sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 34

~*~ 2 miesiące później ~*~
5 grudnia, jutro mikołajki. Muszę pojechać na zakupy, po prezent dla małej na jutro bo jeszcze nic nie wymyśliłam. Z Harry'm zbytnio teraz nie rozmawiam, bardzo chciałabym już się z nim pogodzić, ale czasem nie mam już sił. Strasznie się martwię, naszymi relacjami, a on chodzi i cięgle imprezuje. Co jakiś czas tylko dzwoni. Ostatni raz chyba z godzinę rozmawialiśmy w tedy kiedy małej wyszedł pierwszy ząb. Było to około 1,5 miesiąca temu. A teraz nasze rozmowy wyglądają tak :
- Hej
- Cześć
- Co tam ?
- Dobrze, a u was ?
- Dobrze. Jak mała ?
- Dobrze.
- Aha, to fajnie. Wiesz muszę kończyć.
- No dobra pa . - Tak właśnie to wygląda nie mamy już o czym rozmawiać, po prostu jakby on się zmienił przez tą trasę. Jest nie do poznania . Rozmawiamy ze sobą raz na 4 dni, a wcześniej rozmawialiśmy
codziennie po dwa razy. Dziś znów widziałam zdjęcia z wczorajszej imprezy, na której był chłopak. Szczerze mnie to już nie dziwi. Nawet Anna dzwoniła do mnie i się pytała czy jesteśmy pokłóceni, bo Harry się dziwnie zachowuje. Co miałam powiedzieć ? Powiedziałam, że nie wiem co się dzieje, bo między nami jest dobrze. Ale nie jestem pewna czy do końca mi uwierzyła. Jest mi przykro, że już go nie obchodzę, że nie interesuje już go. Przynajmniej tak mi się wydaję. Ostatnio w nocy nawet płakałam, ale nie chciałam nikomu tego mówić. Dziś postanowiłam pójść z Sophie na zakupy, takie mini świąteczne i przy okazji ustroimy dom chłopców i mój. Poszłyśmy do centrum handlowego, gdzie kupiłam małej kilka nowych ubrań, prezent dla niej oraz dla Hazzy. Mimo, że przyjedzie trochę później dostatnie zaległy. Kupiłyśmy też różne skarpetki  świąteczne, czapki mikołaja itp. aby ustroić domu. Najpierw pojechałyśmy do domu chłopaków. Małą puściłam, dreptała sobie jak piesek, a ja z Sophie dekorowałam dom, naprawdę wyszedł super, przed nim ozdobiłyśmy drzewa światełkami. Poprosiłyśmy sąsiada chłopaków, aby przyniósł choinkę, która była na dachu samochodu. Była tam też choinka do mnie do domu, ale była troszeczkę mniejsza od tej do domu chłopców. Przytargał ją i nawet pomógł nam ją wstawić na stojak. Podziękowałyśmy mu i udekorowaliśmy drzewko. Dom był gotowy, więc zebrałyśmy się z Dracy i pojechałyśmy do domu . Pierwsze co to wyciągnęłam małą i rozebrałam ją. Zdjęłam jej jeszcze spodenki i bluzę i chodziła sobie w rajstopkach i koszulce. Przytargałam z samochodu choinkę do domu i postawiłam ją w stojaku. Postawiłam ją w salonie, niedaleko telewizora. Potem przyniosłam zakupy i rozpakowałam je. Kupiłam wszystko nowe, bombki i lepki. Bo w sumie to nie mieliśmy żadnych, bo to będą pierwsze nasze święta w tym domu i zbytnio nic tu nie było. Mała strasznie mi pomagała przy wszystkim. Nawet powiesiła bombkę na choince. Nasa była dość skromna, biała złote bombki i tylko lampki, ale za to było ich dość sporo. Rozwiesiłyśmy na każdych drzwiach czapkę mikołaja, a na kominku powiesiłam skarpety. Ładnie to wszytko wyglądało, bo pasowało kolorystycznie do innych dodatków. W ogrodzie, ale tym przed domem, postawiłam świecące sanie świętego Mikołaja z reniferami, a wjazd i wejście na nasz teren udekorowałam światełkami. Byłam na prawdę z siebie dumna i z mojej córci też. Zaczęłam ją przebierać, ale wyrwała mi się i zaczęła chyba wariować, zaczęła przede mną uciekać na czworaka, a najlepsze jak prawie stanęła na głowę, aż musiałam jej zrobić zdjęcie.
Ale ta zabawa nie mogła długo trwać, musiała coś zjeść. Ale nie mój mały urwisek cały czas uciekał przede mną, nie chciała się ubierać. Och boże.. W końcu już ją wzięłam ubrałam w piżamkę i zrobiłam jej mleko,  chwile podyskutowała, po czym posadziłam ją na dywanie, na kocyku i podałam jej butelkę. Mała wzięła od razu dzióbek do ust i zaczęła jeść. Ja w tym czasie przebrałam się w piżamę. Gdy zeszłam na dół rozpaliłam ogień w kominku i czekałam, aż Darcy zje. Gdy pokazała mi mi pustą już butelkę, wzięłam ją od niej i odłożyłam do kuchni. Wzięłam małą na rączki, usiadłam w salonie ogrzewając się przy okazji ciepłem ognia z kominka. Kołysałam małą delikatnie i podśpiewywałam piosenkę Ellie Goulding How Long Will I Love You. Bardzo lubiłam tą piosenkę.
Mała już pomału zasypiała. Miała już przymknięte oczka, ale to raczej był jeszcze pół sen. Nagle usłyszałam, jak coś się dzieje przy drzwiach. Chyba, ktoś próbował się dostać do środka. Przestraszyłam się. Gdy szłam w kierunku drzwi z śpiącą małą na rękach drzwi się otworzyły, a w nich stanął Harry.
- Harry ? Co tu tutaj robisz ? - spojrzałam na niego. Byłam zaskoczona tym, że dziś przyjechał, bo miał być dopiero za dwa tygodnie, jakoś przed Wigilią.
- Nie cieszysz się, że jestem ? - zamknął drzwi za sobą
- Pewnie, że się ciesze - uśmiechnęłam się promiennie i podeszłam do niego. Musnęłam jego wargi i spojrzałam się w jego oczy. On odwzajemnił pocałunek, a potem spojrzał się na dziecko.
- Jeju jaka ona jest już duża. - odstawił torbę - Ile ma włosków już na głowie - mówił to z takim zachwytem. Pogłaskał ją delikatnie uśmiechając się przy okazji.
- Zobaczysz jutro jej zęba, który wyszedł.
- A no tak, dzwoniłaś w tedy do mnie.
- Tak. Wiesz przez ten czas kiedy cie nie było, wiele rzeczy się nauczyła robić. Siedzi już sama, chodzi na czworaka, sama pije. Na prawdę niesamowicie szybko się rozwija. - pokręcił głową.
- To, aż nie możliwe.
- Wiem. Pójdę ją już położę do łóżeczka. Mam nadzieję, że się nie przyzwyczaiła spać ze mną, bo będzie w tedy problem. - zaśmiałam się delikatnie.  Poszłam do pokoju, a chłopak za mną. Wziął ze sobą torbę i postawił ją w garderobie i zaraz przyszedł do nas, do pokoju małej. Leżała w swoim łóżeczku, przykryta kołderką , zapaliłam jej lampkę na komodzie. Przyglądałam jej się chwile, a potem spojrzałam na ukochanego.
- Pójdę wziąć prysznic, poczekasz na mnie na dole ? - powiedział szeptem
- Jasne - uśmiechnęłam się. Zeszłam na dół i usiadłam w salonie, czekałam aż zejdzie, po chwili już był. Był w samych spodniach od piżamy, które luźno wisiały na jego biodrach. Usiadł obok mnie, a może raczej się położył i poprosił abym położyła się miedzy jego nogami. Więc tak zrobiłam, położyłam się plecami na jego klatce piersiowej pomiędzy jego nogami.
- Strasznie się stęskniłem i wiesz co ?
- Ja też się stęskniłam. Nie nie wiem ?
- Chcę cię przeprosić, za moje zachowanie. Za to, że nie miałem czasu z tobą rozmawiać. Tak było jakoś dziwie.
- Spokojnie, nie przejmuj się. Wszystko jest dobrze.
- Cieszę się, że już jestem. I że akurat w ten dzień.
- Czemu akurat w ten ? - ciekawa
- Ponieważ kiedy bym przyjechał jutro, nie wiem czy byś założyła te seksowne majteczki.- złapał z przodu za gumkę od nich i strzelił.
- Ej ! - zaśmiałam się i klepnęłam delikatnie w jego udo. Odwróciłam się na brzuch i tak jak leżałam, tak leżałam tylko, że na brzuchu. Oparłam się o jego klatkę piersiową i przez chwilę zastanawiałam się, czy go to nie boli, ale nic nie mówił. Spojrzałam na jego klatę piersiową i uśmiechnęłam się pod nosem.
- Ćwiczyłeś ? - spytałam i spojrzałam na jego twarz.
- Trochę - uśmiechnął się delikatnie
- Trochę ? Harry ty masz mięśnie i to nie małe . - dotknęłam jego twardej klatki piersiowej palcem. - Kiedyś byłeś płaski, a teraz .. - przerwał mi
- Ej !
- Ale dobrze wyglądałeś, tylko że teraz lepiej.
- Dzięki. Robiłem to dla ciebie.
- Ale właśnie to ja powinnam schudnąć. Jestem strasznie gruba.
- Dlatego też zacząłem ćwiczyć, aby móc unieść ciebie..
- Ej ! To było chamskie ! - powiedziałam i klepnęłam go w tą klatę.
- Żartuje tylko. Jesteś idealna . - zbliżyłam twarz do jego i delikatnie na początek musnęłam jego kącik ust, a potem dopiero usta. Nasz pocałunek przemienił się w dość namiętny i pełen emocji. Chłopak zsunął dłonie z moich pleców na moje pośladki. Po chwili się od niego oderwałam.
- Jestem zmęczona położymy się już spać ? - spytałam
- Jasne, chodzi. - odsunęłam się od niego, a on wstał. Podał mi rękę, ale ja mu jej nie podałam. Siedząc na kanapie po prostu wyciągnęłam dłonie.
- Co ? - spojrzałam na niego i zrobiłam słodką minkę. - Mam cię wziąć na ręce ?
- Myhymm...
- To ja wróciłem z pracy i mam cie jeszcze nosić ? - zaśmiał się.
- Sam powiedziałeś, że ćwiczyłeś dla mnie, aby mnie nosić. Więc ..
- I w co ja się wkopałem - wziął mnie jak małe dziecko. Dłonie oplotłam wokół jego szyi, a on zgasił wszytko na dole. Poszliśmy do góry do sypialni. Położył mnie na łóżku, a potem położył się obok mnie. Przytuliłam się do niego. Nogi włożyłam miedzy jego, a twarz oparłam o jego klatkę piersiową.
- Tak tęskniłam za tobą. - nie chciałam mu się przyznać, że płakałam po tym jak poszedł balować, ale tego akurat chyba nie musi wiedzieć. Cieszę się, że już jest. Mała z pewnością też się ucieszy.
- Ja też. Musiałem spać sam w dwuosobowym łóżku, co nie jest fajne.
- Wiem sama się przekonałam o tym - chłopak się zaśmiał i pocałował moją głowę.
- Dobranoc - szepnęłam.
- Dobranoc, kochanie...
  Następnego dnia się obudziłam dość późno. Wyciągnęłam ręce i przetarłam delikatnie twarz dłońmi. Wstałam poszłam do toalety i przy okazji spojrzałam na swój kalendarzyk. O nie ... dziś powinnam dostać.. Odłożyłam książeczkę i sprawdziłam. Tak idealnie. Dobrze, że wszystko zgadza się co do dnia. Poszłam się przebrać w luźne ubrania. Narzuciłam na siebie dresy, a włosy spięłam w luźnego koka. Schodząc na dół poczułam ból i to bardzo okropny ból. Usiadałam na schodach, nogi przycisnęłam do brzucha, a twarz schowałam w nich. Usłyszałam za sobą, jak Harry zbiega nagle po schodach i zatrzymuje się przy mnie. Klęka.
- Ali co się stało ?! - spytał przerażony.
- Nie...Nic..- powiedziałam pomału wypuszczając powietrze z ust.
- Ej Ali .. - chłopak wziął mnie na ręce i poszedł z powrotem do góry, położył mnie na łóżku i przykrył mnie. - Powiedz mi co się stało ?
- Boli mnie brzuch, ale spokojnie to normalne..- delikatnie dłonią pogładziłam jego twarz.
- Nie to nie jest normalne
- Harry ja mam ...
- Aha to dlatego ?
- Myhymm..
- Zawsze masz takie bóle ?
- Zdarza się, ale nie często.
- Pójdę po tabletkę i zrobię ci herbatę z miętą . A ty poleż - przykrył mnie kołdrą i zszedł na dół. Byłam strasznie zmęczona i w dodatku ten ból. Skuliłam się i przymknęłam oczy.

