, chyba chce już pomału wyjść , pomyślałam. Spojrzała na chłopaka, który jeszcze spał. Nie budziłam go i po cichy zaczęłam robić sobie miejsca w szafie Hazzy, po czym na wolne półki wkładałam swoje ciuchy. Poszłam pod prysznic, lecz zapomniałam wziąć bielizny i ubrań, więc po cichy musiałam wyjść.
Skradałam się do szafy wyciągnąć z niej bieliznę, którą chwile potem ubrałam .
- Skarbie nie musisz się skradać - przestraszyłam się tak, że aż podskoczyłam.
- Jeju myślałam, że śpisz jeszcze. Przestraszyłeś mnie - sięgnęłam po ubrania i narzuciłam je na siebie. Strasznie mi spuchły stopy ledwo co buty założyłam. Zeszłam na dół i zaczęłam robić śniadanie dla całego domu. W sumie nie wiem co będzie z moim domem w Londynie, bo Sophie też tu jak na razie jest, więc trzeba będzie nad ty pomyśleć ...