~*~ Oczami Hazzy ~*~
Nie było żadnej tabletki przeciwbólowej, więc będę musiał iść do apteki.
- Ali ? - krzyknąłem
- Tak ? - powiedziała niezbyt głośno i entuzjastycznie. Widać, że nie czuje się dobrze.
- Muszę iść do apteki,  mam coś jeszcze kupić ? Brakuje coś małej ?
- Poczekaj zejdę.
- Nie, ja wejdę. - lecz zanim zdążyłem to powiedzieć dziewczyna już była na dole. - Przecież wszedłbym do ciebie. - podszedłem do niej wziąłem ją na ręce i wraz z nią usiadłem na kanapie w salonie. - Więc co mam kupić ?
- Wiesz pieluchy się kończą, mokre chusteczki, puder i krem. Kup jeszcze pastę do zębów bo się kończy, balsam dla mnie do ciała. A jeśli będziesz wracał, to może zajedź do sklepu i zrób zakupy do lodówki, trzeba z resztą coś zrobić na obiad. Może być spaghetti ?
- Jasne. To wszystko ?
- Tak, a no i jeszcze kup zieloną herbatę.
- Dobrze. To ja pójdę, a dasz radę pójść do góry się położyć ?
- Harry.. jedź już.- wstała z moich kolan, po czym ja zrobiłem to samo. Przybliżyłem się do niej złapałem w dłonie jej twarz i pocałowałem czubek jej głowy.
- Zaraz wracam. - poszedłem po kurtkę narzuciłem ją na siebie, buty już miałem na nogach więc nie musiałem ich zakładać. Wziąłem kluczyki od samochodu i od domu i wyszedłem.
 Byłem już w aptece, w Tesco też. Miałem wracać już do domu kiedy nagle zadzwonił mi telefon. Spojrzałem się na ekran Liam. 
Odebrałem.
- Siema stary.
- No hej - odpowiedziałem
- Jak tam rodzinka ?
- Dobrze.
- Słuchaj jest dziś 6 grudnia, mikołajki.. - oj jacie zapomniałem, muszę jeszcze pojechać po prezenty.
- No wiem
- Może wpadlibyśmy z chłopakami do was, mamy dla małej prezenty.
- Nie ma sprawy, wpadajcie, ale wiecie co najlepiej tak na 15:00, przy okazji zjemy razem obiad.
- Okey, to do zobaczenia.
- Cześć - rozłączyłem się i pojechałem do centrum handlowego. Zobaczyłem wielkiego misia, był śliczny i kilka ciuszków dla małej, zakupiłem to, a potem przeszedłem się, rozglądając co kupić mojej ukochanej. Zobaczyłem sklep z bielizną Victoria's Secret. Zobaczyłem tam bieliznę, bardzo seksowną bieliznę i zacząłem wyobrażać sobie ją na Ali. Tak to będzie fajny prezent. Zakupiłem to, poprosiłem, aby kobieta mi ładnie to zapakowała. Nie wiem, czy to odpowiedni prezent, ale myślę że jej się spodoba. Wróciłem do samochodu. Wsadziłem zakupy do bagażnika i w ten znów ktoś do mnie zadzwonił. Wyciągnąłem z kieszeni telefon i spojrzałem na ekran : Ali ;*. 
- Skarbie ?
- Harry gdzie jesteś ? - mówiła zapłakana. Nie wiedziałem co się stało, byłem przerażony...

poniedziałek, 4 listopada 2013

Rozdział 33

 Następnego dnia obudziła mnie płacząca Darcy. Przetarłam oczy i spojrzałam na małą, która strasznie płakała. Nie wiedziałam o co chodzi. Wzięłam ją na rączki i poszłam z nią do jej pokoiku. Zmieniłam jej pieluszkę, ale to nie to. Córcia dalej płakała. Nie wiedziałam co się dzieje. Zeszłam z nią na dół i zrobiłam mleko, kiedy piła je był spokój czyli była głodna. Nakarmiłam ją i wsadziłam do leżaczka, który był w salonie. Lecz nie minęło 5 minut, a Darcy znów zaczęła płakać. Wzięłam ją na raczki i zaczęłam kołysać , ale nic to nie dawało.
- Hej, słonko co ci jest... co ? - powiedziałam do małej. Wiedziałam że nie odpowie mi, ale już nie wiedziałam co robić. Dalej ją kołysałam. I nagle zobaczyłam jej dziąsła, były czerwone i w dodatku co chwile pchała tam rączki. Na szczęście byłam na to przygotowana i specjalny żel miałam u góry w jej pokoiku. Szybko poszłam z nią tam i posmarowałam dziąsła. Po kilku minutach była już cisza. Pokołysałam jeszcze chwile małą na rękach i położyłam ją do spania.  Niech jeszcze się prześpi przed podróżą. Ja w tym czasie spakowałam nas. Wzięłam wielką walizkę i spakowałam do niej dość dużo ubrań, ponieważ nie wiem na ile tak dokładniej jedziemy tam, może na tydzień i tak zbytnio nie mam co robić w domu. Przynajmniej będę miała tam jakieś zajęcie. Zeszłam na dół zaparzyłam  sobie kawę i zrobiłam sobie cieple grzanki z nutellą. Posprzątałam po sobie i poszłam do góry wziąć prysznic. Ubrałam się , a potem postanowiłam, że ubiorę małą i już pojedziemy.
 Około 11:30 byliśmy już w drodze, po cichu leciały różne piosenki w radiu. Zostało mi już tylko 2 godziny jazdy, więc jest dobrze. Stałam właśnie na czerwonym świetle, kiedy zadzwonił mój telefon. Harry ;*. Przyłożyłam telefon do ucha, a ramieniem potrzymałam.
- Halo ?
- Hej , co robisz ?
- Jadę
- I odbierasz telefon ?!!
- Harry daj spokój, ile razy ty tak robiłeś i ja nic nie mówiłam.
- Alice, ale ty jedziesz z dzieckiem !!
- A ty jechałeś w tedy ze mną !
- Ale ja jeżdżę już dobre parę lat, jestem bardziej doświadczony !
- Sugerujesz, że nie potrafię prowadzić ?!!
- Nie, mówię że nie powinnaś rozmawiać podczas jazdy !!
- To po co do mnie dzwonisz ?!
- No właśnie nie wiem ! - gdy to usłyszałam, rozłączyłam telefon i rzuciłam telefon do tyłu na siedzenia. oj byłam wkurzona. Co z nim się dzieje .. Ostatnio nawrzeszczał na mnie, że jadę do jego mamy, a teraz , że odbieram podczas jazdy. Wiele razy tak robiłam i nic mi nie mówił, a z resztą sam tak robi. Po chwili usłyszałam telefon, ale że był z tyłu. Musiałam zjechać na bok i wziąć go. Spojrzałam na wyświetlacz : Harry ;*. Położyłam go na półeczce pod kierownicą i postanowiłam od niego nie odbierać. Po około 2 godzinach zajechałam już na miejsce. Zaparkowałam pod domem rodziców Loczka i wyszłam. Pierwsze co zobaczyłam to mamę chłopaka, która wybiegła się ze mną przywitać.
- Hej - przytuliła mnie i wycałowała policzki.
- Hej Anna - powiedziałam i odwzajemniłam uścisk.
- Gdzie Darcy ?
- Jest w samochodzie, śpi. W połowie drogi mi usnęła i jeszcze śpi. - poszłam po nią i wyciągnęłam ją z nosidełkiem, który podałam Anne.
- Ojej moja mała ślicznotka - powiedziała kobieta. - Wiesz tak bardzo za nią się stęskniłam, z resztą za tobą też. - Uśmiechnęłam się do niej i poszłam po torby, oraz po telefon. Było na nim aż 15 nieodebranych połączeń. Trudno, nie będę z nim rozmawiać, nie mam na to ochoty. Weszłam za Anną do domu i postawiłam rzeczy na korytarzu.
- Nikogo nie ma ?
- Nie. Robin jest w pracy, a Gemma pojechała na miasto, chyba załatwić jakieś sprawy.- mama chłopaka postawiła nosidełko z dzieckiem w salonie, a ja do nich podeszłam i nagle zadzwonił telefon. Był to znowu Harry.
- Odbierz, ja się zajmę małą.
- Nie będę odbierać, to nic ważnego. - uśmiechnęłam się do kobiety i wrzuciłam do torebki telefon. Zdjęłam kurtkę, szal i buty. Odstawiłam wszystko na odpowiednie miejsca i wróciłam. Kobieta właśnie odpinała małą z nosidełka i w ten córcia się obudziła.
- Hej słoneczko moje. Kochana babci ! - złapała dziecko za rączkę i delikatnie ją głaskała. - Wiesz Ali, ja się nią zajmę, idź odpocznij sobie.
- Ale na prawdę nie trzeba.
- Nalegam, to przynajmniej idź zanieść wasze rzeczy do pokoju Harry'ego. Odpowiada ci ten pokój ?
- Oj Anno, bardzo dziękuję, ten pokój nam wystarczy. Wstałam wzięłam torby z korytarza i zaniosłam do pokoju chłopaka. Miał ładny pokój. Dwuosobowe, z ciemnego drewna łóżko , obok stoliczek nocny, a po drugiej stronie kawałek dalej stoi biurko i szafka z książkami, na przeciwko łóżka była komoda, a nad nią wisiał telewizor. Postawiłam torby obok łóżka i poszłam się przebrać.Potem podeszłam do komody. Stały na niej nasze zdjęcia i zdjęcia Dracy. Uśmiechnęłam się do siebie i wzięłam jedno z nich do rąk. Po chwili usłyszałam z dołu.
- Ali, gdzie są pieluchy ?
- Już idę ! - odłożyłam ramkę ze zdjęciem i zeszłam na dół. Obok stelaża na wózek leżała torba z rzeczami małej. Podałam ją Annie. Ta własnie zmieniała dziecku pieluchę. Usiadłam na przeciwko niej na kanapie.
- Anna jeśli ci tylko przeszkadzam to powiedz . - wyprostowała się i spojrzała na mnie z pod byka.
- Ali co ty wygadujesz ? To jest dla mnie przyjemność, że przyjeżdżasz do mnie. Nie będzie mi się nudziło i spędzę więcej czasu z wami.
- Dziękuję ci, chyba w tym domu sama bym zwariowała, a moja przyjaciółka po prostu ma teraz urwanie głowy.
- Nie ma sprawy, jak już mówiłam to dla mnie przyjemność.
- Wiesz, chciałam ci powiedzieć, że mała już chodzi na czworaka i często próbuje sama wstać, więc może te cenne rzeczy odłóż gdzieś na bok, żeby nie złapała i nic nie pobiła.
- Moja królewna już chce biegać, no ładnie . Ok
- A no i jeszcze zaczęła ząbkować i tu .. - zaczęłam szukać w torbie żel i wyciągnęłam go - tu mam żel jak by co. - uśmiechnęłam się do niej.
- Dobrze dziecko drogie. Poradzę sobie idź odpocznij, cały czas musisz się nią zajmować, a ja nie mam zbytnio co robić więc się nią zajmę.
- Dziękuję.. Ale wole posiedzieć z wami - wzięłam nosidełko i wsadziłam do stelaża od wózka. Wózek cały stał na przedpokoju, aby nie wnosić i nie znosić go co chwile. Postanowiłam, że ugotuje coś i w ten przypomniało mi się o cieście.
- Pójdę na chwile do samochodu zaraz wracam - poszłam po blachę z ciastem, który leżał na tylnym siedzeniu. Przyniosłam cisto i postawiłam je w kuchni. Pokroiłam i położyłam na talerz, zaniosłam go do salonu i położyłam na ławie.
- Oj nie musiałaś..
- Ale chciałam - uśmiechnęłam się. - Zaparzę może kawę i sobie posiedzimy , co ty na to ?
- Dobrze . Tylko ja poproszę 2 łyżki i 5 słodzików oraz z mlekiem.
- Ok. - uśmiechnęłam się i poszłam do kuchni. Kiedy czekałam na wodę usłyszałam telefon i jak Anna odebrała.

~*~ Oczami Anny ~*~
Zadzwonił mi telefon, więc wstałam z wnusią na rączkach i sięgnęłam go z ławy. Spojrzałam na ekran: Synuś
więc odebrałam
- Cześć synku .
- Hej mamo.
- Co tam u ciebie słychać ?
- Yyy.. Dobrze.. Mamo jest już u ciebie Alice ?
- Tak jest. Właśnie bawię się z Darcy, jest taka urocza i podobna do ciebie .
- Tak wiem, mamo a możesz mi dać ją na chwile do telefonu ?
- Darcy ? - zaśmiałam się
- Nie, Ali.
- Dobrze, a coś się stało ? - wstałam i poszłam do kuchni tam gdzie stała dziewczyna.
- Nie mamo, nic się nie stało, ale możesz mi ją dać ?
- Tak już. Ali Harry do ciebie - podałam dziewczynie telefon. Alice spojrzała się na mnie.
- Niech pani mu powie, że nie chce z nim rozmawiać. - spojrzałam się na nią zaskoczona.
- Synu, ona nie chce z tobą rozmawiać.
- Mamo daj mi ją do telefonu.
- Alice on nalega.
- Dobrze, to niech zadzwoni do mnie na telefon. - powiedziała wściekła. Jeju co się stało, chyba pierwszy raz widzę, aby tak wobec siebie się zachowywali.
- Masz zadzwonić do niej.
- Dobrze. To pa mamo .
- Pa synku. - rozłączyłam się i odłożyłam telefon na blat. - Ali coś się stało ?
- Nic, Anna nie przejmuj się, to nic takiego.
- Ale najwyraźniej jesteś na niego zła.
- Nic się nie dzieje takiego. - dziewczyna uśmiechnęła się i pogłaskała mnie po ramieniu, a swoją córcię pocałowała w główkę. - Pójdę, pogadać z nim. Kawa jest już zrobiona. Za chwilę zejdę.

~*~ Oczami Alice ~*~
Poszłam na górę, wyciągnęłam z torebki telefon i czekałam, aż chłopak zadzwoni. Nie musiałam długo czekać. Usiadłam na łóżku i odebrałam.
- Haloo ?
- Alice czemu ode mnie nie odbierasz ? Wiesz jak się denerwowałem .
- Bo może nie chciałam z tobą rozmawiać ?
- Oj weź, ja tylko powiedziałem prawdę, a ty się obrażasz .
- Ja się nie obrażam, ale ty mi nie ufasz. Myślisz, że jestem tak głupia i jadę nie wiadomo jak szybko i rozmawiam z tobą ? W dodatku jadę jeszcze z dzieckiem ? Zastanów się co ty czasem mówisz ? Bo to było chamskie z twojej strony !
- Ale ..
- Ale co ? Wiesz co teraz powinieneś mnie przeprosić, a nie jeszcze próbować się z tego wywinąć.
- Alice..
- Wiesz co ? Najlepiej nie dzwoń do mnie już dziś, ani jutro.
- Przepraszam ..
- Takie twoje przepraszam mam już gdzieś. Cześć ! - rozłączyłam się. Zostawiłam telefon i zeszłam na dół uśmiechnięta.
- Wszystko ok ? - spytała kobieta.
- Tak - uśmiechnęłam się. Przez kolejne godziny rozmawiałyśmy, zrobiłyśmy obiad i przyszła Gemma. Zaczęłam z nią rozmawiać i nakarmiłam przy tym małą, położyłam ją spać, a w tym czasie przyszedł jeszcze Robin i zjedliśmy razem obiad.
 Następnego dnia obudziłam się, Dracy jeszcze spala, więc poszłam szybko wziąć prysznic i się ubrać. Wróciłam do pokoju, popisałam chwile sms z Sophie, która mówiła mi że właśnie robi zdjęcia Cara Delevinge do DKNY. To super. Potem obudziła się mała , zeszłam z nią na dół i zrobiłam mleko. Nakarmiłam ją i zrobiłam nam wszystkim śniadanie, a mianowicie zrobiłam jajecznicę. Po tym jak zjedliśmy śniadanie Anna z Gemmą chciała się zająć Darcy, więc ja poszłam trochę pomóc w ogarnianiu ogródka. Robin pojechał do pracy, a Gemma nie długo po nim też musiała. Anna została ze mną, przebrała Dracy w dresy, które jej dałam, buciki i ciepłą bluzę, kamizelkę i czapeczkę  i puściła ją po ogródku, gdzie my pracowałyśmy.
Tan tydzień miną bardzo szybko. Darcy się wybawiała z babcią strasznie, nawet nie chciała się z nią żegnać. I niestety musiałam ją zabrać od Anny z płaczem. Trochę mi było żal to robić, ale musiałam to zrobić. Z resztą na święta znów przyjedziemy i córcia spotka się z powrotem z babcią. Wsadziłam małą do samochodu, zapięłam ją. Robin w tym czasie zapakował moje rzeczy do bagażnika. Anna i Gemma pożegnały się z małą całuskiem, a potem ze mną. Wsiadłam do pojazdu, zapięłam pasy i pomału wycofałam. Spojrzałam się w ich kierunku, pomachałam jeszcze na pożegnanie i ruszyłam w drogę. 

środa, 30 października 2013

Rozdział 32

Obudziło mnie gadanie mojego maleństwa, przetarłam dłońmi twarz i spojrzałam się obok. Darcy gadała sama coś do siebie. Pogłaskałam delikatnie ją po policzku i przytuliłam. Położyłam ją przed sobą i zaczęłam się z nią bawić, kiedy nagle zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu pokazało się : Harry :*
- Halo ? - powiedziałam, położyłam telefon między ramię a ucho, ponieważ ręce miałam zajęte, ponieważ bawiłam się z małą.
- Hej kotku - powiedział radośnie
- Cześć
- Co tam ?
- A dobrze, twoja córka nie daje mi spokoju. - oznajmiłam i powiedziałam do małej. - Tak maleńka, moja ślicznotka, nie pokazuj tych swoich dziąseł, bo nic jeszcze tam nie masz.. Nie masz ..
- To dobrze, moja krew - zaśmiał się
- Ale śmieszne Ha ha
- Oj tak bardzo chciałbym być z wami.
- Ja też bym tego chciała. A co robicie ?
- Jesteśmy w drodze na wywiad.
- To pozdrów wszystkich. - po chwili usłyszałam - Chłopaki macie pozdrowienia od Ali. Dziękujemy.
- Słyszałaś podziękowania ?
- Tak. - uśmiechnęłam się do telefonu. Spojrzałam na małą robiła skwaszoną minę i napinała się.
- A co robi mój brzdąc ?
- Chyba właśnie robi kupę..- i w ten się rozpłakała.
- Oho chyba ją już skończyła.
- Tak, skończyła.
- To idź ją przewiń, niech tak nie płacze. - wyjęłam spod łóżka jedną czystą pieluchę i  mokre chusteczki.
- Kotek jestem na to przygotowana. Mam już czystą pieluchę i chusteczki mokre. - odpięłam jej śpioszki, zdjęłam brudną pieluchę, wytarłam mokrymi chusteczkami ją i założyłam czystą pieluchę.
- Dobrze o tym wiem..
- Widzisz już nie płacze. Nie będę ci przeszkadzać, a z resztą muszę zrobić małej śniadanie.
- No dobra, wieczorem po koncercie postaram się wejść na skype to porozmawiamy.
- Okey
- To pa
- Pa - rozłączyłam się, wzięłam małą na ręce i zeszłam na dół. Zrobiłam jej mleko nakarmiłam ją i położyłam do leżaczka, który aktualnie leżał w salonie. Zaparzyłam sobie herbatę i usiadłam na kanapie. Włączyłam telewizor i oglądałam z małą bajki. Darcy usnęła i ja też.
 Obudziłam się po dwóch godzinach, mała nadal spała. Zajrzałam do lodówki i nie było nic zbytnio. Muszę iść do sklepu. Ponieważ mała jeszcze spała, a nie chciałam jej budzić postanowiłam posprzątać. Po 30 minutach córeczka się obudziła, więc ubrałam ją w granatowy kombinezon, emu i szary sweterek. Włoski spięłam spineczką, po czym ja poszłam się przebrać. Wzięłam ją na biodro i wyszłam do samochodu. Niestety musiałam zrobić porządne zakupy, więc nie mogłam iść spacerkiem. Wsadziłam ją do fotelika, zapięłam i pojechałam do Tesco .  Zaparkowałam auto na parkingu przed sklepem. Było dość dużo pojazdów..Ale w końcu to jedyne Tesco w okolicy. Wyjęłam małą z samochodu, wzięłam na rączki, torebkę przewiesiłam na ramieniu. Poszłam po kosz od sklepu, rozłożyłam siedzonko specjalnie dla małej i wsadziłam ją tam. Wjechaliśmy do sklepu i pierwsze co to mała zaczęła mi marudzić, chyba było jej za gorąco, bo się szarpała z sweterkiem. Zdjęłam jej i położyłam do koszyka. Gorąca dziewczyna..Szyłyśmy alejkami i co jakiś czas stawałam i wkładałam jakiś produkt do koszyka. Jajka, mleko, różne kaszki dla małej, deserki, sok malinowy do rozcieńczania, specjalne mleko dla małej, herbatkę, makaron, trochę warzyw i owoców. Nagle wpadłam na pomysł.
- Kochanie, a co ty na to aby jutro pojechać do babci Anny i dziadka Robina ? Hmmm ? - mała tylko się uśmiechnęła się pokazując różowe dziąsła i coś pogadała tam po swojemu.
- Tak , tez uważam że to jest dobry pomysł. Upieczemy ciasto dla dziadków. - poszliśmy po potrzebne składniki, upiekę dziś jabłecznik czego dawno, ale to dawno nie robiłam. Nie miałam kiedy, po prostu zajmowałam się moim maleństwem , albo przyjemnie spędzałam czas z Hazzą. Poszłam do kasy, zapłaciłam za wszytko, ubrałam małą, wzięłam zakupy i poszłam do auta. Zapakowałam zakupy, małą zapięłam w foteliku. Wsiadłam, a na miejsce pasażera rzuciłam torebkę. Dojechałam do domu, zdjęłam buty, Darcy położyłam na ziemi i na czworaka poszła do salonu, gdzie leżały jej zabawki. Odłożyłam zakupy na blat kuchenny, torebkę rzuciłam na hoker, a obok niego mój sweterek. Poszłam po małą do salonu i zdjęłam jej buciki i sweterek. Wzięłam ją na rączki, wsadziłam do siedzonka, gdzie córeczka siadała i zajadała swoje jedzonko czasami.. Właściwie to chyba drugi raz ją tam sadzam, bo gdy Harry próbował to niestety nie wyszło nic.. i musiał ją karmić trzymając na kolanach. Dałam jej deserek jabłko, banan, marchewka  i zaczęłam rozpakowywać zakupy. Stwierdziłam, że mała może się trochę pobrudzić, więc zdjęłam jej ciuszki. Z torebki wyjęłam telefon i postanowiłam poinformować o tym Anne, że jutro do niej z małą przyjadę na trzy dni, przynajmniej posiedzę trochę z nimi i z Gemmą.
- Hej Anna .. - przywitałam się
- Hej Ali, wiesz, że możesz już do mnie mówić mamo ?
- To cześć mamo - zaśmiałam się delikatnie
- No cześć, co tam u ciebie słychać ?
- Wiesz, że Harry wjechał prawda ?
- Tak, a coś się stało ?
- Nie, ale po prostu nie mamy z Darcy co robić. Jesteśmy same w tym domu i tak jakoś nieswojo się czuję. Czy mogłybyśmy przyjechać do was na parę dni ?
- Rozumiem cię, też nie lubię być sama. Jeju no jasne, przyjeżdżajcie... Będę miała co robić kiedy Robin pracuje, a Gemma studiuje.
- Dziękuje, naprawdę nie wiem jak ci dziękować.
- Daj spokój, to również przyjemność dla mnie, dla nas. Na pewno wszyscy się ucieszą. - połowę już zakupów rozpakowałam podczas rozmowy. Odwróciłam się na chwilę, aby sprawdzić co robi mała, jeju była cała w deserku usmarowana.
- Mamo najmocniej cię przepraszam, ale Darcy trochę się ubrudziła i muszę to ogarnąć. - wyjęłam z torebki małą, awaryjną paczuszkę mokrych chusteczek.
- Dobrze, to jak będziecie wyjeżdżać to dajcie znać.
- Ok.
- To pa
- Pa . - rozłączyłam się, spojrzałam się na dziecko i delikatnie zaśmiałam. Postanowiłam zrobić jej zdjęcie. Była po prostu cała umazana w tym, dobrze, że zdjęłam jej ubranka, bo w tedy poszły by od razu do prania. Darcy oczywiście się cieszyła, jak z resztą zawsze. Wysłałam to zdjęcie Loczkowi i podpisałam : Masz swojego brudaska ;D. 
Po chwili odpisał : Hahahaha... Moja maleńka <3. Co wy tam wyrabiacie ? Widzę, że z mamą to ona ma tam niezłą zabawę . ;*.
Odpisałam : Taa...Takie zabawy tylko z mamą, bo z tatusiem to ciężko..
Napisał : Oj, nie prawda z tatusiem najlepsza jest zabawa. Nawet mamusia może to przyznać.. 
Odpisałam : Och przestań tatuśku..Kończę, bo muszę tą naszą księżniczkę umyć. Więc zabawa z mamą jeszcze się nie skończyła. 
Napisał : No dobrze, wieczorem zadzwonię, ale obiecuję, że jak tylko wrócę to tatuś będzie się bawił i to nie tylko z córeczką , ale również z mamusią ;*.
Odpisałam : Harry przestań ! Kończę idę ją umyć, pa. xx
Napisał : Pa. xx.
Zabrałam jej jedzonko, łyżeczkę . Trochę mi pojęczała, ale po chwili przestała. Odpięłam ją z fotelika, wzięłam na rączki i od razu powędrowałam z nią do góry do łazienki, zdjęłam jej pieluszkę. Odkręciłam kran i ustawiłam odpowiednią wodę. Poszłam razem z nią do jej pokoiku zdjęłam smoczka i wzięłam jej małe kółeczko do wody, z którym bardzo lubiła się kąpać. Rozebrałam się, nałożyłam jej to kółeczko i razem weszłyśmy do wanny, zrobiłam trochę piany i siedziałyśmy razem. Popluskałyśmy się razem, bawiłyśmy się jej kaczuszkami . Nałożyłam jej trochę piany na głowę i znów zrobiłam jej zdjęcie.
Musze trochę mieć ich , i coś sobie ustawić na tapetę. Chwile jeszcze się pluskałyśmy, potem nałożyłam jej płynu, umyłam ją, potem włoski. Kiedy ona bawiła się gąbeczką, ja się szybko umyłam. Wyszłam z wanny wytarłam się szybko, narzuciłam tą koszulkę, którą dziś miałam na sobie i bieliznę, ponieważ nie wzięłam piżamy z sypialni, a szczerze nie chciało mi się już po nią iść. Wyciągnęłam małą, wytarłam w biały ręcznik i posadziłam ją w nim na białym leżaku, który znajdował się w łazience. I oczywiście znów zrobiłam zdjęcie.  Moja mała księżniczka już czyściuteńka. Wzięłam ją i poszłam do jej pokoiku, wysmarowałam ją kremikiem, olejkiem. Wycałowałam całą, przy czym się śmiała i czasem ciągnęła za włosy. Posypałam pudrem , nałożyłam czystą pieluchę. Wyciągnęłam z szafki jej białe body i nałożyłam na nią. Zeszłam z nią na dół, zrobiłam mleko i poszłam do salonu. Włączyłam i zobaczyłam, że leci akurat wywiad z chłopakami, który musieli chyba dziś nagrywać, Usiadłam na kanapie na przeciwko TV, Darcy położyłam sobie na brzuszku, tak aby mogła też oglądać swojego tatusia i wujków. Kiedy oglądała wsadziłam jej do buźki dzióbek od butelki i mała zaczęła jeść. Oglądałyśmy wywiad, córeczka była strasznie zapatrzona w tatusia i co jakiś czas pokazywała na niego paluszkiem. Chłopcy wypowiadali się tam na temat nowej płyty, trasy oraz o tym że powstanie jakiś film z nimi. Potem każdy z nich wypowiadał się o związkach.
Reporter : No to chłopcy może teraz trochę o waszym prywatnym życiu. Jak tam Liam z twoją dziewczyną ? Jak ma na imię ?
Liam : Dobrze, szybko się dowiadujecie o tym. Hahahaha..- zaśmiali się wszyscy -  Bardzo dobrze. Ma na imię Danielle .
Reporter : A ile jesteście razem ? Opowiedz coś o niej.
Liam : Jesteśmy już razem niecały miesiąc. Danielle jest wspaniałą dziewczyną, jest tancerką i tańczy często na ważnych uroczystościach, albo nawet zdarzyło się, że zatańczyła w teledysku.
R : No dobrze, to teraz Zayn jak tam z Perrie ?
Zayn : Dobrze ;).
R : To prawda, ze jest to wokalistka zespołu Little Mix ?
Z : Tak ..
R: Ładnie razem wyglądacie, Barbie i Bad Boy - zaśmialiśmy się ..
Z : Można chyba tak powiedzieć .
R : Niall, ciebie ostatnio często widać z pewną blondynką ? - spojrzałam się w ekran i bardziej się skupiłam na tym co mówią chłopcy.
N : To moja, nasza dobra koleżanka..
R: Mieszka z wami prawda ?
N : Tak .. Jest ona przyjaciółką Alice.
R: Rozumiem. Alice i Harry się wyprowadzili, a ona została z wami .
N: Dokładnie, z resztą jest fantastyczną dziewczyną.. - chłopacy zaczęli robić " UUUU " i śmiać się.
R: A co robi w życiu ?
N: Jest fotografką, mało sławną, ale jej zdjęcia już są w bardzo znanych gazetach.
R: No dobrze, to może teraz Harry coś o powie..
H : Tak ?
R : Gratuluje macie z Alice prześliczną córeczkę ..
H : Dziękuję
R: Układa wam się jakoś tam życie ?
H : Tak, bardzo dobrze.
R: A planujecie coś ? Bo wiesz w końcu mieszkacie już razem, macie dziecko, zostało więc tylko małżeństwo. Więc ? - Harry opuścił głowę i się zaczerwienił delikatnie. Spojrzał się na chłopców, którzy siedzieli obok niego i spojrzał na prowadzącego.
H : Tak, ostatnio właśnie się oświadczyłem jej.
R: Ooo to moje wielkie gratulacje.
H: Dziękujemy. - nie wierzyłam, że to powiedział. Byłam bardzo zaskoczona. Chciałam do niego zadzwonić, ale postanowiłam, że powiem coś mu o tym kiedy będziemy rozmawiać na skype. Reporter spytał się potem Louisa, czy ma kogoś na oku, ale on powiedział, że jak na razie bardzo w pomoc swojej mamie przy siostrach. Ale dziewczyny jeszcze nie ma. Darcy wypiła całą butelkę mleka, byłam z niej dumna. Zrobiłam soczek z wodą i poszłam do góry. Położyłam ją do łóżka w sypialni, a ja się położyłam zaraz obok niej. Zapaliłam tylko nocną lampkę przy łóżku i puściłam jedną z piosenek chłopaków.
Chciałam aby mała się poczuła jakby Harry był z nami. Po jakiś 2 piosenkach mała zasnęła, ucałowałam ją w główkę. I chwilę tak jeszcze z nią leżałam, przyglądałam jej się, jak spokojnie oddycha, delikatnie jej brzuszek się podnosi i opada. Uśmiechnęłam się. Darcy to jest naprawdę coś najwspanialszego co mnie w życiu spotkało. Coś najlepszego. Nie wyobrażam sobie teraz życia bez niej. Bardzo, ale to bardzo ją kocham. Zostawiłam lampkę nocną włączoną i ustawiłam elektryczną nianię. Wzięłam laptop i zeszłam na dół. Odpaliłam go, aby być aktywna na skype i zaczęłam przygotowywać ciasto. Nagle usłyszałam jak dzwoni ktoś na skype był to Harry. Odebrałam i uśmiechnęłam się delikatnie. Zobaczyłam ten widok :
- Hej - pomachałam delikatnie.
- Cześć, co tam ?
- Dobrze, a u was ?
- Też, jesteśmy już po koncercie i szczerze jestem trochę zmęczony.
- To po co dzwonisz ? Idź się połóż spać .
- Nie, chciałem z tobą jeszcze pogadać, z resztą chciałem cię zobaczyć. - odwróciłam tak laptop, że widać było co robię w kuchni.
- Ooo.. - zaczęłam obierać jabłka i przyglądałam się chłopakowi .
- Co robisz ?
- Ciasto - uśmiechnęłam się promiennie.
- Ciasto ? Ty potrafisz piec ?
- Jasne, kiedyś z mamą piekłam różne cista.
- To czemu, ja jeszcze nie jadłem żadnego ?
- Nie było okazji..
- A teraz jest jakaś okazja ?
- Nie.. Chociaż ..
- Co takiego ? - skończyłam już obierać wszystkie potrzebne jabłka i wrzuciłam je do miksera, który rozdrobnił je. Dodałam jeszcze cynamonu i dalej miksowałam. Skończyłam. - Więc ? - położyłam ciasto do foremki.
- Jadę jutro z Darcy na parę dni do twojej mamy. - spojrzałam się na niego.
- Sama jedziesz ?
- Nie, no z Darcy..- nałożyłam masę z jabłkami, a potem kolejna masę cista.
- Czyli same .. - przetarł dłońmi twarz - Nie możecie zaczekać, pojedziemy razem na święta. Z resztą ostatnio byliśmy..
- Ale chcę je odwiedzić, nudzi mi się samej w domu. Czuję się tu nieswojo. - nachyliłam się i włożyłam do piekarnika ciasto.
- To jest aż trzy godziny drogi, Ali proszę zastanów się ..
- Harry dam radę.. Nic mi nie będzie, a będę jeszcze bardziej ostrożniejsza, bo będę wiedziała, że Dracy jedzie ze mną.
- Jakbyście nie mogły zostać w domu.. Będę się o was strasznie martwić..
- Nie Harry, jedziemy do twojej mamy.
- Tylko jak dojedziecie , to masz do mnie zadzwonić.
- A jak będziecie mieli koncert ?
- Trudno, masz zadzwonić.
- Dobrze.. - poszłam sprawdzić co z ciastem, ale piekł się ..
- Ładnie wyglądasz .
- Dziękuje - zaśmiałam się. Gadaliśmy dopóki ciasto się zrobiło. Wysłałam mu te zdjęcia Darcy, powiedział że strasznie tęskni i nas kocha. Odstawiłam cisto, pożegnałam się z chłopakiem pocałunkiem przez komputer. To było takie słodkie. Powiedział, że zadzwoni jutro wieczorem po koncercie. Poszłam na górę i położyłam się obok mojej małej kruszynki i usnęłam.

piątek, 25 października 2013

Rozdział 31

Leżeliśmy na łóżku, przykryci do pasa pościelą. Harry'ego głowa leżała na moich piersiach, a jego ramie otulało mnie w biodrach. Dłoń trzymałam w jego włosach, a co jakiś czas zjeżdżałam paznokciami delikatnie drapiąc na jego szyję. Patrzyłam się w sufit, było już dość ciemno. Chłopak podniósł głowę, spojrzał na mnie i zaraz leżał już obok mnie twarzą do mnie. Uśmiechnęłam się delikatnie i przejechałam kciukiem po jego, pełnej, dolnej wardze. Złapał mnie za tą dłoń i ucałował wewnętrzną stronę mojej. Na niej znajdował się pierścionek zaręczynowy, Loczek przejechał po nim palcem, tak że pierścionek delikatnie się przekręcił. A potem go pocałował i znów poprawił.
- Kiedy wrócę, będę już po trasie ustalimy datę ślubu i zaczniemy się pomału do niego szykować, dobrze ?
- zaplótł nasze dłonie, a ja się uśmiechnęłam i przycisnęłam policzek do jego klatki piersiowej. 
- Dobrze.. - powiedziałam spokojnym głosem .
- A teraz już śpij, jest już późno. - puścił moją dłoń i bardziej mnie do siebie przytulił. - Bardzo cię kocham, Ali. Tak bardzo was kocham. 
- Ja ciebie też. - łzy mi poleciały i bardziej w ten przytuliłam się do niego. I tak po paru chwilach już usnęłam. 
 Następnego dnia obudziły mnie promiennie słoneczne, przetarłam delikatnie oczy i spojrzałam się na miejsce obok. Leżał tam mój uśmiechnięty narzeczony, dłonią głaskał mnie po plecach, nie miał z tym problemu, ponieważ leżałam na brzuchu. 
- Dzień dobry - zbliżył się, otarł nosem o mój i złączył nasze usta. 
- Dzień dobry - delikatnie dłonią przejechałam po jego twarzy. - Pójdę zobaczyć co u małej. - wstałam, narzuciłam na siebie satynowy, czarny, krótki szlafrok, zawiązałam delikatnie kokardkę w tali, tak, aby materiał zakrył moje nagie ciało. 
- To ja pójdę wziąć prysznic. - oznajmił. Wziął ze sobą czystą bieliznę, szare spodnie od dresów i granatową koszulkę. Weszłam do pokoju obok, a tam w łóżeczku leżała moja śpiąca królewna. Spojrzałam na nią i delikatnie odgarnęłam jej kręcone włoski z twarzy i ucałowałam ją w główkę. Odwróciłam się i trochę ogarnęłam w jej pokoiku. Poprawiłam poduszkę na fotelu, zebrałam brudne ubranka i poszłam wrzucić je do kosza na brudne ubrania. Wyjęłam z śmietniczka na brudne pieluchy, pełen worek i wyrzuciłam go do śmietnika przed domem. Wróciłam do pokoju Darcy i zobaczyłam, że się obudziła. Wyjęłam ją z łóżeczka. 
- Cześć, moja ślicznotko. Wyspałaś się już ? - pocałowałam ją w główkę i przytuliłam ją do siebie. Weszłam do sypialni, a tam leżał Harry w poprzek łóżka. Robił coś na laptopie. 
- Hej - powiedział kiedy nas zobaczył. - Nasza królewna już wstała ? - uśmiechnął się do nas. 
- Tak, weźmiesz ją ? Pójdę na dół i zrobię jej mleczko, a nam śniadanie. 
- Jasne, daj mi ją . - wstał, wziął ode mnie córkę i położył ją obok siebie na brzuszku. Wyglądali razem przesłodko. Zeszłam na dół, wstawiłam wodę na mleko i sprawdziłam co jest w lodówce. I postanowiłam, że zrobię twarożek ze szczypiorkiem. Po jakiś 10 minutach śniadanie było gotowe. 
- Harry ! Śniadanie ! - krzyknęłam. Z chwile Hazza znalazł się obok mnie z małą . Wzięłam od niego Darcy i zaczęłam ją karmić mlekiem, przy okazji jadłam też śniadanie. 
- O której wyjeżdżacie ? - spojrzał na zegarek 
- Za niecałe półtorej godziny musimy już być na lotnisku. 
- Och.. To może ja pójdę się już szykować. 
- Ja też muszę się przebrać, więc pójdziemy razem. - odstawiliśmy brudne naczynia do zmywarki i poszliśmy na górę. Kiedy chłopak się szykował, przebrałam Darcy w jeasny, bluzeczkę w paseczki i szary sweterek, do tego jej buciki emu. Teraz robią dla dzieci takie fantastyczne ubrania, wyglądają jak dla dorosłych, a są dla tak małych dzieci. Kiedy Hazza wyszedł już przebrany w bordową koszule w kartkę, czarne jeasny i te swoje buty za kostkę, dałam mu córeczkę i poszłam wziąć prysznic oraz się ubrać. Zrobiłam delikatny makijaż, a włosy spięłam w kucyk. Gdy wyszłam z łazienki, nikogo u góry nie było, spakowałam potrzebne rzeczy małej, zeszłam na dół, a w salonie siedział Harry i kołysał małą. Uśmiechnęłam się. Poszłam jeszcze zrobić herbatkę w butelce.
- To co jedziemy ? - spytał. Szczerze myślałam, że mnie nie zauważył. 
- Tak. - powiedziałam to smutnym tonem. Wzięłam od niego maleństwo nasze, a on swoją walizkę i wózek. Zapakował walizkę i stelaż od wózka do bagażnika, a ja w tym czasie zapięłam małą w nosidełku. Pocałowałam ją w czoło. Wsiadłam do samochodu na miejscu pasażera. Po chwili Loczek wsiadł do samochodu i odpalił auto. Pomału ruszyliśmy i jechaliśmy w kierunku lotniska. Nie odzywałam się, ponieważ zbierało mi się na płacz, a nie chciałam tego robić. Siedziałam i patrzyłam się w szybę obok mnie. Co jakiś czas jednak spływała mi jakaś łza, ale szybko ją wycierałam, aby Harry jej nie zauważył. Lecz nie udało mi się to. 
- Hej, skarbie nie płacz.. - głaskał mnie po nodze. - Zobaczysz jak to minie, będziesz opiekować się małą i zleci to strasznie szybko. 
- Wiem, ale trochę, żałuję że nie będziesz z nami, kiedy mała powie swoje pierwsze słówko, albo może zacznie chodzić . - powiedziałam łamiącym się głosem.
- Tak, też tego żałuję - powiedział smutny. Po jakiś 30 minutach byliśmy na lotnisku. Zaparkował na parkingu, wyciągnął stelaż od wózka i wsadził do niego nosidełko z małą. Wysiadłam z samochodu, podeszłam do małej z wózkiem i kołysałam ją delikatnie. Chłopak wyjął walizkę, zamknął samochód i oddał mi klucze od niego. Poszliśmy do budynku, gdzie czekali już na nas chłopcy i reszta ekipy w tym Poul, Lou z dużą już Lux oraz Sophie, która również chciała się ze wszystkimi pożegnać. Lux gdy mnie zobaczyła od razu pobiegła do mnie i mnie przytuliła. 
- Hej - powiedziałam i ją przytuliłam.
- Cześć ciociu. Wujek Hally!! - odwzajemniła uścisk i się uśmiechnęła, a potem do Hazzy.,  Lux jest już taka duża, że aż trudno w to uwierzyć. Przywitałam się z dziewczynami, całusami, jak również z chłopakami. Lou złapała moją córcię za rączkę. 
- Jak tam się trzymacie ? Dajesz jakoś radę z tym maluszkiem ? 
- Jakoś daję radę, ale powiem ci że jest bardzo grzeczna - uśmiechnęłam się delikatnie.
- Moja niestety dawała popalić, tak jak jej tatuś. - zaśmiałyśmy się. 
Było bardzo mało ludzi na lotnisku, to dość dziwne, bo nawet nie było żadnych piszczących dziewczyn. Chłopcy podeszli do mnie i zaczęli zaczepiać Darcy. Gadali coś do niej na zmianę, a małej główka tylko latała z jeden strony na drogą, przyglądając się tym im.
- To co lecimy już ? - spytał Poul. Spojrzałam na Harry'ego, a ten na mnie. Opuściłam głowę. 
- Tak - powiedzieli chłopcy i ruszyli do stoiska, gdzie mieli oddać bagaże. Hazza szedł obok mnie i obejmował ramieniem. Oddał swoją walizkę i tak samo wszyscy ci którzy mieli lecieć. Doszliśmy już do miejsca, w którym mieliśmy się rozstać. Pożegnałam się już z ekipą, zespołem i zostało mi pożegnać się z Harry'm. 
- Hej, musimy się już niestety pożegnać - powiedział chłopak i podniósł moją głowę, łapiąc za brodę. Spojrzałam w jego oczy. Moje oczy już były całe zaszklone i w dodatku zaczęły z nich płynąć łzy. - Ej, nie płacz . - mocno mnie do siebie przytulił. - Niedługo się zobaczymy, obiecuję. - w tym momencie zaczęłam już płakać. 
- Tak bardzo nie chcę się z tobą żegnać. - przytuliłam go jeszcze bardziej. 
- Ja też nie .. - złapał moją twarz i spojrzał w głęboko w oczy, po czym złączył nasze usta. Nasz pocałunek, był delikatny, ale zmienił się w bardziej zachłanny. 
- Harry, chodź już musimy lecieć - przerwał nam Paul. Przestaliśmy się już całować. Dotykaliśmy się już tylko czołami, Harry wycierał mi łzy swoimi kciukami. Na koniec jeszcze raz mnie przytulił i odsunęliśmy się od siebie. Pocałował małą w policzek, a potem trzymając moja dłoń i patrząc się w moją stronę odchodził. Po chwili nasze dłonie się puściły, a chłopak szedł do wyjścia gdzie miał wsiąść do samolotu. Już miał wychodzić przez drzwi, gdy nagle zaczęłam go wołać. 
- Harry ! - chłopak staną i odwrócił się. Spojrzałam na Sophie, która stała obok. A ta tylko przytaknęła i została przy wózku. Szybko zerwałam się z miejsca i pobiegłam do niego. Patrzył się zdezorientowany. Podbiegłam do niego, złapałam go za twarz i wbiłam się w jego usta. On odwzajemnił pocałunek. Spojrzałam w jego oczy. 
- Kocham cię - szepnęłam 
- Ja ciebie też - musną jeszcze raz moje usta i szedł dalej. 
- Pa
- Pa
- Zadzwoń jak wylądujesz ! - krzyknęłam 
- Zadzwonię - powiedział bezgłośnie i delikatnie pomachał mi i zniknął. Odwróciłam się do Sophie i poszłam do niej i do małej. Przytuliłam Sophie, a ta mnie głaskała po plecach. 
- Będzie dobrze ..
- Wiem .. - pociągnęłam nosem - Może wpadniesz do mnie, co ?
- Z miłą chęcią - wzięłam wózek i powędrowałyśmy w kierunku samochodu. 
 Gdy dojechałyśmy do dom, pierwsze co zrobiłam to nakarmiłam małą i położyłam ją do łóżeczka. Zeszłam na dół do przyjaciółki i zdjęłam buty, oraz zieloną kamizelkę. 
- Przepraszam cię najmocniej, ale nie mogła zasnąć. - postawiłam elektryczną nianię na ławie.
- Nie ma sprawy. 
- To co chcesz do picia ? Kawa, herbata czy coś mocniejszego ?
- Czy ja wiem może na razie herbatę. 
- Ja też się napije. - poszłam zrobić herbatę i po chwili wróciłam do przyjaciółki. Podałam jej jeden kubek. - To opowiadaj co tam u ciebie słychać ? Jak się żyje z chłopakami ?
- Dobrze, z nimi da się wytrzymać, ale mnie nie ma praktycznie w domu przez cały dzień, więc nie wiem co tam się dzieje. 
- A jak tam twoja praca, zdjęcia ? 
- Chyba dobrze, ostatnio robiłam zdjęcia twoim koleżanką do gazety ELLE.
- To super, cieszę się, że ci się układa. 
- Nie chcesz wrócić do modelingu ? Darcy ma już prawie 4 miesiące. 
- Wiesz nie chcę.. Chcę być przy niej, jak zaczyna chodzić, mówić, zaczną jej rosnąć ząbki. Ale jest mi ciężko, że muszę żyć za pieniądze Harry'ego. Nie chcę tego. Ale on ma inne o tym zdanie . Mówi, że niedługo i tak będziemy już małżeństwem i te pieniądze będą wspólne. 
- To czego ty się przejmujesz ?
- Po prostu źle się z tym czuję, nie chcę żeby pomyślał, że jestem z nim tylko dla pieniędzy. 
- Oj na pewno tak nie myśli, on cie Ali po prostu kocha. Więc nie przejmuj się tym. - rozmawiałyśmy tak jeszcze przez parę godzin. Brakowało mi trochę jej. 
- Sophie, może zostań na noc ? 
- Przepraszam cię, ale jutro muszę wcześnie wstać, bo jadę w teren. Pomagam jakiemuś początkującym fotografom i muszę się przeprać. 
- Szkoda, ale jak będziesz miała czas, to daj mi znać . 
- Okey, nie ma sprawy. - zadzwoniła po taksówkę i po 10 minutach pojechała do domu.  Poszłam wziąć prysznic i narzuciłam tylko na siebie dłuższą koszulkę i kapcie. Zeszłam jeszcze na dół zrobiłam, małej herbatkę na noc. Pogasiłam światła i poszłam do góry. Położyłam butelkę na stoliczku obok łóżka, zapaliłam lampkę nocną i poszłam do Dracy. Pomału wyciągnęłam ją z łóżeczka i poszłam położyć ją w moim łóżku sypialnianym. Nie było Harry'ego więc maleństwo może spać ze mną, z resztą wolę, aby tu spała. Wszystkie światła były zgaszone, oprócz lampki nocnej . Postanowiłam, że zadzwonię do Hazzy, pewnie jeszcze leci samolotem. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci... i tak dalej. Miałam już się rozłączyć, może śpi, albo nie może teraz odbierać, ale nagle odebrał.
- Halo ? - powiedziałam półgłosem 
- Hej, nie śpisz jeszcze ? - spytał 
- Hej, nie, obudziłam cię ? - ciekawa. Odwróciłam się na bok, i głaskałam małą po główce.
- Nie, ja nie spałem, ale miałem wyciszony telefon, bo chłopaki śpią. 
- Aha, to może ja zadzwonię rano..
- Nie, dobrze że dzwonisz, bo lecimy jeszcze samolotem, a ja zbytnio nie mam co robić.  A co robi nasz córunia ? 
- Śpi obok mnie, korzysta kiedy ciebie nie ma ..
- To dobrze, nich śpi maleństwo. A ty ? Jak się trzymasz ? Lepiej się czujesz ?
- Dobrze się czuję, ale już tęsknię. Z resztą Dracy chyba też ..
- Ja też tęsknie za wami. Czemu tak uważasz ? 
- Nie mogła dziś zasnąć, chyba z godzinę ją usypiałam, a jak ty byłeś, nie minęło 10 minut jak nie mniej i już spała. - westchnęłam 
- Oj biedactwo.. 
- A co robisz ? 
- Nic, siedziałem na laptopie 
- Aha, a co jutro robicie ? 
- Chyba mamy jutro wywiad, a potem jedziemy już na arenę w NY i wieczorem koncert. A wy ? Macie coś w planach ? 
- Nie.. Posiedzimy w domu, może pójdziemy na spacer. Zobaczę, o tyle dobrze, że ciepło jest. 
- Myhymm.. 
- Jak się wyśpisz to zadzwoń .. Kocham cię, bardzo cię kocham. 
- Ja ciebie też, bardzo kocham. Ucałuj ode mnie Darcy. 
- Dobrze , a ty tam chłopców .
- Ok, śpij dobrze..Słodkich snów skarbie.
- Dziękuję, nawzajem, śpij dobrze. 
- Dobranoc..Pa
- Dobranoc..Pa- chwila ciszy
- Rozłącz się ..
- Nie. Ty się rozłącz.
- Nie ty - zaczęłam cicho się śmiać. 
- Nie ty ..
- Ty ..
- Dobra, kochanie śpij już, tyle emocji dziś. Dobranoc pa, buziaczki.
- Ok, pa 
- Pa - i chłopak się rozłączył. Napisałam jeszcze mu sms :  Bardzo cię kocham, dobranoc xx.

___________________________________________
Helloo !! Wreszcie weekend.. I to w dodatku jak ładnie zakończony. Zakończony nowa piosenką One Direction. Ona jest the best, i love it <3333.

https://www.youtube.com/watch?v=0OJpbfprVro

piątek, 18 października 2013

Rozdział 30

~*~ Parę tygodni później ~*~
Jutro chłopcy mają wyjechać z samego rana, chyba nie wyobrażam sobie tego. To będzie pierwsza nasza tak długa rozłąka. Dzisiejszy wieczór chcemy spędzić razem. Darcy pojechała na jeden cały dzień do Sophie. Bardzo jej dziękuję za to, że zaopiekuje się małą. Siedzę właśnie w naszej sypialni i przyglądam się jak mój Loczek pakuje się.
- Ej czemu jesteś smutna ?- podchodzi i siadł .
- Nie chcę, żebyś wyjeżdżał. - przy ostatnim słowie głos mi się już załamał.
- Skarbie .. Wiesz, że chciałbym zostać , ale jest to moja praca. - podszedł do mnie bliżej, usiadł na łóżku i złapał mnie za dłoń . Spojrzałam się na niego i szybko wdrapałam mu się na kolana. Skuliłam się w kulkę i mocno do niego przytuliłam. Z moich oczu zaczęły płynąć łzy i w ten zaczęłam łkać.
- Ej, Ali.. - objął mnie, jedną ręką gładził mnie po plecach, a drugom trzymał na mojej głowie i delikatnie dociskał do siebie. Nachylił się i musnął moje ucho. - Nie płacz. Nie lubię patrzeć jak cierpisz. Zobaczysz szybko mnie te pół roku, ale między nimi będę miał wolne, więc wsiądę w pierwszy samolot i przyjadę do was, obiecuję. - dalej mnie przytulał do siebie. Objęłam go wokół szyi i zaczęłam całować.
- Tak bardzo będę tęsknić.
- Ja też. Muszę iść dokończyć się pakować i wtedy pójdziemy na kolację, okey ? - pokiwałam głową na znak potwierdzenia. Chłopak wstał , trzymając mnie na rękach i położył mnie do łóżka.
- Może się prześpij, co ? - pogładził mnie swoją dłonią po twarzy.
- Niee, chcę z tobą być jeszcze przynajmniej przez te parę godzin. - uśmiechnął się i musnął moje czoło. Poszedł do garderoby i kontynuował pakowanie. Leżałam i przyglądałam się mu. Zobaczyłam, że właśnie pakuje do walizki swoją szarą koszulkę z The Rolling Stone. Zerwałam się z łóżka, podbiegłam do niego i wyrwała mu ją.
- O co chodzi ?
- Tej nie weźmiesz, bardzo ją lubię. A chce mieć coś twojego.
- Przecież masz całą szafę - pokazał ręką.- Ja też ją lubię .
- Proszę - spojrzałam w jego zielone oczy
- No dobrze - uśmiechnął się i cmoknął mnie w usta. Zadowolona położyłam koszulkę na fotelu w garderobie. Hazza właśnie skończył się pakować. Była 15:30, siedziałam i dalej się wpatrywałam w niego jak ten dopina walizkę.
- Głodna jesteś ?
- Niee..
- Nie chcesz nic jeść ?
- Niee.
- Musisz coś zjeść, więc ubieraj się pojedziemy trochę wcześniej na kolacje.
- Ale...
- Żadnych ale .
- Dobrze, ale poczekaj, mam pytanie.
- Tak ?
- Będziesz na wigilii ?
- Pewnie, że tak - przytulił mnie do siebie, a potem klepną w tyłek. - Idź się szykuj. - Tak jak kazał, tak zrobiłam. Poszłam wziąć prysznic, umyłam włosy, porządnie ogoliłam się. Potem wysuszyłam włosy wyprostowałam je, paznokcie pomalowałam na czerwono i ubrałam się.. Znów nie ubrałam biustonosza, nałożyłam tylko skąpe, koronkowe, czarne majtki, które kiedyś kupił mi Hazza. Pomalowałam się , narzuciłam trochę biżuterii i spakowałam potrzebne rzeczy do mojej białej torebki. Po 2 i pół godzinach wyszłam z toalety. Zeszłam na dół, a tam czekał mój ukochany, który przyglądał mi się. Wyglądał jak zwylke apetycznie, zniewalająco i sekswonie.
- Ślicznie wyglądasz. - zarumieniłam się
- Ty też - uśmiechnęłam się , a ten złapał za rogi mojej kurtki i przyciągną mnie do siebie. Pocałował mnie, bardzo zachłannie. Oderwałam się od niego. - Jedziemy ? - chłopak się zaśmiał
- Tak jedziemy. - złapał mnie za rękę, zamknął za nami dom i wsiedliśmy do jego czarnego Range Rover'a.
Jechaliśmy w ciszy, nie lubię tego. Spojrzałam się przez okno, które było po mojej lewej stronie i myślałam nad tym jak ja sobie bez niego poradzę, przez te parę miesięcy. Nie chcę, aby wyjeżdżał. Tak bardzo będzie mi go brakować. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie Harry, który położył swoją dłoń na moim udzie. Odwróciłam się do niego i uśmiechnęłam się .
- O czym myślisz ?
- O niczym - zaśmiałam się.
- Nie lubię, kiedy tak mówisz, skoro wiem że coś cię dręczy. A więc ... ?
- Myślę o tobie, o nas . O tym, że nie wiem jak sobie poradzę bez ciebie. - opuściłam głowę .
- Ej, Ali - pogłaskał mnie po udzie. - Dasz rade, jesteś silna. - uśmiechnęłam się delikatnie.
Dojechaliśmy już do restauracji, która znajdowała się za centrum miasta, ale była to jedna z najlepszych restauracji w Londynie. Loczek wysiadł, obszedł samochód i pomógł mi wysiąść. Powędrowaliśmy do budynku, w którym mieliśmy spędzić trochę czasu sami. Zielonooki podszedł do kelnera i podał swoje nazwisko. Ten zaprowadził nas do zarezerwowanego wcześniej stolika. Znajdował się w rogu sali, przy ogromnym oknie, można chyba to nazwać szklaną ścianą z pięknym widokiem na Londyn. Restauracja znalazła się na górce, więc mimo tego, że był to parterowy budynek, można było zobaczyć połowę miasta.
Chłopak pomógł mi zdjąć kurtkę i wraz ze swoją powiesił ją na wieszaku obok. Usiedliśmy do stołu i kelner od razu do nas podszedł . Nalał wino i podał kartę z menu.
- Wybierz sobie co tylko chcesz.
- Dobrze - po 5 minutach podszedł do nas kelner i zabrał zamówienie na grilowany stek, z sałatką ze świeżych warzyw i delikatnie przyrządzaną pierś z kurczaka, również z sałatka ze świeżych warzyw. Wzięłam łyk, przepysznego, słodkiego czerwonego wina i rozkoszowałam się smakiem.
- Zauważyłem ostatnio, że przestałaś nosić stanik. - powiedział nieoczekiwanie.
- A co, nie podoba ci się to ?
- Mi się bardzo podoba, ale nie chciałbym, abyś chodziła bez biustonosza kiedy mnie nie będzie. Nie chciałbym, aby jakiś mężczyzna patrzył się w tamtą stronę. One są moje, ty jesteś tylko moja.
- Och Harry, przestań. - zaśmiałam się delikatnie.
- No co ?
- Nic, kocham cie bardzo, bardzo mocno, wiesz ?
- Tak, ja ciebie też .- Po niecałych 40 minutach przyszło nasze zamówienie. Zajadaliśmy je, było bardzo dobre. Jedząc rozmawialiśmy o nadchodzących dniach, tygodniach. Było mi bardzo smutno, że wyjeżdża na aż tak długo. Ale on starał się mnie pocieszyć, czasem mu to wychodziło. Z resztą nie chciałam go martwić przed wyjazdem. Zjedliśmy obiado-kolację, wypiliśmy wino, po czym zaczęliśmy się zbierać. Pojechaliśmy w drodze powrotnej po Darcy.
- Hej - powiedziałam wchodząc do domu chłopców.
- Cześć - powiedział Sophie, która siedziała w salonie i bawiła się z naszą córką.
- Gdzie są chłopaki ? - spytał Loczek
- Liam i Zayn u dziewczyn. Niall na zakupach z Louisem. - uśmiechnęła się
- Ta musi zrobić zapasy - zaśmiałam się
- To co zabieramy już małą - powiedział chłopak
- Tak, dziękujemy, że się nią zajęłaś - ucałowałam ją w policzek.
- Nie ma za co. - pożegnaliśmy się z nią i pojechaliśmy do domu. Nakarmiłam Dracy, ubrałam w piżamkę i razem z chłopakiem poszliśmy ją ululać. Włożyliśmy ją do łóżeczka, Hazz usiadł na fotelu , a ja na nim i zaczął śpiewać jedną ze swoich piosenek chyba to była Summer Love. To jedna z piosenek z nowej płyty, ponieważ jeszcze jej nie słyszałam.


Can't believe you're packin' your bags

Tryin' so hard not to cry

Had the best time and now it's the worst time

But we have to say goodbye



Don't promise that you're gonna write 

Don't promise that you'll call

Just promise that you won't forget we had it all



Cause you were mine for the summer

Now we know its nearly over

Feels like snow in september

But I always will remember

You were my summer love
You always will be my summer love



Wish that we could be alone now

If we could find some place to hide

Make the last time just like the first time

Push a button and rewind



Don't say the word that's on your lips

Don't look at me that way

Just promise you'll remember

When the tide is grey



Cause you were mine for the summer

Now we know its nearly over

Feels like snow in september

But I always will remember

You were my summer love
You always will be my summer love



So please don't make this any harder

We can't take this any farther

And I know there's nothin' that I wanna change change



Cause you were mine for the summer

Now we know its nearly over

Feels like snow in september

But I always will remember



You were my summer love (summer love)

You always will be my summer love

You always will be my summer love (summer love)

You always will be my summer love

You always will be my summer love

Uśmiechnęłam się do niego, promiennie. Śliczna jest ta piosenka, bardzo mi się podoba.
- To z nowej płyty ? - mówiłam szeptem
- Tak
- Śliczna jest. - mała nasza już usnęła, więc poszliśmy na dół. Usiadłam w salonie i obserwowałam jak mój narzeczony idzie do kuchni, po czym wraca z czerwonym winem i dwoma kieliszkami. Uśmiechnęłam się do niego promiennie. Otworzył butelkę i nalał do kieliszków niezbyt dużo czerwonej cieczy, po czym podał mi jeden kieliszek. Upiłam małego łyka i spojrzałam się na chłopaka, który siedział obok i patrzył się na mnie. Odłożyłam kieliszek na stolik i uśmiechnęłam delikatnie. Położyłam dłoń na jego twarzy i delikatnie pogłaskałam go po policzku.
- Będę za tobą tęsknić - powiedziałam. Chłopak przekrzywił twarz, tak jakby chciał być jeszcze bliżej mojej dłoni, która go dotyka i zamknął oczy. Po chwili jednak je otworzył i złapał za moją rękę. Musną ją .
- Ja za tobą też. - w ten już nie wytrzymałam i rzuciłam się na niego. Zaczęłam go całować, a on odwzajemniał ten pocałunek. Wparowałam na jego kolana i trzymając go za twarz dalej obdarowywałam go pocałunkami. Jego dłonie dotykały mnie. Przejechały od ramion, talie aż dotarły do moich pośladków. Delikatnie je ścisnął, a ja jęknęłam mu prosto do ust. Harry natychmiast wstał i wraz ze mną na rękach szedł w kierunku naszej sypialni. Jego dłonie dalej były na moich pośladkach, a ja swoimi nogami oplotłam go wokół pasa. Chłopak wszedł do sypialni, zamykając za sobą drzwi i rzucił mnie na łóżko. Zdjął szybko z siebie marynarkę i podszedł do mnie. Położył się na mnie, tak że byłam delikatnie wgnieciona w materac od łóżka. Składał pocałunki na mojej szyi, a ja w tym czasie próbowałam rozpiąć jego koszulę. Jego usta powróciły z powrotem na moje. Zdjęłam szybko z niego koszulę.
- Podnieś ręce - nakazał. Zrobiłam jak powiedział i tak właśnie zdjął ze mnie sukienkę. Po czym obrócił mnie, tak że leżałam na brzuchu i odpiął mi naszyjnik. Szybko jednak nasze miejsca się zmieniły i tym razem ja byłam u góry . Wstałam szybko z łóżka i zdjęłam mu buty, skarpetki, po czym wdrapałam się na niego i odpięłam mu pasek od spodni, guzik i rozporek. Znów zeszłam z niego, tym razem zdjęłam również swoje buty i pociągnęłam za nogawki jego spodni. Chłopak się zaśmiał, a ja do niego wróciłam.
- Wiesz, chyba cie nie znałem od tej strony. - zaśmiał się ponownie. Nic nie odpowiedziałam tyko zaczęłam składać pocałunki na jego szyi. Tak znów leżałam przygnieciona jego ciałem do materaca, nie powiem podobało mi się to...

niedziela, 13 października 2013

Rozdział 29

Wszyscy siedzieli już , każdy rozmawiał ze sobą. Grała głośno muzyka, a do tego jeszcze niektórzy się śmiali. Wiadomo, kiedy jest Grimshaw nie może być cicho. Spojrzałam się na Loczka, a ten musną moje usta i wstał.
- Hej !-krzyknął, a wszystkie pary oczu naszych przyjaciół spojrzały się na niego. - Chce coś wam powiedzieć. - spojrzał się na mnie, a ja opuściłam delikatnie głowę w dół i zaczerwieniłam się. - Zebraliśmy się tu nie tylko po to, aby się spotkać, zabawić, ale również po to, bo chcę, a raczej chcemy wam coś powiedzieć. - wsłuchiwałam się w chłopaka i zerkałam na przyjaciół, którzy co jakiś czas zerkali na mnie.
- Chcę wam powiedzieć, że oświadczyłem się Alice, a ona przyjęła to. - zapadła chwila ciszy nikt się nie odzywał, gdy nagle rozniosły się piski dziewczyn. Zaśmiałam się.  Chłopcy podeszli do Loczka i zaczęli go klepać, gratulując mu tym, a dziewczyny usiadły obok mnie i zaczęły oglądać mój pierścionek i gratulować.
- No to, teraz impreza na cześć państwa narzeczonych. Trzeba za to wypić !- powiedział Niall, a wszyscy wybuchnęli śmiechem. Drinki, leciały jeden po drugim. Co chwile albo tańczyliśmy, albo siedzieliśmy i piliśmy. Około 3 nad ranem zaczęliśmy się zbierać, byliśmy ładnie wstawieni. Wsiedliśmy w taksówki i każdy wrócił do domu. Chłopak otworzył bramę.
- Ale było fajnie.. - szłam chwiejnym krokiem w kierunku drzwi, gdy chłopak zamknął zatrzaskową bramkę i dobiegł do mnie. Złapał mnie za biodra, przytrzymując mnie. Obydwoje piliśmy, ale wydaje mi się że to ja jestem bardziej piana niż on.
- Tak było super - powiedział chłopak, puścił mnie na chwile, aby otworzyć drzwi, a ja oparłam się o dom i przyglądałam się Lokersowi. Przygryzłam dolną wargę i złapałam go za jedną stronę płaszcza.
- Ale ja mam przystojnego narzeczonego .. - chłopak się zaśmiał.
- Taa.. A ja mam przepiękną narzeczoną, ale chwilowo jest dość piana.
- Ja ? Co ty, jestem trzeźwa. - chciałam to pokazać chłopakowi, że stoję sama. Odsunęłam się od ściany, delikatnie się zachwiałam, stanęłam prosto . - Widzisz ? - nagle upadłam , straciłam równowagę. Chłopak się zaśmiał i podniósł mnie. Weszliśmy do domu, a ja rzuciłam się na kanapę, leżałam i się śmiałam. Harry odłożył kluczyki i zapalił światło na korytarzu, po czym do mnie podszedł. Spałam już, przytulona do poduszki, która leżała na łóżku .

~*~ Oczami Harry'ego ~*~
Wszedłem do salonu i zobaczyłem Ali, która spała przytulona do poduszki..
- Boże.. - wziąłem ją na ręce i zaniosłem do góry . Położyłem ją na łóżku . Zdjąłem jej buty, płaszcz, kombinezon i nałożyłem jej moją białą koszulkę, po czym przykryłem ją kołdrą. Poszedłem wziąć zimny prysznic, nałożyłem czyste bokserki i położyłem się obok dziewczyny, która już smacznie spała. Nie wiem jak to zrobiła, ale była o wiele bardziej upita ode mnie. Przytuliłem się do niej i musnąłem ustami jej nagie ramie. I poszedłem spać.

~*~ Oczami Alice ~*~
Otworzyłam oczy i od razu je zamknęłam, poraziło mnie słońce, które wpadało do pokoju przez odsłonięte żaluzje. Strasznie bolała mnie głowa, chyba męczy mnie kac. Podniosłam delikatnie głowę i spojrzałam się na miejsce obok mnie, było puste. Opadłam z powrotem na poduszkę.
- O już wstałaś - usłyszałam dobrze mi znajomy głos. Odpowiedziałam mu tylko jakimś mruknięciem pod nosem. - Kacyk cię męczy ?
- Yhymm..
- Oj biedna moja - podszedł do mnie i ucałował mnie w głowę, a mi na twarzy pojawił się od razu uśmiech.
- Pojedziesz po Darcy ? -spytałam. - Bo ja chyba nie dam rady.
- Pojadę, pojadę. A ty sobie śpij, masz tu przyniosłem ci zimną wodę. Za niedługo przyjadę. - pocałował mnie i wyszedł z pomieszczenia. Wzięłam łyka wody i znów schowałam się pod pościel.
Po jakimś czasie usłyszałam kroki w domu i się przebudziłam. Włosy związałam w luźny kucyk i zeszłam na dół. Chłopak siedział w salonie i rozbierał małą z kurteczki, czapeczki i bucików. Podeszłam do nich.
- Hej .. - powiedziałam do małej i złapałam ją za rączkę.
- Jak się czujesz ?- spytał narzeczony
- O wiele lepiej - uśmiechnęłam się i przyglądałam się małej.
- To dobrze - chłopak musnął moje usta i poszedł do kuchni przygotować coś na obiad, bo w sumie zbliża się już ta godzina, a ja w tym czasie bawiłam się z córką
Zaczął się kolejny tydzień.Chłopcy zaczęli już przygotowania do trasy, ponieważ za miesiąc wyjeżdżają w trasę koncertową. Chłopak wcześnie wychodzi i wieczorem późno wraca, kompletnie nie mamy czasu dla siebie. Przez całe dnie opiekuję się Dracy, która ostatnio zaczęła mieć kolki i cały czas płacze. Dziś znów miała kolkę, podałam jej kropelki specjalne i przestała płakać. Nudziło mi się, więc postanowiłam pójść z nią na spacer, przy okazji kupię coś chłopakom do jedzenia. Siedzą całymi dniami na tej hali, czy arenie i ćwiczą. Zaszłam do małej restauracji i wzięłam kilka porcji sałatek na wynos i kilka butelek wody z witaminami. Po czym poszłam z małą do chłopaka. Weszłam na halę i do sali chłopców zaprowadził mnie jeden z ochroniarzy. Gdy szłam spotkałam Ben'a i ten mnie zaprowadził do chłopców. Chłopcy siedzieli teraz na ziemi i o czymś rozmawiali, ale nie było z nimi Harry'ego.
- Hej !- krzyknęłam radośnie.
- Cześć - odpowiedzieli mi równocześnie, a ja się zaśmiałam .
- Przyniosłam wam trochę jedzenia, podejrzewam że jesteście głodni.
- Tak ! - krzyknął Niall i podbiegł do mnie, rozdał każdemu po miseczce sałatki i butelce wody, a jedną zostawił do Loczka.
- A gdzie jest Harry ? - ciekawa, zaczęłam się rozglądać.
- Nagrywa ostatnią solówkę do jednej piosenki w sali obok. - oznajmił Louis z pełną buzią. Wzięłam wózek i poszłam do zielonookiego. Zapukałam do drzwi i weszłam. Zobaczyłam chłopaka, który śpiewał i gdy mnie zobaczył natychmiast przerwał.
- Hej - powiedział i podszedł do mnie, a mężczyzna, który nadzorował tam wszytko wyszedł z pomieszczenia.
- Cześć, przyniosłam wam coś do jedzenia, podałam mu miseczkę z jedzeniem , a ten poszedł, usiadł na ziemi i zaczął zajadać. - Widać, że głodny byłeś. - powiedziałam i wyciągnęłam małą z wózka. Usiadłam obok niego i się uśmiechnęłam.
- Co jest ? - spytał
- Nie nic..
- Przecież widzę, że cię coś trapi.
- Bo wiesz Harry ..- złapałam małą za rączkę i kontynuowałam cały czas patrząc na dziecko.- Niedługo wyjeżdżasz w trasę, a teraz spędzasz coraz mniej czasu ze mną, z nami. A jak pojedziesz to już w ogóle nie będzie cię z parę dobrych miesięcy. - powiedziałam smutna.
- Ej skarbie, chłopak odłożył sałatkę. Przecież będę do was przylatywał jeśli będę tylko mógł. Będziemy rozmawiać codziennie na skype. - przytulił mnie.
- Ale to nie będzie już to samo, co mieć ciebie przy sobie, tak jak teraz.
- Wiem, ale to jest moja praca, uszczęśliwiam tym tez wielu ludzi, nie mogę zawieść moich fanów.
- Rozumiem cię, ale nie chcę się z tobą rozstawać na tak długo. - przytuliłam małą do siebie, a potem spojrzałam na chłopka. - Pójdę już do domu, zobaczymy się wieczorem. - musnęłam jego usta i wsadziłam małą do wózeczka, pożegnałam się ze wszystkimi i pojechałam do domu.
Chłopak tym razem wrócił o wiele wcześniej, niż poprzednio. Spędził z nami przyjemny wieczór. Bawiliśmy się w trójkę, a potem gdy mała usnęła włączyliśmy film. Siedziałam przytulona do jego klatki piersiowej.
- Kocham cię wiesz . Tak bardzo cię kocham - powiedział chłopak i mnie do siebie jeszcze bardziej przytulił.
- Ja cb też. - patrzyłam się na niego, nie reagował. Był wpatrzony w telewizor. Przysunęłam się bliżej i zaczęłam gryźć płatek jego ucha i mruczeć. Chłopak pod tym uczuciem się uśmiechną i przymykną delikatnie oczy. Zmieniłam miejsce i usiadłam okrakiem na nim i pocałowałam go namiętnie. Oderwaliśmy się od siebie, aby nabrać trochę powietrza. Harry powoli zdejmują mi bluzkę, pod którą nic akurat nie miałam. Oczy mu się zaświeciły. Podniósł głowę i spojrzał się na mnie. Złapał palcem za moją dolną wargę, którą właśnie przygryzałam.
- Jesteś taka śliczna Ali - i znów połączyliśmy nasze usta. Nie chciałam pozostać dłużna i zdjęłam z niego koszulkę. Odsunęłam się na chwilę i spojrzała mu w oczy, po czym pocałowałam go w klatkę piersiową, w jednego wytatuowanego ptaka, a potem w drugiego. Lecz chłopak nie wytrzymał dłużej tego, złapał za moją twarz i mnie znów zaczął całować. Zagłębiając w tym swój język w mojej buzi. Nasze języki dotykały się, a może ze sobą walczyły.
- I twoja - powiedziałam przez pocałunek.
- Tak tylko moja. - i tak przeszliśmy do przyjemności.
 Rano obudził mnie płacz dziecka, otworzyłam oczy i przetarłam je. Zaczęłam się rozglądać po pomieszczeniu w którym aktualnie się znajdowała. Byliśmy w salonie i leżeliśmy na jednej kanapie, przykryci kocem. Spojrzałam się w bok i zobaczyłam mojego ukochanego, który oplótł mnie jak bluszcz. Jego głowa leżała na moich nagich piersiach, ręka była przepasana przez moją talię, a nogę wplótł między moje. Uśmiechnęłam się i musnęłam go w głowę. Słysząc, że mała płaczę, pomału wygrzebuje się z ramion chłopaka. Narzuciłam na siebie koszulkę jego, która leżała obok mojej i moje koronkowe majteczki. Wzięłam resztę naszych rzeczy, przykryłam chłopaka i poszłam na górę. Wrzuciłam do kosza na brudne rzeczy te ubrania i poszłam po Darcy. Gdy mnie zobaczyła od razu się uspokoiła. Wzięłam ją na rączki i zaczęłam kołysać. Przed tym zmieniłam jeszcze jej pieluszkę i poszłam po czyste bokserki mojego narzeczonego. Zeszłam z niunią na dół, tuląc ją cały czas do siebie. Uśmiechnęłam się na widok mojego chłopaka, miał przymknięte oczy, delikatnie rozchylone usta, a jego loczki opadały mu na twarz. Chciałabym pocałować go, ale nie chce go budzić. Położyłam jego czystą bieliznę obok na fotelu i poszłam do kuchni, aby wstawić wodę na mleczko dla córki. Darcy była roześmiana, pokazywała swoje dziąsła i dwa dołeczki na policzkach. Uśmiechnęłam się i ucałowałam ją. Przygotowałam mleko i nakarmiłam małą. Poszłam z nią do góry, włożyłam do kołyski i delikatnie huśtając ją, nuciłam jej spokojną piosenkę. Gdy mała już usnęła siedziałam jeszcze chwile z nią i zeszłam na dół. Postanowiłam zaparzyć sobie herbatę za która zbytnio nie przepadam, ale dziś wyjątkowo mam na nią ochotę. Oparłam się o blat kuchenny i piłam ciepłą ciecz. Zobaczyłam Harry'ego , który stał przede mną nagi, poprawiał właśnie swoje włosy do tyłu i uśmiechał się.
- Może tak się ubierzesz ? - spytałam
- Chciałbym, ale ktoś zabrał mi moje ubrania i nawet jedną z nich ma na sobie - uśmiechnął się promiennie i podszedł do mnie.
- Ale przyniosłam ci bieliznę, leży na fotelu - zaśmiałam się. Loczek wziął ode mnie kubek herbaty i odstawił go obok , złapał mnie za talie i posadził na blacie. Rozchylił delikatnie nogi i staną miedzy nimi, tak że był jeszcze bliżej mnie. - Więc może idź się ubierz co ? - uśmiechnęłam się.
- Przeszkadza ci, że chodzę nagi ? - położył swoje duże dłonie na moich udach .
- Nie, no możesz sobie chodzić. Tylko wiesz.. To strasznie rozprasza mnie. - chłopak się zaśmiał i pocałował mnie. Odszedł ode mnie i poszedł do salonu nałożyć czarne bokserki Calvin'a Klein'a. Tym razem podszedł do mnie ubrany.
- Tak lepiej ? - pyta się
- Tak - uśmiechnęłam się .